życie prywatne

Posiadasz – jesteś kimś.

Październik 2

Złapałam się w pułapkę. Nigdy nie byłam gadżeciarą.
Nie powiem też, że wyznawałam zasadę „być, nie mieć”. Lubię otaczać się pięknymi przedmiotami. Mam naturę chomika dżungarskiego, gromadzę więcej niż jestem w stanie pomieścić w mieszkaniu.

Raz na jakiś czas mam zryw, porządkuję, oddaję niepotrzebne rzeczy, zupełnie zbędne wyrzucam… Ale tylko po to, żeby zrobić miejsce nowym, oczywiście niezwykle potrzebnym. O tyle szczęśliwie, że gromadzę tkaniny, włóczki i inne akcesoria, które z czasem zużyję (oby!).

Odkryłam jednak jakiś czas temu, że obudził się we mnie pęd za gadżetowymi nowinkami.
Przeglądam oferty super wypasionych telefonów, tabletów, aparatów… Nie są to artykuły pierwszej potrzeby, nawet drugiej*, nie znam się na parametrach, więc to przeglądanie jest takie trochę z d…y!
Ale lubię sobie wyobrazić, że dzwonię z Iphona, a najnowszy post piszę na ultrabooku!

Ale czy tędy droga? Kiedyś marzyłam o szczęśliwej rodzinie, wypadzie w góry czy nad morze, a teraz moje marzenia mnie samą śmieszą. (Dla sprostowania – mam też niematerialne marzenia!)
Skąd się to wzięło? Z chęci życia „lepszym życiem”, podglądanym nie niektórych blogach? Że gdybym miała wypasioną lustrzankę to zdjęcia same wyskakiwały by z niej wprost jak z magazynów?
A najnowszy smartfon kolorowałby zdjęcia na Instagram?

NIE!
Będąc w ciąży zachłysnęłam się pięknymi, cukierkowymi blogami. Czytałam je namiętnie i czułam jakbym odrobinę była częścią tego „lepszego” świata.
Na szczęście z narodzinami Tymka wrócił rozum i spadły klapki z oczu. Na wielu blogach podobne treści, pokoiki nieskalane plastikowym klockiem ociekają dezajnerskim lookiem, dzieciaki ubrane w hendmejdy spod maszyny supermodnego projektanta i matki polki. Wypoczęte, najszczęśliwsze kiedy do dziobków swych piskląt mogą lać ptasie mleczko.

Chcę się od tego odciąć. Chcę ochronić Tymoszka przed mylnym „posiadasz – jesteś kimś”. Wartością nadrzędną niech będą czyny, osiągnięcia, a nie życie na pokaz.
Że podarowanie drugiemu człowiekowi uśmiechu na ulicy ma o wiele większą wartość niż wypasiona komóra w kieszeni.

*Jednak nowy telefon jest potrzebą drugorzędną, więc gdyby ktoś chciał mi takowy podarować, to dajcie znać! ;)