kulinarne

Chłodnik po mojemu.

Maj 29

Chłodnik to zupa mojego dzieciństwa. W upały wprost wymarzona. A do tego bez gotowania, więc nie ma prawa się nie udać! :)

Co nam będzie potrzebne?

Botwinka, rzodkiewka, ogórek (zielony lub kiszony), koper może być i szczypiorek, maślanka i kefir w proporcjach pół na pół (na dwie osoby kupuję po pół litra każdego).

Jak przygotować?
Botwinkę drobno kroimy i gotujemy. W jakiejś telewizji śniadaniowej usłyszałam, że nowalijkowe buraczki są niezdrowe, więc ich nie użyłam, ale takie dobre letnie buraczki też kroimy i gotujemy. :)
Następnie wyciągamy je z wody, wrzucamy do miski, wszystkie pozostałe warzywa i zieleninę kroimy w kawałki – kostki, paski, co kto lubi, również wrzucamy do miski.
Jeśli mamy w domu czosnek to ząbek przeciskamy praską i do miski. Ja nie miałam więc dodałam granulowany. Trochę soli, trochę pieprzu. Zalewamy całość kefirem i maślanką.

I gotowe!

A jeśli dacie chłodnikowi trochę czasu w lodówce to składniki się przegryzą i botwinka puści sok i zabarwi zupę na buraczkowo. :)

Można ugotować jajo i dodać, będzie zupa treściwsza.

Znacie chłodnik? Lubicie? Spróbujecie?

Smacznego!