tu i teraz

Tu i teraz! Marzec

Kwiecień 13

Marzec upłynął pod znakiem pracy. Jednej, drugiej, pracy nad sobą. Przedwiośnie wyssało ze mnie energię.

Czuję się…

zmęczona! Masa zajęć, zadań i zagadnień, którymi się zajmowałam w marcu skumulowała się na tyle skutecznie, że jedyne o czym całe dni marzyłam to odpoczynek!

Chciałabym…

mieć dodatkową parę rąk. I godzinkę każdego dnia gratis.

Jestem wdzięczna za…

możliwości. Mam ich wiele, staram się możliwie wiele z nich wyciągać. :) Jestem wdzięczna za mój bufor bezpieczeństwa jakim są moje Dziewczyny: Asia, Monika, Karolina, Ewelina i Ola. Za nasze środowe spotkania, które pomagają mi się dystansować do wielu spraw.

Uczę się…

Asertywności. A to bardzo trudna sztuka.

Cieszę się…

z kwitnących forsycji, pierwszych zielonych liści i ciepłego słońca. Z żółtych bratków na balkonie. :)

Pracuję nad…

Ojej, pracuje ciągle nad wieloma projektami. Dużo mojej uwagi pochłania Studium Rozwoju Osobistego i warsztaty w nim organizowane. Przygotowuję sobie też mały projekt zdrowie. O nim więcej wkrótce.

Tęsknię za…

leniwymi weekendami, trochę za wycieczkami. Ach jak mi się marzy Toruń, Gdańsk… :)

Czytam…

Alka Rogozińskiego. Pierwsza książka po którą sięgnęłam to było „Do trzech razy śmierć”, która spodobała mi się na tyle, że postanowiłam przeczytać wszystkie pozostałe tytuły autora. Aktualnie „Ukochany z piekła rodem”.

W kwietniu skończyłam też „Śnieżynki” L. Fabisińskiej – ciekawe ujęcie tematu, detale mi nie grały, ale generalnie jeśli ciekawi Was temat in vitro polecam. Medycznych szczegółów nie znajdziecie, ale rozterki w kontekście wiary, pieniędzy, potrzeb związku bardzo interesująco przedstawione.

Przeczytałam też „Hygge na szczęście” Signe Johansen i „Magię olewania” Sarah Knight, ale co do obu pozycji mam mieszane uczucia. Spodziewałam się więcej. ;)

Czekam na…

jakąś ekstra gotówkę, za którą kupię jednoślad i z chłopakami ruszymy na podbój okolicy. W razie czego nie musi być gotówka, może być i rower od razu. ;)

 

Wszystko to zwięzłe, ale taki był marzec, codziennie warsztaty, spotkania, praca rano i wieczorem. Dodatkowo czas, który próbowałam maksymalnie spędzić z Tymkiem i nie zapuścić jednocześnie mieszkania. Było ciężko. Ale marzec się skończył, otrzepałam kurz z ramion i zasuwam w kwietniu.

 

A co u Was? :)

 

Zapisz