Dziecko na Warsztat

Podróż za jeden uśmiech

By on Marzec 21

Marzec w ramach projektu „Dziecko na warsztat” upłynął pod hasłem podróże.

Akurat wypadł nam miesiąc bez żadnej wycieczki, postanowiliśmy więc zająć się podróżowaniem od technicznej strony.

Na pierwszy rzut poszły różne środki lokomocji. Wydrukowałam cienie i zadaniem Tymka było odgadnąć co to za pojazd, okazało się prościzną… ;)

IMAG1050Rozwinęliśmy więc zabawę o zgadywanie co lata, jeździ, pływa, ile ma kół, skrzydeł i tak dalej, i tak dalej. Muszę przyznać, że Tymko może zostać ministrem transportu. Wiedzę ma doskonałą.

Pomyślałam sobie, skoro tak, to sięgamy po trudniejsze sprawy.

IMAG1047

Marki samochodów. I znów syn pokonał matkę. Ograł mnie w zgadywanki, ograł mnie w memo i lotto. Okazało się, że lepiej rozpoznaje nietypowe marki, kiedy on się tego wszystkiego nauczył? ;)

I rzecz, którą rozłożył mnie na łopatki! Sam wymyślił zabawę. Na mapie Polski poukładał w miejscu zamieszkania członków rodziny logo ich samochodów. (Na ścianie wciąż wisi goegraficzna mapa bliskich, bardzo często z niej korzysta).

IMAG1041I bez problemu wymienia, że mamy Mazdę, dziadek Renoulta, a ciocia Paulina Fiata. :)

Na mapie zaznaczyliśmy miejsca, w których już byliśmy we troje.

IMAG1040

Generalnie temat podróży nie jest nam obcy, bo przynajmniej raz w miesiącu jeździmy pociągiem lub autobusem do dziadków na weekend. Tymek kocha PKSy, siedzenie z tyłu to największa frajda (a u mnie rewolucje żołądkowe…!). Najdalszy zakątek w jakim byliśmy razem to Kraków. Dwukrotnie biwakowaliśmy na Polach Grunwaldzkich w trakcie bitwy.

W kategorii podróży mamy dwie ciekawe książki szukanki (a teraz takie Tymek lubi najbardziej):

W drogę – Poszukaj i znajdź. Opowiada nam z pamięci, przeczytana milion razy:

I hit nad hity: W podróży czas się nie dłuży Lilli L’Arronge:

 

Sprawdźcie jakie podróże odbyły projektowe koleżanki:

Continue Reading

Bez kategorii | Tymko | życie prywatne

Najcenniejszy podarunek.

By on Marzec 12

Czułość i empatia. Tego bardzo chciałam nauczyć mojego małego chłopca.Zasiewam małe ziarenka, codziennie pielęgnuję tuląc, kiedy tego potrzebuje i pomagając zrozumieć emocje.

Choć jest jeszcze dzieckiem odwdzięcza się całą paletą dobra.

Noce są dla mnie zawsze za krótkie, mój syn pewnego dnia o świcie to pięknie dostrzegł:

„Odpocznij, zostań w łóżku, to był ciężki dzień. Ja sam pójdę do pokoju, nie potrzebuję Twojej pomocy.”

Takie słowa w ustach niespełna trzylatka rozczuliłyby chyba każdą mamę, prawda? :)

„Mamusiu jesteś taka smutna, proszę, zjedz mój kisiel.” I rozpływam się nad moim cudem!

download

Jestem człowiekiem, bardzo impulsywnie reagującym, pełnym emocji. Bardzo łatwo się wzruszam, ale i ekspresowo przemieniam się w furię. Czasem zapalnikiem jest głupota, słowo czy zdarzenie, które powinnam zignorować, wzruszyć ramionami i iść dalej. Staram się nad tym pracować, w końcu zawsze mnie obserwuje mój syn, czuje moje emocje nawet wtedy kiedy staram się zachować kamienną twarz.

Nie będę udawać nieskazitelnej matki, kilkukrotnie poniosły mnie emocje przy moim małym człowieku, kiedy już nad sobą zapanuję zawsze staram się przepracować to zdarzenie z Tymkiem. Nie wstydzę się przeprosić go, za swój krzyk czy niemiły ton, jednocześnie tłumacząc co mnie zdenerwowało. Używam prostych słów, pytam czy rozumie. Nie ciągnę tematu w nieskończoność, bo wiem, że oboje tracimy z oczu główny problem.

Nie biję. Nie uznaję bicia. Nie „oddam”, bo on mnie uderzył, w końcu tłumaczę mu, że w naszym domu nikogo nie bijemy. Nie uderzę też go za żadne przewinienie, bo przemocowe rozwiązania udowadniają tylko moją słabość i nieumiejętność radzenia sobie z emocjami. To, że jestem fizycznie silniejsza, nie oznacza, że mogę małego człowieka uderzyć wtedy, kiedy moje możliwości perswazji słownej wyczerpują się.

Wiem, że nasi bliscy mają inne podejście do klapsów, cieszę się, że szanują i akceptują nasz sposób wychowania. Marzę o tym, aby za jakiś czas zupełnie normalnym było wychowanie bez klapsów, bez bicia, bez tragicznych informacji o dzieciach skatowanych przez kochających rodziców. Wierzę, że to marzenie się spełni.

 

 

Continue Reading

Tymko

Rytuały.

By on Marzec 10

Będąc początkującą matką zaczytywałam się w różnych poradnikach, forach, blogach bardziej doświadczonych mam. Prawie wszędzie przewijało się magiczne słowo rytuał.

