Dziecko na Warsztat

Parujemy.

By on Wrzesień 28

Spontanicznie zgłosiłam nas do projektu „Dziecko na warsztat”. Pomyślałam, że przyda nam się ukierunkowany plan działania na ten rok, w końcu Tymiś to już duży chłopak i chcę, żeby rozwijał się w każdym kierunku.

Wrzesień był tematem dowolnym – my poszliśmy za potrzebą Tymka i wybraliśmy pary.

Parowanie przedmiotów stało się ostatnio jego fascynacją – dobiera w pary buty, skarpetki, sztućce (a w szufladzie mamy dwa różne komplety). W zabawie sięgnęliśmy dodatkowo po gotowe gry.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na pierwszy ogień poszło memory. Na naszych własnych zasadach – wszystkie kartoniki są odkryte – szukamy po prostu takich samych postaci.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Już po kilku dniach memo przestało być wyzwaniem, sięgneliśmy więc po grę „Kot w worku”.

Tutaj gramy w trzech wariantach – na plansze z kolorową stroną układamy pasujące kartoniki – prościzna!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plansze z cieniami też poszły całkiem sprawnie, przy okazji odkryłam jak wiele słów zna już Tymek – w zasadzie każdy przedmiot umiał poprawnie nazwać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trzeci wariant – dotykowy – ciągle doskonalimy.

Kładę przed Tymkiem pustą planszę – w woreczku dołączonym do gry umieszam 4 przedmioty – 3 z planszy i jeden dodatkowo dla zmyłki. Proszę Tymka o wyjęcie odpowiedniego kształtu bez podglądania. Ma dużo frajdy, chociaż czasem jeszcze coś pomiesza. :)

Namiomiast totalnie nie przypadły mu do gustu karty z wydrukowanymi zwierzakami, które trzeba było połączyć w pary. Podsumowuje: „Nie umiem”. Więc nie naciskam.

IMG_20150928_200854

Oprócz wyżej wymienionych gier korzystaliśmy też z:

  • Co i gdzie – gra polega na dopasowaniu puzzli do 4 tematycznych plansz.
  • Kolory i kształty – na planszach wytłoczone są dziury w które pasują różne figury geometryczne.
  • Pory roku – na planszach przedstawiających pory roku należy umieścić pojedyńcze pasujące elementy – grzyby jesienią, bałwana zimą, itd.

IMG_20150928_200733

Rośnie nam planszówkowicz! :)

Jeśli jesteście ciekawi jak poradzili sobie inni z wrześniowym warsztatem to klikajcie w mapkę. :)





Dziecko na warsztat

Continue Reading

Bez kategorii | domowo | życie prywatne

Urządzamy przedpokój.

By on Wrzesień 24

Wiem, wiem, już wielokrotnie zachwycałam się naszym mieszkaniem – nic nie poradzę – jestem po prostu w nim zakochana! Brakuje nam tu jeszcze paru sprzętów, dodatków i detali. Ale wszystko z czasem, bo przecież mieszkamy tu dopiero 2 miesiące.

Aktualnie na tapecie mam przedpokój. Oczami wyobraźni dokładnie wiem jak ma wyglądać, co gdzie ustawię i powoli plany realizuję.

Przygotowałam sobie (no dobra, Tomaszowi, żeby lepiej sobie to wszystko wyobraził) nawet grafikę z rzeczami, które koniecznie musimy kupić.

