ciąża

„Jestem w ciąży” – recenzja segregatora.

Sierpień 10

Od jakiegoś czasu jedną z moich ulubionych blogerek jest MamaGinekolog – Nicole Sochacki – Wójcicka, lekarka i mama, która w ciekawy sposób porusza tematy nurtujące i zawstydzające wiele kobiet. Równolegle prowadzi akcję wspierającą kobiety w ciąży i edukującą otoczenie w zakresie praw i przywilejów ciężarnych. W sklepiku wspierającym akcję można znaleźć przypinki, torby, naklejki i inne gadżety informujące otoczenie o ciąży. Nicole stworzyła też segregator „Jestem w ciąży” i to właśnie jego będzie dotyczył dzisiejszy post.

Źródło: mamaginekolog.pl

Moje kumpele spełniły moje urodzinowe marzenie i podarowały mi go w prezencie. Do segregatora dołączona byłą też przypinka Jestem w ciąży.

Segregator w środku na okładce ma miejsce na kartę ciąży – zawsze pod ręką i wygodnie, chociaż nie wiem jak długo ja wsuwka wystarczy, bo karta ciąży puchnie z każdą wizytą – moja pani doktor podpina wszystkie wyniki i wydruki usg do środka.

Następnie znajdujemy przekładkę „Na kolejną wizytę” w której trzymam recepty i skierowania oraz wyniki badań, na odwrocie mam tabelkę, w której możemy zapisywać terminy kolejnych wizyt – ja nie korzystam, bo zapisuję wszystko w bullet journalu, ale myślę, że to super ułatwienie. :)

Potem znajdują się takie przekładki jak: Podstawowe badania z krwi, badania moczu, obowiązkowe badania USG w ciąży, badania profilaktyczne oraz wczesnej ciąży, karty wypisowe i konsultacje specjalistyczne, badania do przyjęcia do porodu. Są też dodatkowe kartki na notatki. Bardzo przydatną sprawą są opisy na tyłach przekładek oraz dodatkowe karty wyjaśniające poszczególne badania, normy i właściwy sposób wykonania danych badań.  Do zestawu dołączona była też jedna dodatkowa przekładka, którą można wykorzystać według potrzeb. Na tylnej okładce znajduje się również miejsce na dodatkowe zdjęcia USG.

Ze względu na stan zdrowia ilość papierów, wyników i niezbędnych karteczek rosła w oczach, a w zwykłej teczce miałam okropny bałagan uznałam, że taki fajny segregator pomoże mi wszystko ładnie uporządkować.

I faktycznie – teraz krążąc między specjalistami nie wywalam wszystkich papierów w poszukiwaniu ostatniego wyniku czy karty pacjenta, każdy z lekarzy otrzymał swoją przegródkę.

Niewątpliwą zaletą segregatora jest jest estetyka – biel i pastelowe elementy to coś co do mnie trafia. Nie podobają mi się teczuszki wciskane przez lekarzy – reklamujące witaminy, uśmiechnięte bobaski albo jakieś babki w ciąży. Ma też dobry format – a5, czyli idealnie do mniejszej torebki, w końcu nie zawsze da się wcisnąć do torby teczki a4.

W segregatorze znalazłam też małe wady – główna – waga! Wiadomo, im dalszy etap ciąży tym segregator będzie ważył więcej, bo coraz więcej papieru dokładamy. Jestem raczej typem minimalistki i w torbie mam klucze, telefon, chusteczki i drobne, więc dokładając segregator (a wiadomo, że kartę ciąży trzeba mieć zawsze przy sobie) torba mi ciąży – na szczęście Tomasz okazuje litość i dźwiga ją za mnie. :) Jest na to częściowe rozwiązanie – można wyjąć część niepotrzebnych dodatków – na razie nie noszę przekładki z badaniami do porodu, wyjęłam konsultacje, bo mam osobno endokrynologa i diabetologa oraz miejsce na notatki, bo nie używam ich.

Drugą ale na prawdę maleńką wadą jest podział przekładek – kieszonek. Mamy osobne miejsce np. na wyniki krwi i moczu, chociaż najczęściej wykonuje się je wspólnie, więc u mnie jedna jest zupełnie niepotrzebna – nie jest to duży problem – tą z badaniami moczu wykorzystuję do wizyt u endokrynologa. Tę dodatkową przekładkę wykorzystuję na dokumentację diabetologiczną. Fajnie gdyby pojawiła się możliwość wyboru przekładek lub dokupienia sobie pustych i urządzenia całkiem po swojemu. Każda ciąża jest inna i wiadomo, że każdy dopasowuje segregator do własnych potrzeb. :)

Cena takiego zestawu to 49 zł. Czy to dużo? To kwestia na pewno subiektywna. Moim zdaniem jakość wykonania i duża dawna merytorycznej wiedzy oraz porządek  w dokumentacji medycznej są tego warte. :)

Zapisz

Zapisz