rękodzieło | życie prywatne

Folk fotel.

By on Sierpień 23

Fotel w moim życiu to ważna sprawa. Długi czas nie miałam miejsca w mieszkaniu na posiadanie własnego. Kiedy urodził się Tymek moje marzenie fotelowe przybrało na mocy. Wiecie, taki wygodny, w którym będę spędzać godziny karmiąc, czytając książki, odpoczywając.

Nie wpadło mi w oko nic szczególnego w sklepach (no dobra, coś wpadło, ale za taką cenę zdecydowanie nie zamierzałam go kupić!). Na ratunek przyszła mi babcia. Oddała swój fotel, który świetnie wkomponował się nasze kompaktowe mieszkanko, jego jedynym felerem była dość zużyta tapicerka.

W szale twórczym odnowiliśmy ją, jednak zły dobór materiału plus małe dziecko nie dały zbyt dobrych rezultatów. Zwyczajnie fotel zaczął znów źle wyglądać. Nadszedł czas na drugą wymianę tapicerki. Podeszliśmy do tematu profesjonalniej. Wybraliśmy tkaninę plamoodporną, w dodatku czarną.

W pierwszym zamyśle miał być prostym czarnym fotelem, ale kiedy na niego spojrzałam – urodziła się nowa wizja. Folk wizja. Po naszemu.

Tak się zapaliliśmy do projektu, że kończyliśmy wkręcać ostatnie śrubki o 1 w nocy. :)

I jak Wam się podoba efekt?

PS: Jak klikniesz w zdjęcie, to pojawi się w lepszej jakości! ;)

PS2: Monika dzięki za zdjęcia! :*

Continue Reading

Tymko | życie prywatne

Spokój przede wszystkim.

By on Sierpień 20

Ostatni czas podporządkowaliśmy naszym drobnym przyjemnościom.

Plażujemy, wylegujemy się na trawie, urządzamy wycieczki rowerowe, spędzamy czas we troje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdzieś tam w między czasie staramy się wpleść w życie pracę, wykorzystując nocny sen Tymka.

Żyjemy zachłannie, biorąc z życia co najpiękniejsze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A to wszystko naszą metodą na spokój. Tymek wszedł w okres „ja sam”, „ze mną”, „NIE”. Skumulowane potrzeby i pragnienia ograniczone zbyt małym doświadczeniem życiowym Tymka, wywołują w nim wewnętrzny bunt.

Bo na spacer chce iść boso i jednocześnie w kaloszach (w 30 st. upale!), bo nie chce założyć koszulki płacząc jednocześnie, że mu zimno. Chce umyć ręce, ale mokre ręce są nie do zniesienia.

Opanował otwieranie drzwi kluczem i nie akceptuje faktu, że czasem drzwi od mieszkania muszą być zamknięte.

Ale w tym wszystkim jest taki rozczulający…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy zależy mu na czymś bardzo słodko woła „proszę, proszę, proszę…!” i jak tu nie ulec?

Więc ulegamy, boso szalejemy po placu zabaw, jeździmy w kaloszach na plażę i zjadamy lody w kolorze niebieskim (nie umiem nazwać smaku, ale to są ulubione Tymka). Każdy mijany plac zabaw musi być poddany starannej kontroli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy zabraknie czasu na długi spacer Tymkowi „lekko” puszczają nerwy. Skumulowana energia w jego małym ciałku, eskploduje z taką siłą, że nie wiem co ratować… ;)

Wystawia na próbę moją cierpliwość. Na chłodno wiem, że jego złość jest spowodowana frustracją, na gorąco muszę opanowywać swój porywczy charakter. Odkryłam swój sposób na odreagowanie – prasuję. Prasuję. Prasuję. Nawet majtki, w końcu tylko spokój nas uratuje! ;)

 

 

 

Continue Reading

uszyłam | życie prywatne

O spódnicy, której Wam nie pokażę.

By on Sierpień 16

Mam potrzebę rozwoju. Ale i odskoczni od pracy zawodowej.