przedpokój1/2/3/4/5/6/7

  1. Dywan – trzymają się mnie ostatnio folkowe klimaty, dywan idealnie się w nie wpisuje. Zaraz usłyszę, że biały to nie najlepsze połączenie z małym dzieckiem i psem. Ale on nie kosztuje majątku, środki piorące do dywanów są coraz lepsze, a dziecko niedługo urośnie. Nie chcę już półśrodków, czekokolwiek, żeby w stopy było ciepło. Chcę, żeby nasze mieszkanie idealnie do nas pasowało. :)
  2.  Skoro dywan folkowy to wybór panelu osłaniającego wnękę z wieszkami nie stanowił najmniejszego problemu.
  3.  Wieszaki wywołane do tablicy. Mój tata mówi, że nie będą praktyczne – cóż. Spodobały mi się, ale nie upieram się, że muszą być koniecznie te. Jak tata mi zrobi handmade, to biorę bez zastanowienia, a ikeowe wykreślam z listy zakupów.
  4. Puf/podnóżek – koniecznie żółty niech ożywi szare ściany.
  5.  Duże lustro. Moje marzenie od dwóch lat. W poprzednim mieszkaniu nie było gdzie go wciasnąć, korzystałam z lustra w windzie…  Teraz miejsce na ścianie czeka – to moja najpilniejsza potrzeba. Ach te próżne baby… ;)
  6. Ogromna rama na zdjęcia – lubię zawiesić wzrok na pięknych momentach utrwalonych na fotografiach – ta rama oszczędzi ściany – zamiast 15 dziurek na pojedyncze ramki zawiśnie takie combo na jedym wielkim kołku. To też z myślą o mężu, bo już widzę jak by jęczał mając wiercić dziurkę przy dziurce w żelbetnowych ścianach… :D
  7. Ostatnia półeczka na zmienne dekoracje – kartki świąteczne, urodzinowe, okolicznościowe, suszony liść czy rysunek Tymka. No pasuje idealnie.

Teraz muszę wyskrobać jakieś zaskórniaczki i namówić męża na wycieczkę – Gdańsk? Warszawa? Może Bydgoszcz? Ikeo nadchodzimy!

A Waszym zdaniem całość trzyma się kupy? Trafia do Was taki pomysł?

Continue Reading

życie prywatne

Pod górkę…

By on Wrzesień 22

ciągniemy naszą dwukółkę. I lekko nie jest.

Pies się rozchorował, dieta wysokobiałkowa (ach te kubki po śmietanie…) zdecydowanie mu zaszkodziła. Alegria pokarmowa zaowocowała wysypką, którą Ozi skutecznie rozdrapał. Po wizycie u weterynarza jest na nas obrażony, bo nie dość, że godność ucierpiała, to i łysy placek na grzbiecie został. Zalecenia lekarskie dotyczyły również zakazu dokarmiania psa przez Tymka. Sympatyczna pani doktor wytłumaczyła naszemu synkowi, że tak nie można, bo Ozi będzie chorować – zobaczymy jakie będą efekty…

Samochód unieruchomiony czeka na część zamienną, więc na jego masce coraz więcej żółtych liści. Pewnego dnia okaże się, że go pod stertą liści nie znajdziemy… ;) My uczymy się komunikacji miejskiej – Tymek na wieść, że jedziemy gdzieś autobusem przeżywa stan euforii. Chyba kupię sieciówkę i październik spędzimy jeżdżąc od pętli do pętli. :)

Przed-przedszkole to niewypał – realizujemy program przygotowany przez panią prowadzącą – jednak chłopaki (a jest ich aż 2!) nie wykazują zainteresowania zabawami. Tymek nie toleruje zabaw tanecznych (kółko graniaste, baloniku mój malutki, jedzie pociąg z daleka) więc albo biega wokół sali albo siada na ławce i obserwuje jak dwie mamy i pani przedszkolanka pląsają w kółeczku. Od października muszę znaleźć nowe zajęcia, bo na te szkoda czasu i pieniędzy.

Na domiar złego to już ta pora, kiedy mi zimno. Dywany kupione, żeby w stopy było cieplej, a mimo wszystko najlepiej funkcjonuję pod kocem, z gorącą herbatą z miodem i dobrą książką. Wyobraźcie sobie jak ciężko zwlec się z kanapy i dojść do pracowni po zimniej podłodze (bo w przedpokoju nie mamy dywanu!), żeby zasiąść do pracy… Już mi brakuje wymówek, żeby odwlec to szycie… ;)

thethinkingtank1

Niby trochę narzekam, ale wszystko z przymrużeniem oka, bo przecież nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej! ;)

Continue Reading

imprezy | Olsztyn | spotkanie

W dzień gorącego lata…

By on Wrzesień 15

dzięki uprzejmości Oli i Sylwii wzięłam udział w spotkaniu Czytajmy dzieciom 2.

