Bez kategorii

Robótki na smutki.

Luty 12

Jakoś tak w ostatnie dni potrzebowałam zająć czymś ręce i myśli.
Powstało kilka rzeczy, część trzeba wykończyć, ale już nie mam do nich serca na razie.
Beret był potrzebny. Więc jest. Zdjęcia takie sobie, bo nie umiem fotografować czarnego. Za to stwierdzam, że Krysia ma ładne rysy (czego przy fryzurze nie widać).

co prawda ma trochę dziur, ale hulającego wiatru nie czułam.
Wybór włóczki to lekka porażka. Puchatka, bo tylko takiej motek cały mi zalegał (chyba miał być na kocyk), skrzypiała mi przy samym uchu! więc nienawiść do niej wróciła. Ale i tak chyba wyszłam na niej lepiej, bo zaczęłam z Medusy… może kiedyś skończę i będzie wiosenny berecik…
Jestem zdecydowaną fanką beretów.

Technicznie:
włóczka: wyżej wspomniana Puchatka – cały motek do ostatnich centymetrów.
szydełko: 4 mm
wzór: improwizowany