Mam taką specjalną półkę tkanin przeznaczonych na szycie ubrań. Dla mnie, dla Tymisia. Półka wypchana po brzegi, bo nie nigdy nie mam czasu na szycie dla siebie, a pięknych materiałów wokół pełno!

Powiedziałam sobie basta! Powstanie coś dla mnie, dla rozrywki, dla wyzwania. Padło na piękną wiskozę w różyczki. Wymyśliłam spódnicę. Pomyślałam – poszukam czegoś w burdzie. Po 10 numerach, w których nie znalazłam nic, chciałam odpuścić. Ale nagle w ciemności myśl – po co mi burda – w prostocie siła. Zrobię ją w gumkę.

Niewiele myśląc zasiadłam do maszyny. Okazało się, że to nie będzie bajkowy projekt, wszystko mi się rozjeżdżało! I znów kolejna genialna myśl! Zrobię to overlockiem! Bok pięknie zszyłam, ale nie chciałam wykańczać dołu najmodniejszym wykończeniem sezonu (surowy brzeg), w trudach kolejna myśl się zrodziła! Overlock szyje chyba jeszcze jakimiś ściegami!

Bingo! Mereżka. Wspólnie z instrukcją, kompletem imbusów i wsparciem Tomasza za plecami („tak, to jest lewa strona”) zrobiliśmy to!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
To ta mereżka magiczna.

 

Teraz guma to już prościzna! I mam spódnicę. Rewelacja. Poczułam tylko szyciowy niedosyt, bo jak to już? Trzy szwy i koniec?! O nie!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Spódniczka z gumką i opaska w stylu pin-up.

Ze spódnicy został mi jeszcze spory ścinek – na bluzeczkę za mały, ale na opaskę? W sam raz! Kolejne 10 minut przy maszynie i niedzielny outfit gotowy.

Przez chwilę poczułam się nawet jak szafiarka, ustawiłam się z Tomaszem na sesję, usta pomalowałam, powyginałam się dziwacznie przed obiektywem i dumna do domu wróciłam obejrzeć efekty.

3

Cóż. Szafiarką nie będę. Spódnicy Wam nie pokażę, bo pupa w niej jakaś taka ogromna, a kostki spuchnięte, bo przecież do ałtfitów buty na obcasie trzeba założyć. Opaska jest cool! Dziś uszyję drugą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Będę udawać, że chciałam Wam pokazać Tymka, a nie moją słodką opaskę! ;)

No, dobra, Tomasz starał się jak mógł, wina modelki, że sesja nie wyszła, podrzucę Wam jedno, ale miejcie litość. ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Piesek jaki piękny, nie?

 

Podoba Ci się moja opaska? Chcesz taką? Napisz w komentarzu, a ja wybiorę jedną osobę, której taką opaskę podaruję.

Continue Reading

Olsztyn | rodzinnie | życie prywatne

Jestem stąd.

By on Sierpień 14

Wciąż przeżywam naszą zmianę adresu – była to niewątpliwie doskonała decyzja, jednego mi tylko żal – osiedla! Wokół starego domu roztaczał się świetny park, spokojnie urządzaliśmy sobie przechadzki rowerowo – biegowe.

Nie obawiałam się o bezpieczeństwo Tymka, bo nie było tam w zasadzie ulic, więc mógł gnać przed siebie bez opamiętania.

Tu pierwsza wizja lokalna nie wypadła najlepiej. Dość ruchliwa ulica, po której jeżdżą rozpędzone samochody podsuwała mi w wyobraźni wiele czarnych scenariuszy…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczęście okazało się, że po przejściu przez tą ulicę rozciąga się ogromny park! Nie wiem jak mogłam nie połączyć naszego adresu z tym parkiem! :)

Nic straconego, odkrywamy te mniej znane nam trasy spacerowe, Tymek bezpiecznie może szaleć, a my mamy czas na rozmowy, no i pies szczęśliwy, że stado w komplecie się przechadza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Ozi Dog
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Miłość od drugiego wejrzenia?
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Cyklista!
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nigdy nie zwróciłam uwagi, że tam wioślarz siedzi!

