życie prywatne

Pięć ulubionych babskich seriali Netflix.

Wrzesień 7

Kiedy Netflix wchodził do Polski byłam bardzo sceptycznie nastawiona. Byłam przekonana, że nie znajdę tam nic ciekawego… Uwierzycie?

Od kilku miesięcy używamy Netflixa i powiem Wam, że przepadłam!
Tak szeroka oferta, różnorodność, seriale dostępne tylko tu, zapamiętywanie ostatnio obejrzanego odcinka, no nie do przecenienia. W zasadzie codziennie spędzamy wieczorem czas nad odcinkiem, dwoma, a czasem i… siedmioma… ;)

Dziś małe zestawienie moich ulubionych seriali – czyli obyczajówka i babskie klimaty. ;)

Na pierwszy ogień idzie Orange is the new black.

Po prostu przepadłam od pierwszego odcinka. Spodziewałam się na początku lekkiej komedii, a okazało się, że nie brakuje wątków dramatycznych, miłosnych, porusza problemy mniejszości rasowych, religijnych. Jak to w życiu. To serial, przy którym śmiałam się i płakałam (szczególnie kiedy się skończył!). Kobiece więzienie pokazane w zupełnie innej konwencji niż wszystko co miałam okazję do tej pory obejrzeć. Główny wątek opiera się na kilku kobietach i ich więziennych perypetiach, ale mamy szansę poznać także postaci drugoplanowe z bliska – każdy z odcinków przeplatają wspomnienia osadzonych z czasów „przed”, Często wyjaśnia się w jaki sposób trafiają do zakładu karnego.

Drugi serial to Rita.

Tytułowa bohaterka jest nauczycielką w duńskiej szkole. Bardzo angażuje się w sprawy uczniów, poświęca im swój czas nawet poza pracą. Ma niekonwencjonalne metody, dzięki którym trafia do serc dzieciaków. Jest przy tym wygadana, bezpośrednia a często i wulgarna, przez co ładuje się w kłopoty z rodzicami uczniów. Prowadzi też bujne życie towarzyskie – jest samotną matką trojga dorosłych dzieci, ma więc czas na szukanie miłości.

Dostępne na razie tylko 3 sezony, czekam z niecierpliwością na kolejne. :)

 

Grace i Frankie to taka perełka – bo czy serial o siedemdziesięciolatkach może być wciągający? A i owszem!

Akcja rozpoczyna się w momencie, kiedy mężowie tytułowych bohaterek oznajmiają im, że są w sobie zakochani i chcą wziąć rozwód. Początkowo załamane kobiety biorą życie w swoje ręce – choć różnią się charakterami jak niebo i ziemia – zamieszkują w jednym domu ścierając się i kłócąc, ale odkrywając równocześnie, że ich relacja to prawdziwa przyjaźń na dobre i złe. Babski serial pełen humoru z wdziękiem prezentujący bolączki ale i piękne strony bardzo dojrzałego wieku. :)

Atypowy Sam, rodzina i środowisko w jakim obraca się nastolatek z ZA.

Ciekawy serial obalający różne mity i pozwalający wczuć się w świat aspergerowca wchodzącego w dorosłe życie. Na swój sposób poznaje miłość, rozczarowanie, konfrontuje oczekiwania z rzeczywistością. Bardzo podoba mi się też kreacja rodziców, którzy każde na swój sposób radzi sobie z niepełnosprawnością syna. Liczę na kolejne sezony!

 

 Ania, nie Anna

To serial na który czekałam z niecierpliwością, bo Ania to jedna z moich ukochanych literackich bohaterek.

Mam nieco mieszane uczucia – nie po mojej myśli była zmiana fabuły, ale z drugiej strony oglądałam z poczuciem nowości. Aktorka wcielająca się w rolę Ani powaliła mnie na kolana, bo jest właśnie taką piękną „brzydulą” jal jej literacki pierwowzór – do tej pory moim zdaniem wszystkie ekranizacje bez potrzeby upiększały Anię, a w tej jest nietypowej urodzie tkwi cały urok. Jeśli Anię lubicie to i serial pokochacie. :)

Kiedy Tomasz usłyszał o czym piszę postanowił też się na blogu odezwać – wkrótce męskie seriale na naszym blogu. :)

A może polecicie mi coś jeszcze babskiego na poranki przy pracy? :)