„Pamiętaj o rytuałach przy karmieniu, zasypianiu, kąpaniu przewijaniu” „Rytuały w życiu niemowlęcia są bardzo ważne, stałe pory wszystkiego”.

Czytałam i przeżywałam, że u nas to nie wychodzi! No bo jak to, dlaczego Tymek płacze, skoro ciągle, codziennie staram się, żeby dzień wyglądał podobnie. Święta godzina 19 i czas kąpieli i spania. A on wcale nie chciał spać. Wszyscy się męczyliśmy ze sobą. Aż pewnego dnia olałam te nieszczęsne rytuały. Podążaliśmy za potrzebami. Karmiliśmy kiedy wołał o jedzenie, usypialiśmy wtedy kiedy okazywał zmęczenie. Życie stało się o wiele prostsze.

Ale minęło trochę czasu i życie nam pokazało, że rytuały wytworzyły się same, bez sztucznych ram i nakazów. Zbliża się godzina 19 i Tymek sam oznajmia, że już czas na spanie, więc w drodze do łazienki zrzuca z siebie wszystkie ubrania. Po przedpołudniowym spacerze robimy sobie dwa kubki gorącego kakao z miodem i czytamy, a właściwie recytujemy na pamięć ulubione książki. Razem gotujemy obiady i pieczemy ciasta. Oczywiste jest, że to Tymek zawsze miesza, ja wrzucam na patelnię czy do garnka. Co sobotnie naleśniki na śniadanie. „Bułka z posypką”, którą rozpoczynamy każde duże zakupy (co nam pozwala kupić wszystko co potrzebne, a Tymkowi spokojnie wysiedzieć w wózku sklepowym ;)). Wspólne pranie – Tymek ładuje ubrania do pralki i pilnuje, żebym wlała płyny do dobrych przegródek. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo w zasadzie każda czynność powoli obrasta w rytuały, których Tymek przestrzega i irytuje się kiedy zrobimy coś inaczej.

11

Czas na książkę i kakao!

A jak to jest u Was? Rytuały funkcjonowały od zawsze? A może unikacie rutyny i każdy dzień jest inny?

Continue Reading

Bez kategorii | książki

Wyzwanie książkowe luty

By on Marzec 3

Zarzekałam się, że w lutym będzie mniej czasu na czytanie. Jak wyszło?

11/52 Ostatni całus dla mamy – Casey Watson – nastolatka z własnym dzieckiem trafia do rodziny zastępczej. Trudne dzieciństwo, potrzeba kochania i bycia kochaną powodują, że Emma podejmuje wiele złych decyzji. Przy wsparciu rodziny zastępczej udaje jej się wyjść na prostą. Bardzo dużo łez! ;)

12/52 Podarunek – Krystyna Mirek – Marta ma wszystko, dobrą pracę, kochającą rodzinę, ale wciąż czuje się nieszczęśliwa, w momencie, w którym postanowiła zmienić całe swoje życie, to życie zmienia ją. Przyznam, że trochę mnie zmęczyła.

13/52 Ponieważ Cię kocham – Guillaume Musso – książka splata losy kilku bohaterów w niewiarygodny sposób, opierając całość na zaginięciu małej Layli. Kolejna książka, przy które płakałam jak głupia.

14/52 Cienie na wrzosowisku – Anna Łajkowska – trzecie część serii, którą się zachwyciłam w styczniu. Trochę już przegadana, mam wrażenie, że napisana na siłę, ale uporządkowała pewne sprawy z poprzednich tomów.

15/52 Emma – Jane Austin – Klasyka klasyki. Skończyłam serial Downton Abbey i żeby wypełnić smutną pustkę po ulubionych bohaterach sięgnęłam po ta książkę. Pustka troszkę zapełniona. ;)

16/52 Pensjonat Marzeń – Magdalena Witkiewicz – tegoroczna ulubiona pisarka, nie zawiodłam się, chociaż pierwsza część – Szkoła żon o wiele lepsza.

17/52 Po prostu bądź – Magdalena Witkiewicz – mówiłam już, że to moja ulubiona pisarka? ;) Książka najpiękniejsza! Płakałam i czytałam, nie mogłam przestać aż skończę. I to była książka na jedną noc. Polecam, chyba najlepsza w tym miesiącu ze wszystkich przeczytanych.

18/52 Szukając Emmy – Steena Holmes – książka o tym, że intuicja matki nigdy się nie myli, może czasem błądzi, ale zawsze trafia na właściwy tor. Znów łzy!

19/52 Ominąć święta – John Grisham – wreszcie przerywnik łez. ;) Lekko, humorystycznie. Dobrze napisane.

20/52 Herbaciarnia pod Morwami – Sharon Owens – o tym, że każdy dąży do szczęścia, a sposoby na osiągnięcie go są bardzo różne. Bardzo sympatyczna książka – i wcale nie płakałam!

21/52 Następny do raju – Marek Hłasko – męska literatura, surowy klimat, bieda, walka o przetrwanie i własne marzenia. Tutaj rzeczywistość jest twarda i szorstka.

I to byłoby na tyle w lutym. Zaskakujące, ale udało mi się przeczytać nawet o jedną książkę więcej. :)

Faktem jest, że ograniczyłam czas na facebooku i pintereście, wieczorami po prostu czytam aż zasnę i leci książka za książką. Łaskawość mojego męża też nie zna granic i po stresującym dniu mogę zamknąć się w łazience i przez godzinę leżeć w wannie i czytać nie słysząc nic poza szumem wody. A lepszych warunków do czytania dla mnie nie ma. :)

Kolejka na marzec już w miarę przygotowana, ciekawe jaki wynik osiągnę tym razem?

 

Continue Reading