Tymko | życie prywatne

Zapętlona.

Listopad 23

Czas gna jak szalony, ja jak zwykle budzę się z ręką w nocniku (metaforycznie oczywiście!), że już zaraz coś ma się dziać, a ja nie gotowa.
Za dużo ostatnio wzięłam sobie na głowę i teraz gonię samą siebie, żeby ze wszystkim zdążyć.
Na szczęście jest Tomek i jakoś się uzupełniamy w tym niedoczasie. Najbardziej mi szkoda Tymka, bo mam dla niego tak mało czasu. Siedzę codziennie przy maszynie a za plecami chłopaki wesoło hasają. Chciałabym móc do nich dołączyć, ale sama jestem sobie winna – wcześniej się leniłam, teraz muszę nadrabiać. ;)

W czwartek finalizuję bardzo ważną umowę, w sobotę mamy pierwszy świąteczny jarmark.

Wczoraj dowiedziałam się, że moja babcia miała operację. Na wyniki trzeba czekać trzy tygodnie. Ostatnio widziałam się z nią na pogrzebie mojego kuzyna. Ciągle sobie obiecuję, że ją odwiedzimy, a ostatecznie nic z tego nie wychodzi.
Poczucie winy ściska mi gardło. Tu jeszcze mam szansę poprawy. Z dziadkiem już za późno. Mijają dwa lata, a serce boli tak samo.

Zapętlam się w tych myślach i dręczy mnie pytanie czy poświęcam Tymkowi tyle uwagi ile na to zasługuje? Czas tak szybko gna…

Malec zrobił się ostatnio straszną przylepką. Znów potrafi zasnąć przy piersi, a myślałam, że już z tego wyrósł. Rośnie tak szybko. Codziennie nas zaskakuje. Dopiero pisałam, że ma pierwszego zęba, a już mu czwarty wychodzi. Gryzie mnie okropnie. I w zasadzie tylko ja dostępuję tego zaszczytu.
Wspina się po nas i staje na tych swoich maleńkich nóżynkach.I szczęśliwy z tego powodu, a jak go posadzimy to znów się rwie do stawania. Marnie śpi. Budzi się w nocy i tłucze nas, żebyśmy też nie spali. Ciągnie mnie za włosy, żebym na pewno się obudziła.
Myślę o nim i zalewa mnie fala czułości. Żuczek mój maleńki. Śpi teraz słodko.

na herbatce z blogerami olsztyńskimi.

A ja jestem zapętlona.