ciąża

Szkoła rodzenia?

Luty 24

Brzuszysko  mi chyba urosło znów ;)
 Stan z 20 stycznia:

Stan na dziś:

 Jak na miesiąc jest nieźle co?
Niestety pojawiły się rozstępy – wylazło ich sporo pod brzuszkiem – Tomek wypatrzył, jak zobaczyłam w lustrze to troszkę się zasmuciłam… Ale no trudno, widocznie były mi pisane. Zainwestuję chyba w ten olejek BioOil – często go ostatnio reklamują, przekonam się czy ściema czy faktycznie działa.

Rozmyślam intensywnie nad szkołą rodzenia. W sensie czy się zapisać czy się nie zapisywać. Jakiś czas temu bardzo chciałam, pani położna mnie nie chciała (bo za mała ciąża), teraz nie chce mi się. Na myśl, że codziennie musiałabym wyleźć z domu, a potem wracać, iść do ludzi, nie wiem. Jakoś nie. Nie czuję się ostatnio komfortowo. Znalazłam sobie internetową szkołę – głupawo zrealizowana – kojarzy mi się z najnowszymi superprodukcjami TVN – Szpital czy Ukryta prawda, obejrzeliśmy trzy odcinki, ale odpowiedzi na kilka pytań w głowie znalazłam. Boję się też tego, że zapiszemy się, zapłacimy a po pierwszych zajęciach stwierdzimy, że lipa.

No i nie wiem. Co Wy myślicie o szkołach rodzenia?
Potrzebne? Czy raczej fanaberia?