książki | życie prywatne

Przeczytane w marcu.

By on Kwiecień 28

Wracam do marca w połowie kwietnia, bo jeszcze nie uzupełniłam listy przeczytanych książek.

Początek kwietnia był bardzo pracowity, bo urodziny Tymka, pierwsza impreza, którą przygotowałam na tak dużą liczbę gości. Do tego sporo pracy zawodowej, częsta nieobecność Tomasza i wieczna choroba złożyły się na to, że blog to ostanie miejsce o jakim myślałam…

Ad rem w marcu udało mi się przeczytać 9 książek, więc wynik dość satysfakcjonujący. :)

22/52 Dziewczyna z pociągu Paula Hawkins – po tylu zachwytach w internecie miałam wielkiego smaka na tę książkę. Przyznam, że nieco mnie rozczarowała. Od początku jakoś w kościach czułam, kto i dlaczego. A do tego była dla mnie monotonna, ciągle przy niej zasypiałam,  nie wiem czy w głowie tak mi szumiał usypiający stukot kół pociągu czy rozlazła bohaterka… ;)

23/52 Kwiaty na poddaszu Virginia Andrews – książka mnie porwała, powaliła, zachwyciła… O tym, że miłość do matki jest wielką siłą, o dojrzewaniu, o kazirodczej miłości.

24/52 Płatki na wietrze Virginia Andrews – kontynuacja „Kwiatów…” losy dzieciaków na wolności. O tym, że chęć zemsty może zdeterminować i zrujnować życie, o tym, że czasem trudno docenić to co się w życiu otrzymało najlepsze…

25/52 Córeczka Liliana Fabisińska – sięgnęłam po nią po rekomendacji Magdy Witkiewicz z ciekawości. Porusza ważne kwestie społeczne, chociaż dla mnie trochę przekombinowana historia. ;)

26/52 Cicha 5, zbiór opowiadań – sięgnęłam ze względu na opowiadanie M. Witkiewicz (no co ja poradzę, że uwielbiam ją czytać? ;))), nie zawiodłam się. Opowiadania dotyczą świąt Bożego Narodzenia. Sięgnę po nią jeszcze raz w grudniu zdecydowanie, bo fajnie, świątecznie nastraja. :)

27/52 Moralność Pani Piontek Magdalena Witkiewicz – mam mieszane uczucia, może to nie był dobry czas na tę książkę, chyba spróbuję przeczytać ją jeszcze raz pod koniec roku, może przychylniejszym okiem spojrzę. :)

28/52 Słodkie życie w Paryżu David Lebovitz – lekkie czytatło, kucharza cukiernika, który swoje amerykańskie życie zamienił na Paryż, książka pełna przepisów, anegdotek i paryskich ciekawostek. Polecam jako przerywnik między cięższymi tematami.

29/52 Przyjaciółki Anna Kołakowska – książka o samotności, poszukiwaniu przyjaźni za wszelką cenę. Moim zdaniem bardzo naiwna, oczywista i nie polecam.

A Wy co czytaliście w marcu? Coś mi polecicie?

Continue Reading

Dziecko na Warsztat | życie prywatne

Kwietniowe zabawy podwórkowe.

By on Kwiecień 25

Zrobiło się ciepło, przyjemnie, wreszcie możemy spędzać na podwórku długie godziny.

Chociaż Tymek ma trzy ulubione zajęcia, które zajmują go na godziny, czasem daje się namówić na coś innego.

Prym wiedzie zabawa w piasku, a kiedy dostał koparkę i ciężarówkę do ładowania piachu to już w ogóle szał!

Na równi z piaskownicą uwielbia czas na huśtawce. Na naszym placu zabaw jest tylko jedna z zapięciami, więc potrafi czasem czekać w długiej kolejce, żeby tylko wysoko się pobujać.

Trzecie ulubione zajęcie to doskonalenie nauki jazdy na hulajnodze (przez Tymka zawanej huliganką :D)

Czasem udaje nam się jednak namówić Tymka na inne zabawy podwórkowe.

Gdy pamiętamy o zabraniu kredy z domu to wiadomo, że zagramy w podchody. Jedno z nas wyrusza chwilę wcześniej zostawiając strzałki i ukryte skarby, a pozostała dwójka szuka znaków na ziemi. Czasem Tymek potrafi zaleźć nadprogramowe skarby… ;)

Jeśli mamy już kredę to i grą w klasy nie pogardzimy :)

Tymek coraz bardziej lubi grę w piłkę, jeśli jesteśmy sami na placu zabaw to gramy w zwykłą nogę. Jeśli bawią się inne dzieci to gramy we własną grę przerzucając piłkę przez łańcuchowe drabinki coraz wyżej i wyżej.

Jakiś czas temu upolowaliśmy rzepowego „tenisa” w Pepco, coś czuję, że to będzie hit na naszych biwakach.

Na największy szał zrobiła zabawa wielkimi bańkami mydlanymi! Zresztą znacie dziecko, które nie kocha tej magii? :)

Jako bonus zostawiam Wam naukę gry w klasy ;)

Post powstał w ramach projektu Dziecko na Warsztat.

