Tymko

Rozwścieczona!

Lipiec 31

Zdenerwować mnie łatwo, łatwo też daję się ponieść emocjom, ale… tylko w „kręgu komfortu”.
Na zewnątrz ciężko mi zawalczyć o swoje zdanie, najczęściej przemilczę, a później odreagowuję na bliskich.

Dziś jednak zostałam doprowadzona do ostateczności.

Tymko mi się podziębił. Na początku zwykły katar i lekko kaszlał. Ale wczoraj wieczorem sytuacja się pogorszyła, kaszel wybudzał go ze snu. Dziś rano od tego kaszlu zwymiotował.

Wypadło nam dziś szczepienie, więc nie umawiałam się dodatkowo na wizytę. W przychodni przyjmowała lekarka, która nie jest pediatrą Tyma, starsza kobieta, raz już miała z nią kontakt i nie byłam zadowolona.
Dziś bada Tymka i co? Zdrowy, zdrowiuteńki! Nadaje się do szczepienia!

Gołym okiem widać, że chory. Bezsilna wściekłość mnie wzięła! Mówię spokojnie, że wolałabym nie szczepić, bo przeziębiony, rano miał stan podgorączkowy.
„Ale teraz nie ma! Można szczepić.”
Stwierdziłam, że nie chcę go teraz szczepić, bo uważam, że jest chory.
Runęła na mnie lawina, że jestem nieodpowiedzialna, że unikam szczepień…

Rozwścieczyła mnie! Zebrałam manatki, Tyma pod pachę i w długą z tej przychodni.

Nie wiem co to wszystko miało na celu. Zaszczepić byle zaszczepić?
Nie poinformowała mnie co to będzie za szczepienie. O żadnych konsekwencjach, zagrożeniach, skutkach.

I teraz mój największy żal. Lekarz Tymka to na prawdę świetna lekarka, wspiera kp, zawsze ma czas, żeby rozwiać wątpliwości, wyjaśnić, doradzić.
Osoba, która dziś nas przyjęła jest współpracownikiem naszej pani doktor. System w przychodni mają taki, że dzieci zdrowe badają i kwalifikują do szczepień wszystkie trzy lekarki. Zapisując na szczepienie dwa tygodnie przed nie wiadomo kogo się zastanie, bo nie ma jeszcze ustalonego grafiku.
I patowa sytuacja, bo żal mi naszej lekarki, ale z tą drugą nie chcę mieć nic wspólnego.
Pozostaje nam chyba zmienić przychodnię.

Zajrzałam w książeczkę Tyma, bo coś tam notowała. Owszem wpisała wzrost i wagę (78 cm, 10,7 kg), ale nawet swojej pieczątki i podpisu nie zostawiła. Ciekawe dlaczego?