Chociaż mieszkamy w centum zatłoczonego miasta, czuję się zupełnie jak na odludziu! Czasem jakiś biegacz nas minie, a tak cisza, sielsko, anielsko.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Moja drużyna
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
I malwy takie swojskie, bartoszyckie.

Continue Reading

gry planszowe | życie prywatne

Pochwała codzenności.

By on Sierpień 10

Adres zmieniliśmy. I metraż. I spokój ducha odzyskaliśmy.

Frazes, ale obijając się o siebie na tych naszych kilku metrach każde z nas było przytłoczone.

Owszem w kupie raźniej, ale czasem potrzeba świeżego powietrza.

W nowym domu mamy go pod dostatkiem i choć większość czasu spędzamy razem, to czasme każde z nas pozwala sobie na chwilkę samotności.

Tymek na przykład upodobał sobie łazienkę. Lubi też czasem zamknąć się od środka na zamek.

Myślicie, że płynnie przeszedł z „buntu dwulatka” w nastoletni okres buntu, a ja nie zauważyłam jak te dzieci szybko dorastają? ;)

Z zaakceptowaniem nowego mieszkania nie miał najmniejszych problemów.

Kiedy zdaża nam się przejechać obok starego adresu głośno woła: „Tu dom nie!”

A zapytany godzie mieszka z dumą odpowiada: Pana …dusza! (Pana Tadeusza).

Po 6 dniach od wprowadzki kupiliśmy lodówkę.

Czy Wy wiecie jakie to uciążliwe nie mieć lodówki? Pominę zimne drinki, lody i inne przyjemności. Codzienność bez lodówki to niezłe wyzwanie logistyczne – zaplanuj posiłki dla rodziny przy 30 stopniowym upale! W obawie o zatrucie zakupy robiliśmy w zasadzie 2-3 razy dziennie, bo nabiał, mięso – wiadomo!

Przynajmniej okolicę dobrze poznaliśmy.

Internetu w naszym domu wciąż brak – kolejna uciążliwość, bo nie spodziewałam się, że moja codzienność jest zdeterminowana dostępem do sieci.

Ot prosty przykład – aby kupić lodówkę musieliśmy w internecie poszukać adresu sklepów – przecież nie będziemy jeździć po całym mieście w poszukiwaniu sklepu z lodówkami. ;)

Zamówienia Tulankowe tymczasowo odwieszone na kołek, bo brak kontaktu z klientami.

O tym co dzieje się na świecie od kilku dni nie mam zielonego pojęcia – bo nawet radia w internecie słuchaliśmy. ;)

Jest plus braku internetu – mamy masę wolnego czasu! Mieszkanie wysprzątane, codzienne turnieje planszówek stały się naszym domowym zwyczajem, ilośc godzin na świeżym powietrzu wzrosła dwukrotnie (gdyby nie te straszne upały, to korzystalibyśmy jeszcze więcej). Widzę dużo plusów, aczkolwiek tydzień offline jest dla mnie wystarczający. (Ale operator uważa, że miesięczny detoks dobrze nam zrobi…!)

Na koniec zostawię Wam małą anegdotkę przeprowadzkową.

Spakowaliśmy nasz dobytek do meblowozu, sami w mazdę i wyruszyliśmy pod nowy dom.

Tam meble szybciutko wypakowane i co się okazuje?

Tomek myślał, że ja wzięłam klucze od nowego domu, a ja byłam pewna, że to on je ma.

Hahaha. Tomek pojechał pod stary adres, bo klucze zostały na szafce. Po godzinie wraca, kluczy brak! Pojechaliśmy razem szukać tych nieszczęsnych kluczy, bo meble na ulicy stoją…

Nie znalazły się! Po naradach telefonicznych i wielkich dwugodzinnych poszukiwaniach otrzymaliśmy zapasowe klucze… Nasze znalazły się dwa dni później. ;)

 

11118089_894250900638499_490681793_nfot. Wiktoria Korzeniewska

Continue Reading