Continue Reading

książki | życie prywatne

„Cześć, co słychać?” Przedpremierowa recenzja książki Magdaleny Witkiewicz

By on Kwiecień 24

Zbliżam się do trzydziestki (wiem, wiem, formalnie jeszcze dwa lata, ale moje przyjaciółki za magiczną granicą, więc sama się tak czuję ;)). Rozmyślam o ostatnim dziesięcioleciu. Przyznam, że początek dekady to był mój czas złych decyzji. Bardzo złych. Przy wsparciu męża i rodziny jakoś wyszłam na prostą. Założyłam rodzinę, firmę, coraz fajniej nam się układa… Ale znów czegoś brakuje…

Te rozmyślania przerwała Zuzanna. Wpadła do mnie na kilka dni, a ponieważ to bardzo ciepła kobieta szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Wieczorem, kiedy w domu zapadała już błoga cisza siadałyśmy z kubkiem gorącej herbaty i słuchałam. Słuchałam historii Zuzanny. Dziesięć lat starszej, a życiowo podobnie doświadczonej.
Pewnego dnia również odkryła, że w jej małżeństwie brakuje motyli… W przeszłości był ktoś, kto te motyle potrafił wzburzyć do lotu jednym dotknięciem czy spojrzeniem. Los, a może determinacja Zuzy spowodowały, że drogi przeszłości i przyszłości znów się skrzyżowały…
Balansowanie na granicy uczciwości małżeńskiej, bo przecież tylko się spotykają (tylko, ale w tajemnicy przed mężem Zuzanny…) doprowadziło do fatalnych skutków…

„Często zastanawiamy się „co by było gdyby”, ale zapominamy o tym, iż nie mamy już wpływu na przeszłość. Zamiast skupić się na przyszłości zastanawiamy się, jak cofnąć czas, by w przeszłości wybrać inną życiową ścieżkę. Zupełnie bez sensu!”

Jesteście ciekawi jakich? Co takiego wydarzyło się w życiu Zuzki? Niestety nie mogę Wam zdradzić, ale możecie zaprosić ją do siebie sięgając po książkę „Cześć, co słychać?

Najnowsze książki Magdaleny Witkiewicz dotykają problemów społecznych, często szeroko omawianych – jak dawstwo szpiku. Tym razem autorka również dotyka pewnego problemu, bardzo aktualnego politycznie, a będącego tabu w prawie każdym środowisku.

Co prawda nie płakałam jak przy „Po prostu bądź„, ale od przeczytania siedzi mi w głowie. Zarówno ta wierzchnia warstwa – łapania motyli i hipotetycznego co by było gdybym napisała na facebooku do kogoś „cześć, co słychać?”, ale i drugie dno – które musicie odkryć sami sięgając po książkę.

2016-03-03_222624-202x300źródło

A ja idę rysować motyle. Bo to dobra rada męża Zuzy!


 

Książkę przeczytałam w ramach BookTour zorganizowanego przez Ona Czyta. Dziękuję za taką możliwość. :)

Continue Reading

Tymko | życie prywatne

Doceniam.

By on Kwiecień 6

Mijają trzy lata od mojego „urlopu wychowawczego”. Cudzysłów, bo wiadomo, że z urlopem nic to wspólnego nie ma. Miewałam różne okresy w tym czasie.

Zadowolenia – o jak mi dobrze, do 18 12 w piżamie, sama sobie narzucam rytm dnia, zazwyczaj nigdzie się nie muszę spieszyć, itd…

Kryzysu – ratunku! Jak ja chcę do dorosłych ludzi! Dokonać czegoś ważnego…! Ładnie się ubrać i pomalować…

Obojętności – jest jak jest, co za różnica jaki to dzień tygodnia, rano czy wieczór…

Wysokiej fali – zawodowo zrealizowana, rodzina ogarnięta, czas na dodatkowe zajęcia, organizacja fajnych przedsięwzięć.

Aż wreszcie przyszedł okres harmonii, wszystkie wcześniejsze okresy wymieszały się po trochu, ale mam poczucie, że to co robię jest ważne. Dla mnie. Dla mojej rodziny. Świata może nie zmienię, ale chociaż trochę upiększę moją pracą zawodową (robiąc to co się uwielbia, ciężko się zmęczyć!).

Perfekcyjnie gotuję rosół. Już wiem co zrobić, żeby faktycznie był pyszny, sycący. Taki, że po wypiciu ostatniej kropli odczuwa się żal, że już się skończył. I wiem, że ten rosół jest trochę jak moje życie. Gotuje się długo, powoli, na małym ogniu, dopiero kiedy wrzucę wszystkie składniki staje się esencjonalny. Kiedyś ugotowałam wielki gar zupy, wszystko niby w porządku, ale w zagapieniu zapomniałam dodać soli. Niby nic, kilka białych (u nas różowych) drobinek. Ale to już nie był rosół.

I wiem już, że moje życie bez tego słonego czy gorzkiego smaku wcale tak dobrze by mi nie smakowało. Wiem, że chmury zasłaniające słońce zaraz przejdą, a teraz powinnam docenić cień jaki dają. To nic, że wciąż się nie wysypiamy, że dwieście razy dziennie wycieram podłogę, bo coś się rozlało czy wysypało. To nic, że nie możemy wyskoczyć do kina na najnowszy film. Wszystko kiedyś minie, a miłość maleńkiego* człowieka zostanie!

urodziny

*W dniu swoich 3 urodzin mierzy 95 cm!

 

Continue Reading