Tymko

Hało, Hało!

Październik 13

Tymek zmęczony, ale spać nie zamierza, jesteśmy w drodze do auta i chłopaki rozmawiają:
Tomek: Jesteś śpiący?
Tymek: Taaa
Tomek: Będziesz spał w aucie?
Tymek: Taaa
Tomek: A kochasz mamę?
Tymek: Taaa
Tomek: A tatę?
Tymek: Nie!

Wspaniałe uczucie rozmawiać z własnym dzieckiem i usłyszeć sensowne odpowiedzi. Zapytany o zjedzenie, picie, nocnik jasno wyraża potrzeby. Sam też wskazuje, że chce daną rzecz. Szklankę wody, jabłko, zabawkę czy mleko. Często też pokazuje gdzie mam usiąść albo coś położyć „o tu”. Tresuje psa „siad” i macha ręką. Kiedy uderzy się lub coś go zaboli przybiega i każe się pocałować (najczęściej w stopę!).

Tymek przeżywa ogromną fascynację cudzymi telefonami. Jak tylko jakiś wypatrzy musi go mieć! Dziś przez zdobyty chodził i rozmawiał: „Hało, hało, hało” Cudnie!
Ciotka Paulina podarowała mu swój stary telefon do zabawy (3 w kolekcji…) i ten spryciarz sprawnie obrócił go w rączkach i strzelił sobie selfie wyłączonym telefonem. Na pytanie babci czy wyszło ze smutkiem odpowiedział, że nie…

Spędziliśmy weekend u dziadków najpierw na Mazurach, potem Żuławach, złapałam dystans, odpoczęłam. Przyjrzałam się Tymkowi z boku i znów zachłysnęłam się moim dzieckiem. Tym jaki rezolutny i zaradny chłopiec nam wyrasta.

Zaliczyłam też szkolenie marketingowe, szłam na nie jak na ścięcie. Okazało się niesamowitym motywatorem, znów urosły mi skrzydła i ktoś zupełnie obcy docenił moją pracę. I to pracę nie mamy, a kobiety zaradnej. Muszę przyznać, że to naprawdę przyjemne uczucie. Oby motywacji starczyło mi na jak najdłużej!