Tymko | życie prywatne

O tym, że fajnie jest ludzi poznać.

Kwiecień 10

Ostatni rok obfitował w wiele nowości.
Między innymi otworzyłam się i poznałam sporo nowych twarzy. Jestem bardzo nieśmiałą osobą, pierwsza się nie odezwę, nie zadzwonię, nie zapytam…
A przynajmniej taka byłam. Zawsze wysyłałam Tomka na pierwszy ogień, często się na mnie wkurzał, że musi załatwiać moje sprawy… Ale niestety było tak, że albo załatwi je on albo nikt…
Tymek mnie nieco ośmielił. Teraz to on jest nieco tarczą, a może lodołamaczem przecierającym szlaki.

Dzięki niemu (albo przez niego) zaczęłam też wychodzić do ludzi. Spotykać się z innymi mamami, czasem były to chybione znajomości, zwyczajnie na innych falach nadawałyśmy, ale trafiłam też na osoby, z którymi mogłabym gadać, gadać, gadać i jeszcze byśmy wszystkiego nie powiedziały.
I jakie to jest cudowne uczucie odnaleźć kogoś myślącego podobnie, zmagającego się z podobnymi realiami, kogoś przy kim nie trzeba silić się na bycie miłym i sympatycznym, bo jest po prostu swojsko!

Mam wrażenie, że w dorosłym życiu ciężko jest kogoś poznać. Przynajmniej w moim życiu tak to wygląda. Na imprezach nie bywamy, mieszkamy w innym mieście niż nasi bliscy i dawni znajomi. Otaczamy się zamkniętym kręgiem znajomych. Gdzie poznać nowych ludzi?
Przecież nie podejdę na ulicy do osoby, która wygląda miło i nie powiem „cześć, poznajmy się”…
Na szczęście wspólne pasje jednoczą. Mamy, które poznałam to blogerki! Jak to cudownie, że ktoś odkrył internet! ;)

Szkoda, że internet nie powstał w połączeniu z teleportem, bo w wirtualnym świecie „poznałam” kolejne fascynujące osoby, których poznanie osobiście jest na mojej liście marzeń!
A ja wierzę, że marzenia się spełniają, więc zbieram na bilet do Warszawy(O.M. czy to Otwock?), Tych, Krakowa, Karlina(o?), i jeszcze kilku, które znam tylko z wirtualnych adresów.

Tak się rozpisałam…
Oczywiście największy zapał „pisarski” dopada mnie wtedy, kiedy muszę usiąść za maszyną. A ja leń wynajduję milion innych równie pilnych spraw do załatwienia…!
PS: Jeśli nie odpisałam na maila, to przypomnijcie się proszę, bo często piszę i  nie wysyłam lub co gorsza czytam i obiecuję sobie, że odpiszę wieczorem… A potem wiecie… No nie odpisuję. I wstyd mi, ale taka jestem nieogarnięta i kropka.