ciąża

Kiedy spełniają się marzenia…

Maj 17

Przyjęło się, że o ciąży nie mówi się otoczeniu do 12 tygodnia. Tak jakby przekroczenie tej granicy dawało gwarancję, że już zawsze wszystko będzie dobrze. A wcześniej? No przecież się zapeszy, zauroczy i jeszcze dziecku kołtun urośnie!
Dużo rozmawialiśmy o tym z Tomkiem. Chodzi chyba o tabu, że co ludziom powiedzieć w razie utraty ciąży. Temat na pewno trudny, ale czy to powód do wstydu?

Dwie kreski. Niedowierzanie, zaskoczenie, miękkie nogi i przypływ euforii. Za chwilę duża dawka stresu czy ostatnio o siebie dbałam, wyrzuty sumienia z powodu dźwigania syna spory kawał na dworzec PKP. Szybka analiza stanu zdrowia i wyrzuty sumienia, że co nieco zaniedbałam.

Umówienie wizyty na szybki termin jest osiągnięciem niemożliwym, dopiero znajomości załatwiają sprawę i wizyta na za tydzień. 7 długich dni strachu i lęku czy wszystko będzie dobrze. Dochodzi złe samopoczucie – nieustające mdłości, każdy ból brzucha wywołuje atak paniki. A przy tym to słodkie rozlewające się uczucie radości i tajemnicy.

Doczekałam się. Serduszko bije. Jeszcze wywiad, leki na podtrzymanie ze względu na kilka spraw, kilka skierowań i mogę wyjść, odetchnąć głęboko. Jestem w ciąży.

Senność mnie przytłacza. Wystarczy, że położę głowę na poduszce i zamknę oczy, a czas leci mi przez palce na krótkich drzemkach w ciągu dnia. Zapomniałam, że każdy spacer wywołuje zadyszkę. Szybkie mówienie też. Mam złe sny, o topielcach, o spadaniu z drabiny, dziecku zgubionym w lesie. Jestem ciągle głodna, ale nie umiem powiedzieć co chciałabym zjeść. Soczyste owoce to artykuły pierwszej potrzeby. Za to słodycze są za słodkie. Sama nie wierzę, że to napisałam!

Chociaż w głowie wszystko każe mi przestać, bo jeszcze za wcześnie, to obmyślam, planuję, urządzam w głowie naszą nową rodzinę.

Bo kiedy spełniają się marzenia… :)

Zapisz

Zapisz