ciąża | życie prywatne

No to chłopiec czy dziewczynka?

Październik 19

Rozwój medycyny przyniósł dobrodziejstwo w postaci aparatu do USG czyli zapisu ultrasonograficznego. Oczywiście maszyna powstała po to, aby bez naruszania tkanki zewnętrznej podejrzeć co dzieje się wewnątrz człowieka, a nie po to żeby sprawdzić płeć dziecka. Jednak aktualnie można odnieść wrażenie, że przyszłe mamy w zasadzie tylko tego  sprawdzania płci i robienia słodkich ujęć swoich pociech oczekują od lekarza wykonującego badanie.

W zasadzie każdy kto dowiaduje się o ciąży zadaje „najważniejsze” pytanie: chłopiec czy dziewczynka? I pierworódki mają jeszcze to szczęście, że w zasadzie każda odpowiedź satysfakcjonuje otoczenie. Gorzej mają mamy, które już jedno dziecko urodziły – skoro jest dziewczynka to przydałby się chłopiec! O macie już chłopca teraz czas na dziewczynkę! A nie daj Boże masz już w domu dwójkę dzieci tej samej płci… Nie jeden skwituje, że może wreszcie się uda urodzić dziecko przeciwnej płci…

Ludzka ciekawość nie ma granic!

Od kilku miesięcy zastanawiam się skąd w ludziach taka silna potrzeba?
W Chinach można było to zrozumieć – przez politykę jednego dziecka przyszli rodzice woleli syna (bo to na synu spoczywa obowiązek opieki nad starzejącymi się rodzicami). Co prawda efekt tych działań jest opłakany – ogromna ilość chińskich mężczyzn nie ma szansy na znalezienie żony w swoim kraju… Nie wspominając o ogromnej ilości usuniętych ciąż i zabitych noworodkach dziewczynek…

W Wielkiej Brytanii odbyło się kilka procesów przeciwko lekarzom błędnie określającym płeć dziecka w trakcie badania USG! Wyobrażacie to sobie? Bo rodzice kupili różową wyprawkę, a tu lekarz konował nie poznał, że to będzie chłopak… :)
W kilka lat temu moja koleżanka z pracy została babcią, wszyscy czekali na chłopca a urodziła się malutka dziewczynka. Pomyłki się zdarzają, a lekarze sami mówią, że na 100% będzie wiadomo dopiero kiedy dziecko się urodzi. :)

Otoczenie argumentuje nam, że nie wiedzą co mają nam kupić – coś dla chłopca czy dziewczynki. Zgodnie odpowiadamy, że w zasadzie niczego nie potrzebujemy, wszystko mamy. A jakiś symboliczny prezent na przywitanie nowego człowieka zdążą spokojnie kupić po szczęśliwym rozwiązaniu. W końcu dacie nam kilka dni na spokojne dojście do siebie i zintegrowanie naszej najmniejszej komórki społecznej, prawda Kochana Rodzino? ;)

Co wolelibyśmy my?

Frazes – ale zdrowe dziecko.
Fajnie gdyby była to dziewczynka – miałabym okazję do szycia pięknych sukienek, może wreszcie nauczyłabym się robić warkocze, miałabym towarzyszkę do babskich wieczorów.
Ale równie fajnie gdyby to był chłopiec – obsługę techniczną mamy już nieco opanowaną, jestem już niezła w chłopackie zabawy i zainteresowania, wspólny pokój przez kilka najbliższych lat też nie będzie problemem.

No to kto to będzie?

I tu może powiecie, że to hormony, kaprysy ciężarnej… Ale mnie to ciągłe pytanie co będzie i dalsze komentarze doprowadzały do szewskiej pasji! Koncert życzeń i cudze marzenia do spełnienia… Dlatego postanowiliśmy, że wszyscy dowiedzą się po porodzie. Nawet Tymek, bo babcie już nie raz próbowały go podejść i wypytać czy będzie siostra czy brat. ;)