książki

36 tydzień (7/52)

Luty 14

Pierwszy kryminał w tym roku. I bardzo dobry. Na tyle dobry, że bałam się po zmroku wyjść sama z domu. Na tyle dobry, że choć na początku wyczułam podejrzanego, to autorka na tyle igrała z moimi odczuciami, że zakończenie mnie zadziwiło, że to jednak on stał za wszystkim.

Historia porwania młodej ciężarnej kobiety. Dramat najbliższych – męża i córki, ciężarnej przyjaciółki. A do tego przystojny policjant, dziwaczny dziennikarz i sama zaginiona, zamknięta w ciemnej piwnicy.

Tak bardzo się wciągnęłam, że w czasie kiedy nie czytałam książki zastanawiałam się co robi Tobby, Johana, jak sobie radzą ze stratą najbliższej osoby.

Zakończenie nieco mnie rozczarowało, książka nie skończyła się ani dobrze, ani źle. Doczytałam już jednak, że jest kontynuacja, więc muszę koniecznie po nią sięgnąć.