Bez kategorii

Oj tam, oj tam.

Maj 25

Dziś będzie o  mojej maleńkiej wadzie. ;)

Mam tak, że staram się wiele zapamiętać i nie zapisuję uważając, że przecież pamiętam. ;)
Dziś znów tak było. Przeczytałam o Copernicus Run w Olsztynie, namówiłam Tomka, Tomek ściągnął jeszcze Marka i dziarsko ruszyliśmy na imprezę (od naszego domu ok. 1 km).
Trasa biegu miała przebiegać przez samo cenrum, którym sobie szliśmy na start, ale w mieście zupełnie nie było widać, żeby coś się miało zadziać. Tłumaczyłam to sobie, że w sumie centrum, to pewnie zamkną ulicę dopiero na sam bieg, powoli dochodzimy na miejsce, ogarniały mnie coraz większe wątpliwości czy to dobra godzina… Ale przypomniałam sobie plakat i było napisane 12.15. Na bank!
Więc zaczęłam wątpić w miejsce zbiórki… Już nawet na głos przyznałam się chłopakom, że nie sprawdziłam dokładnie tylko tak okiem rzuciłam na mapę w google. ;)
No ale idziemy dalej…
W końcu z pomocą google udało się dotrzeć do celu i co? Impreza jest jutro… :D

No nic, zaliczyliśmy spacer i było bardzo wesoło. ;)

A inny przykład – szukaliśmy kiedyś mieszkania do wynajęcia. Ulicę znaleźliśmy szybko, numer w sumie też, tylko pani, która nam otworzyła była mocno zdziwiona, bo ona wcale mieszkania nie wynajmowała…
Okazało się, że pomyliłam numery zamiast 32 pukaliśmy pod 23. ;)
Tą historię Tomek wypomina mi od kilku lat… ;)

Przykładów mogłabym przytaczać wiele, jak choćby z datą naszego ślubu, ale po co się kompromitować…? ;)

Też Wam się zdarza święcie wierzyć swojej zawodnej pamięci i do końca iść w zaparte? :)