ciąża | kulinarne

Dieta ciężarówki?

Luty 12

Na początku ciąży jadłam niewiele, mało co udawało mi się utrzymać w żołądku. Pamiętam, że miałam parcie na nektarynki.
Kiedy nudności minęły jadłam jakoś normalnie, nie zwracałam uwagi szczególnej na kwestię jedzenia. To był czas mocno jabłkowy.
Od jakiegoś czasu cały czas odczuwam głód, a przy tym męczy mnie zgaga.

Nie miałam jakichś wymyślnych zachcianek ciążowych, ale ostatnio mam wrażenie, że moje życie kręci się wokół jedzenia.
Marzę o różnych potrawach na które wcześniej jakoś nie patrzyłam łaskawie. Prawda jest taka, że przed ciążą byłam bardzo wybredna, było zaledwie kilka potraw, które akceptowałam a do tego ja sama nie gotowałam (nie potrafię, nie smakuje mi to co ugotuję, a do tego mam obawy czy jest na pewno dobrze ugotowane – czy nie surowe). Mieliśmy ograny zestaw 3 czy 4 dań gotowanych wymiennie, do tego z warzyw jedliśmy w sumie tylko ziemniaki (i to pod postacią frytek).
Ciąża poszerzyła mi horyzonty ;)
Odkryłam, że kocham buraczki na ciepło! Przypomniała mi się marchewka z groszkiem z czasów przedszkolnych. Ostatnio miłością darzę sałatę z rzodkiewką, ogórkiem i wielką ilością śmietany. Polubiłam pomidory. Miałam straszną fazę na zupy jarzynowe ze śmietanką!
No i mięso. Chce mi się mięsa. Wcześniej mięso u nas istniało w formie kurczaka po chińsku, albo spaghetti (ale wyłącznie boloński sos!). Teraz marzą mi się bitki wołowe, pieczony kurczak, klopsiki w sosie koperkowym, kabanosy. Mam też marzenie mięsne, które zrealizuję pewnie dopiero jak urodzę (kiełbasa Balcerzaka surowa długodojrzewająca… aż mi ślinka na wspomnienie pociekła…)

Ciekawa jestem czy takie moje jedzeniowe zachciewajki wynikają z braków jakichś niezbędnych składników?

Wczoraj weszliśmy do biedronki i poczułam zapach truskawek – ale takich prawdziwych! No po prostu obłęd!
Truskawkowe love mnie dopadło (a w sezonie jakoś szczególnie atrakcyjne dla mnie nie były…)

widzicie jak mi się brzuch do nich śmieje? :D