życie prywatne

Mamo bądź kobieca 1

Marzec 13

Zaczął się pierwszy tydzień wyzwania „Mamo bądź kobieca”.
Fakt, ostatnio było ze mną już słabo pod tym względem.
Bo wiadomo, na co dzień się nie maluję, do ludzi rzadko wychodzę, więc dres to mój najlepszy przyjaciel… ;)
Pierwszy tydzień wyzwania pod hasłem: mama odpuszcza zbędne obowiązki domowe.
Zaczęłam w sobotę – wybyłam na spotkanie blogerek (relacja będzie jak dostanę zdjęcia :)). W związku z tym, że spotkanie rozpoczęło się w południe rano spędziłam czas tylko na doprowadzeniu się do porządku, a po południu spędziliśmy czas na rodzinnych zabawach. Obiad był w mieście, więc nawet ten obowiązek mi odpadł.
Niedziela upłynęła pod znakiem kolejnej przyjemności – warsztaty. Tym razem 6 godzinne, szycia spódnic.
Fajnie, nie napracowałam się, bo też byłam uczestnikiem. ;)
A po kursie padłam spać! Pierwszy raz o tak wczesnej porze (21!!)
W poniedziałek była u nas jeszcze mama Tomka, odetchnęłam nieco, bo babcia ochoczo zbawiała wnuka. :)
We wtorek wróciłam już nieco do normalności, jakieś tam pranie wstawiłam, ale bez przesady, to żadna ciężka praca. ;) a i obiad chłopakom gotowałam. Wiadomo. Za to wieczorem wyskoczyłam relaksować się z dziewczynami. Babskie ploty na dobry początek tygodnia to jest to!
Środa umknęła mi gdzieś niepostrzeżenie, bo trochę spraw załatwialiśmy w mieście i wpadło pilne zamówienie, więc zanim się spostrzegłam już noc.
Dziś po południu miałam warsztaty, więc kolejny dzień minął szybciutko.
A jutro jadę do rodziców, a w sobotę na kolejne warsztaty. Jak szaleć to szaleć! ;)
Mieszkanie trochę nieogarnięte, ale bez dramatu.
Z obowiązków codziennych gotowałam, zmywałam (choć tu też Tomek się włączał), i to pranie zrobiłam. Więcej grzechów nie pamiętam. ;)

A poważnie mówiąc, jestem typem, który w ogóle nie bierze pod uwagę zbędnych obowiązków domowych. Bo skoro są zbędne, to po co sobie nimi głowę zawracać? ;)
A nie. Jeden zbędny obowiązek w przyszłym tygodniu wykonam. Umyję okna. ;)