życie prywatne

Ociągam się?

Marzec 22

Czy macie wrażenie, że ociągam się z pisaniem tutaj?
Trochę się usprawiedliwię słońcem i czasem wykorzystywanym do maksimum. Wieczorami zamiast coś napisać wolę iść spać. Zawsze te 20 minut snu więcej… ;)

Definitywnie pożegnaliśmy się z jedną drzemką w ciągu dnia, tym sposobem zostały dwie, a w ekstremalnych sytuacjach jedna. Czasu dla siebie przez to jakby mniej.
Pogoda nas rozpieszcza. Jest już na tyle ciepło, że czas na spacerze to po prostu przyjemność.
O ile wcześniej spacer odbywał się tylko w czasie snu Tymoszka, tak teraz nawet jeśli jest zmęczony to o spaniu nie ma mowy. Za to odkrywamy pomału uroki placu zabaw.
Pierszy raz w piaskownicy zaliczony dezercją osadzonego, piasek poza przybytkiem był fajniejszy. Wiadomo, zawsze fajniej tam gdzie nas nie ma… ;)

Dziś poranny spacer z Ozkiem i znów kilka dobrych minut na placu zabaw. Tym razem huśtawka. Entuzjazmu szczególnego nie wzbudziła, zjeżdżalnia jeszcze mniejszy (ale mamie się podobało… ;)).
I tylko jedna rzecz mnie dziwiła – taka piękna pogoda. Ciepło, słonecznie – dlaczego nie ma żadnych dzieci na placu zabaw?!
Jak wróciliśmy do domu wszystko stało się jasne – była 8 rano… ;)

Matka postanowiła wziąć się za siebie – miało być na sportowo – niestety siadły mi znów zatoki więc żadne biegi nie były mi w głowie.
Zmiany nastąpiły za to na głowie. Pojechałam po bandzie. Pomyślałam, że może ściąć jakoś awangardowo.
Słowa czynem się stały. Przez tydzień rzekłabym, że awangarda wyprzedzała mnie. Wreszcie ją dogoniłam i czuję się dobrze. Zadbana. Dziś dobre dusze pozytywnie wyraziły się o mojej fryzurze, co dodało mi pewności siebie.

W ogóle muszę popracować nad śmiałością… Miałam szansę ostatnio poznać kilka nowych twarzy, ale jakaś taka jestem dzika, że sama nie umiem podejść i zagadać…