książki | życie prywatne

„Cześć, co słychać?” Przedpremierowa recenzja książki Magdaleny Witkiewicz

Kwiecień 24

Zbliżam się do trzydziestki (wiem, wiem, formalnie jeszcze dwa lata, ale moje przyjaciółki za magiczną granicą, więc sama się tak czuję ;)). Rozmyślam o ostatnim dziesięcioleciu. Przyznam, że początek dekady to był mój czas złych decyzji. Bardzo złych. Przy wsparciu męża i rodziny jakoś wyszłam na prostą. Założyłam rodzinę, firmę, coraz fajniej nam się układa… Ale znów czegoś brakuje…

Te rozmyślania przerwała Zuzanna. Wpadła do mnie na kilka dni, a ponieważ to bardzo ciepła kobieta szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Wieczorem, kiedy w domu zapadała już błoga cisza siadałyśmy z kubkiem gorącej herbaty i słuchałam. Słuchałam historii Zuzanny. Dziesięć lat starszej, a życiowo podobnie doświadczonej.
Pewnego dnia również odkryła, że w jej małżeństwie brakuje motyli… W przeszłości był ktoś, kto te motyle potrafił wzburzyć do lotu jednym dotknięciem czy spojrzeniem. Los, a może determinacja Zuzy spowodowały, że drogi przeszłości i przyszłości znów się skrzyżowały…
Balansowanie na granicy uczciwości małżeńskiej, bo przecież tylko się spotykają (tylko, ale w tajemnicy przed mężem Zuzanny…) doprowadziło do fatalnych skutków…

„Często zastanawiamy się „co by było gdyby”, ale zapominamy o tym, iż nie mamy już wpływu na przeszłość. Zamiast skupić się na przyszłości zastanawiamy się, jak cofnąć czas, by w przeszłości wybrać inną życiową ścieżkę. Zupełnie bez sensu!”

Jesteście ciekawi jakich? Co takiego wydarzyło się w życiu Zuzki? Niestety nie mogę Wam zdradzić, ale możecie zaprosić ją do siebie sięgając po książkę „Cześć, co słychać?

Najnowsze książki Magdaleny Witkiewicz dotykają problemów społecznych, często szeroko omawianych – jak dawstwo szpiku. Tym razem autorka również dotyka pewnego problemu, bardzo aktualnego politycznie, a będącego tabu w prawie każdym środowisku.

Co prawda nie płakałam jak przy „Po prostu bądź„, ale od przeczytania siedzi mi w głowie. Zarówno ta wierzchnia warstwa – łapania motyli i hipotetycznego co by było gdybym napisała na facebooku do kogoś „cześć, co słychać?”, ale i drugie dno – które musicie odkryć sami sięgając po książkę.

2016-03-03_222624-202x300źródło

A ja idę rysować motyle. Bo to dobra rada męża Zuzy!


 

Książkę przeczytałam w ramach BookTour zorganizowanego przez Ona Czyta. Dziękuję za taką możliwość. :)