To świetna inicjatywa – łączy w sobie literaturę dziecięcą, babskie plotki, pyszne jedzenie i cały wór merytorycznej wiedzy!

Pierwszy raz wybrałam się na spotkanie bez Tymka – już widzę ile mnie zawsze omijało!

Tym razem korzystałam z okazji i z zapartym tchem słuchałam wszystkich spotkaniowych prelegentek.

Pierwszą była moja ulubiona pisarka – Ula Witkowska, autroka bloga Pełen Zlew, opowiedziała nam o swojej książce.

„Czytuś odkrywa tajemnice. Skąd się biorą książki?”, odkryła tajemnice związane z publikacją, a także podarowała każdej z nas własny egzemplarz czytusiowych przygód z osobistą dedykacją.

Następnie Ola Gizan opowiedziała nam o interesującej serii Poczytajki Pomagajki, książeczkach terapeutycznych pomagająych się uporać z dorosłymi problemami w dziecięcy sposób. Więcej przeczytacie o nich na blogu Oli.

Ostatnia głos zabrała Karolina Burdalska, pokazała nam w jaki sposób czyta swoim dzieciakom bajki – pełna ekspresji i emocji. Już po pierwszych słowach czytanej bajki dzieci zrgomadzone wokół niej pękały ze śmiechu. :)

Przepyszne jedzenie było dopełnieniem spotkania! Jak widać nie mogłyśmy się oprzeć! ;)

tort

Aby mamy mogły w spokoju porozmawiać na spotkaniu znalazła się również Magda, animatorka z Krainy Wiśni. Przyznam, że występ, który przygotowała z dzieciakami bardzo mnie wzruszył!

Dodatkowo spotkanie wzbogacili o piekne wydawnictwa sponsorzy:

 

Jeszcze raz dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tym spotkaniu i z niecierpliwością czekam na kolejne! :)

Continue Reading

życie prywatne

Witaj jesieni!

By on Wrzesień 6

Jak co roku jesień jest dla mnie nowym początkiem. To chyba jeszcze nawyk szkolny. Po leniwym lecie ostro zabieram się do pracy. Wydłużające się wieczory są też dobrym czasem na snucie nowych planów.

liscie

W tym roku jesień to czas dobrych decyzji. Za chwilę ruszy nasz firmowy sklep, mamy plan rozwoju firmy na najbliższe dwa, może trzy lata. To równocześnie daje mi poczucie stabilizacji w opiece nad Tymkiem.

Już za chwilę zaczynamy zajęcia edukacyjne – zapisałam Tymka do pobliskiego domu kultury na zajęcia przed-przedszkolne. Tymek będzie miał okazję pobawić się z dziećmi i wyszaleć w innych okolicznościach, niż te, które mu zapewniamy. A ja mam nadzieję skorzystać z pomysłów pani nauczycielki na przedłużenie zabaw w domu. A może i jakąś fajną mamę poznam?

Okazuje się, że w tym samym domu kultury jest sekcja esperanto. Może dla własnego rozwoju odświeżę słówka, wygrzebię słownik i odważę się pójść na spotkanie?

Długie wieczory to też dobry czas na powrót do robótkowego hobby. Wypracowałam nowy system – staram się nie zarywać nocy przez pracę tylko lepiej gospodarować czasem w ciągu dnia. Dzięki temu udaje mi się wieczorem urwać godzinkę czy dwie na własne przyjemności. Dzięki temu w głowie aż kłębi się od pomysłów co zrobię, czego spróbuję, ach i och! Na urodziny dostałam notes na kreatywne pomysły, za chwilkę zabraknie mi w nim kartek! :)

Uwielbiam jesień!

15227846134_d7fb69ba10

A dla Was jesień to też dobry start? Czy raczej czas handry, ciepłego koca i dobrej książki?

 

Continue Reading