gry planszowe | prezenty | rodzinnie

Pełny kurnik – gramy!

Styczeń 2

Na Tymkowej półce z grami znalazła się niespodziewanie nowa pozycja – Pełny Kurnik firmy Kukuryku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ładna graficznie, elementy z sztywnego, powlekanego kartonu i… instrukcja nie do ogarnięcia „na sucho”. Przeczytałam ją ja, przeczytał Tomek i spojrzeliśmy na siebie skonsternowani – jak w to zagrać?!


Na szczęście okazało się, że zasady gry są proste. Na tyle proste, że rozgrywamy miłe partyjki z Tymkiem.
O co chodzi? Żeby zapełnić kurnik. Sprawa prosta, kury szybko nam się mnożą, jajek przybywa w oka mgnieniu. Jednak na drodze do wygranej staje zły los! Jeśli na kostkach wypadną dwie takie same liczby spada na nas klęska – od umiarkowanych – jak oddanie jednej kury, jajka czy kurczaka po epidemię ptasiej grypy i utratę całego inwentarza.


Obronić nas może oczywiście kogut, którego możemy zdobyć oddając trzy kury. Gra przypomina nieco Farmera, bo zwierzęta zdobywamy dzięki rzutom kostkami, w podobny sposób wymieniamy je na kolejne zwierzaki. Ma jednak zdecydowaną przewagę w naszym domu, bo rozgrywka jest szybsza, nie tak bardzo zniechęcająca jak w przypadku Farmera (nie ma „pustych rzutów” – każdy rzut przynosi jakąś akcję – dobieramy lub oddajemy zwierzaki). 3,5 latek zdecydowanie lepiej sobie radzi, bo nawet jeśli straci kury to za chwilę może je szybko odzyskać.

Przedział wiekowy: 6-99, naszym zdaniem nieco zawyżone – bo jak widzicie Tymek świetnie wszedł w grę i nie nagina zasad pod siebie.

Cena: Na razie nie udało mi się ustalić, bo gra była prezentem, a internet niewiele pokazuje, Wydaje mi się, że widziałam ją w Pepco, ale to informacja wymagająca potwierdzenia. :)

Nasza ocena: piątka, nawet z plusem, bo gra jest szybka i sympatyczna.

tymoszko-pl2

Zapisz