domowo

Kulinarne odkrycie!

By on Listopad 3

Kto mnie zna, wie, że kucharka (była) ze mnie średnia. Nie nauczyłam się gotować jak byłam młodsza, więc w kuchni miałam utarte schematy. Po supermarkecie chodziłam wg. stałęgo planu –  mięso mielone równało się klopsikom, łopatka – gulaszowi, makaron spaghetti więc i sos boloński, cukinia w koszyku i już wiadomo, że będzie leczo. W ramach kulinarnego szaleństwa zdarzyło mi się zrobić łososia na parze czy gołąbki. Bardzo zachowawczo, Tomasz musiał doprawiać, bo ja nie próbuję gotujących się potraw. Tymowi gotowałam proste zupy warzywne z różnymi kaszami i był zadowolony.

Ale ile można? Doszliśmy do etapu, że woleliśmy zjeść w mieście niż kolejny raz to nieszczęsne spaghetti!

Powolutku nabieram odwagi – sięgam po nowe produkty w sklepie (nasze odkrycie ostatniego czasu – kasza bulgur – rewelacja!), Tomasz docenia moje eksperymenty i zjada wszystko co podam (a bywa różnie).

Z każdym daniem, które mi wychodzi smaczne nabieram odwagi do kolejnych eksperymentów.

Zakochałam się w zupie z dyni czy cebulowej, codziennie mogłabym jeść makarony! Eksperymentuję z dodatkami, cukinia z suszonymi pomidorami i kurczakiem w sosie serowym, tuńczyk z fasolką szaparagową,czy dzisiejszy – zielony groszek, brokuł i boczek na prażonym czosnku.

W zupełnie niepojęty sposób zapałałam miłością do gotowania! Zapełniłam lodówkę świeżymi produktami i codziennie już po śniadaniu obmyślam co mogłabym wyczarować chłopakom na obiad. :)

A, że Tymek bardzo lubi pomagać w kuchni korzystam – pomaga mi przesypywać, mieszać, kroić (bezpiecznym nożem!;)), mam nadzieję, że w przyszłości gotowanie będzie dla niego pestką!

Jest też niezłym motywatorem. Prawie codziennie rano słyszę:

  • Mamusiu, upieczemy ciasteczka? :)

ciastko

Pieczemy! Bo to przecież świetna zabawa.

Continue Reading