ciąża | życie prywatne

Ciążowy update.

Lipiec 26

Tyle czasu mnie tu nie było? Aż ciężko uwierzyć!

Obecna ciąża przebiega książkowo – jest to co prawda grube tomiszcze o patologiach ciążowych, ale z optymizmem patrzę w przyszłość. :)

A poważnie mówiąc – z dzieckiem wszystko w porządku, rośnie, macha nóżkami, fika koziołki i wysysa ze mnie energię. Do patologii zaliczam cukrzycę ciążową. Wykryta w 13 tygodniu mocno mnie rozbiła. Nigdy nie było mi po drodze z dietą, więc przeżywam męki kombinując co zjeść dobrego, a jednocześnie nie podwyższającego cukru.  Dwa tygodnie temu dostałam insulinę nocną, wydawało mi się, że kolejny etap nie do przejścia, bo jak to sama mam sobie zrobić zastrzyk… Ale codzienność udowodniła, że nie taki diabeł straszny. No, ale czekoladowego tortu urodzinowego nie zjadłam. Pierwszy raz chyba od 10 lat!

Jeden z największych plusów utrzymania diety w ryzach jest… waga! Aktualnie na liczniku -7 kg, więc u diabetologa ważę się z przyjemnością. :)

Na szczęście niedoczynność tarczycy trzymana jest w ryzach przez niesympatycznego, ale bardzo kompetentnego lekarza, więc kolejne zmartwienie w zasadzie z głowy.

Faktem jest, że w zasadzie w każdym tygodniu mam wizytę u któregoś ze specjalistów, albo przynajmniej w laboratorium, żeby zbadać krew.

Im wyższa ciąża tym więcej osób dopytuje o płeć potomka. Pozostanie ona tajemnicą dla wszystkich aż do dnia porodu. Dlaczego? Bo jakie ma znaczenie czy będzie to Janka czy Kajtek* (o imieniu też jeszcze do końca nie zdecydowaliśmy), grunt, żeby urodziło się całe i zdrowe.
PS: Ci bardziej dociekliwi nie dowiedzą się od Tymka, on też pozna płeć rodzeństwa po urodzeniu. ;)

A jak moje samopoczucie? Z jednej strony wróciły mi chęci do życia, ale bez codziennej drzemki jest ze mną kiepsko – po południu odczuwam już niesamowite zmęczenie i jestem bardzo drażliwa.Całe moje życie kręci się wokół jedzenia, planowania tego co mogę, jak i kiedy. W końcu posiłki co 2-2,5 godziny to nie taka łatwa sprawa do ogarnięcia, a przy okrojonym jadłospisie można zacząć rwać włosy z głowy.

Pamiętam, że z Tymkiem drugi trymestr ciąży to był mój super kreatywny czas – tym razem jest podobnie, ale jakoś sił na realizację pomysłów ciężej wygospodarować. Największy projekt, który udało się nam zrealizować to pokój Tymka – chociaż jeszcze miesiąc temu nie widziałam opcji, żeby własny pokój miał, to całość udała się nadzwyczaj gładko. Brakuje jeszcze kilku dodatków, ale na pewno zaprezentujemy go Wam w bliskiej przyszłości. :)

Zapisz