ciąża

Mów mi sikaczu.

Luty 27

W naszym domu rozpleniły się pokemony. Ozi ostatnio dostał takiego ataku kichania, że Tomek obwołał go Kichaczu (od pikaczu ;)), natomiast ja śmiało mogę pretendować do sikaczu.
Już sobie żartujemy, żebym wody w kibelku nie spuszczała za każdym razem, bo splajtujemy. ;)
Prawda jest taka, że piję na potęgę, ciągle mam pragnienie, część wody idzie pewnie w serdelkowe palce, no, ale część wiadomo, wyjść musi ;) Tyle tytułem potrzeb fizjologicznych.

O potrzebach emocjonalnych teraz będzie. Spokoju mi trzeba.
Tomek wrócił dziś do domu z radosną nowiną – pompa chłodnicy w autku do wymiany (wczoraj odebrał samochód od mechanika – jakieś coś ze światłami wymieniane i rura od tłumika spawana), pojechał dziś do Szczytna i na szczęście udało mu się cało wrócić, a mogło być różnie. Ponoć szef T. lekko zielony wysiadł z fordzika po wycieczce z Tomkiem. ;)
Miało być malowanie mieszkania, będzie wymiana pompy. Eh. Eh. Eh. No chyba, że jakiś cud i łaska z nieba na nas spłyną i jakieś zamówienia się trafią i na puszkę farby starczą…

Potrzeby żywieniowe załatwiłam dziś kubkiem chłodniku litewskiego (uwielbiam! czekam na sezon!) i pół litra coli, obiad też całkiem niezły spreparowałam jak na lodówkowe resztki. ;)

Odwiedziły mnie dziś A. i O. obie stwierdziły, że brzuch mam wielki. No też mi się tak wydaje. Ale w sumie naocznie z jakąś ciężarną porównania nie mam ;)
O. jedzie na tydzień na narty w góry, fajnie ma. A. jedzie w weekend do domu prawko odebrać, też fajnie.
A ja jadę jutro na warsztaty. Fajnie…?

W ogóle stwierdzam, że mało o ciąży wiem, tak medycznie w sensie. Lekarz pyta czy miałam robione WR, ja nie wiem co to, więc nie wiem czy miałam, rzuca innymi skrótami, ja coraz większe oczy, on nic nie tłumaczy tylko sam przegląda wyniki, ja w ogólnym wizytowym zaskoczeniu zapominam co sobie miałam posprawdzać w necie.
Innym razem ktoś pyta mnie o jakieś tam szczegóły z usg, ja znów nie wiem. Jakieś AFI, stopnie łożyska, przepływy…
Unikam czytania i szukania informacji w internecie, bo najczęściej trafiam na fora, które wywołują tylko mój niepokój i hipochondryczne zapędy.
Pytanie tylko czy to dobrze, że nie wiem. Nie wiem. Mam nadzieję, że niewiedza nie obróci się przeciwko mnie.
Mam nadzieję, że zaufanie lekarzom wystarczy.