ciąża | rodzinnie

Niedzielnie.

Luty 17

Wpadli do nas z wizytą moi rodzice i siostra. Co tu dużo pisać, rodzinnie i sympatycznie.
Co mnie zadziwiło to przykaz mojego taty żeby spakować szpitalną torbę. :)
Tata każe córka jutro spakuje. :) Co prawda nie mam jeszcze żadnych porodowych gadżetów, ale w razie konieczności jakiegoś wcześniejszego pobytu łapiemy tylko torbę a nie przeżywamy czy na pewno wszystko mam. ;)
I bardzo miło zaskoczył mnie zachwyt rodziców nad abażurem :) 

Jutro muszę zadzwonić do położnej w sprawie szkoły rodzenia, bo tak na prawdę to nie wiem co zapakować do tej nieszczęsnej torby, co szpital wymaga a co zapewnia.
Chyba, że Gianka się wiedzą podzieli ;)

Brzuch w obwodzie ma już 107 cm, ostatnio chyba mocno urósł, bo nawet Tomek, który widzi mnie codziennie zadziwiony jest, że jest taki wielki.Sama też to czuję – ciężko mi się przekręcić z boku na bok czy wyleźć z łóżka, strasznie często biegam też do kibelka, aż się sama nadziwić nie mogę.
Za to pępek nie wylazł, więc na razie Tomek ma szansę na wygraną w zakładzie. A może nie wszystkim ciężarnym wyłazi? 

Chodzę jakaś nienażarta – mam ochotę na jakieś smaki, ale sama nie potrafię określić jakie – dziś sobie wymyśliłam sałatkę owocową, a chce mi się jej tak bardzo, że chyba nawet sama wywlekę się z domu po jogurcik do niej (normalnie poczekałabym, aż Tomek mi kupi wracając z pracy ;)).

Wylazłam dziś na Starówkę na ulubione lody do Kroczków (może z 500 m od domu), ale mieli zamknięte, więc zadowoliliśmy się gorszymi z cukierni obok. Ale do domu myślałam, że już nie dojdę. Cała wyprawa zajęła nam godzinę! Szok! ;)

a na koniec pokażę Wam moją dzisiejszą dumę – etui tabletowe z Mamusią Muminka:

a już jutro pokażę Wam nasze pierwsze pieluchy hand-made (współudział mamy my i moja mama:))