firma | szycie | wyjazdowo | życie prywatne

Kurz i pajęczyny

By on Kwiecień 27

Zarósł nasz blog gęstymi pajęczynami, nieodwiedzany przez nikogo, zapomniany przez autorów.

Prawda jest taka, że realne życie wciągnęło nas w wir obowiązków, przyjemności i wypoczynku.

Od rana dzień spędzamy aktywnie, czy to na placu zabaw, czy na różnych ciekawych wydarzeniach w mieście, jak choćby Mlekoteka w Olsztynie, w trakcie której obawiałam się, że Tymek rozniesie salę. ;)

IMG_20150424_112853

Popołudnia chłopaki spędzają na swoich męskich sprawach, np. wycieczkach nad jezioro w celu podglądania kaczek, a ja szyję, szyję, szyję…

IMG_20150423_074758

A kiedy Tymek już uśnie oboje zasiadamy do szycia, bo pracy mamy w huk, końca nie widać, a terminy gonią. Czasem są też takie wieczory, że zasypiam z Tymkiem (ostatni tydzień) i Tomek nie ma sumienia mnie budzić (a tak na prawdę ma wieczór dla siebie…! ;) W końcu sen to zdrowie, a będąc przy zdrowiu – coraz lepiej mi idzie komponowanie zdrowej diety! I przekonałam się do zielonych koktajli. :)

IMG_20150426_135537

 

W międzyczasie staramy się, żeby sodówka nie uderzyła nam do głów, ponieważ już nawet wielkonakładowa prasa o nas wypisuje… ;)

IMG_20150423_091616

Układamy też plan podróży, bo już za nieco ponad tydzień wyruszamy na pierwsze wakacje w tym roku, a zwiedzić planujemy pół Polski!

Może nam podpowiecie coś nietypowego w Warszawie na jedno popołudnie?

Dalej ruszamy do Tychów, Katowic, Krakowa, Pszczyny, Oświęcimia, a w drodze powrotnej rozważamy jeszcze krótki spacer po Jeżycach poznańskich.

Jak widzicie plany ambitne, chęci do realizacji założeń są, oby pogoda nam dopisała! ;)

 

Continue Reading

firma | wyjazdowo | życie prywatne

Razem najlepiej.

By on Kwiecień 14

Wczorajszy deszczowy wieczór sprzyjał rodzinnym refleksjom.

Za chwilę zaczynamy coroczny maraton po Polsce, planujemy jak uprzyjemnić sobie te chwile, przygotowujemy listę potrzebnych zakupów (w tym roku koniecznie duży namiot i butla gazowa).

Wczoraj doszliśmy do  wniosku, że z ubiegłorocznych wyjazdów wspominamy najlepiej te, w trakcie których byliśmy skupieni na sobie. Brzmi zawile, ale często jeździmy w gronie znajomych „z branży”. Ma to swój urok – fajnie móc skoczyć na plotki do dziewczyn czy wspólnie ponarzekać na pogodę.

Ale kiedy jesteśmy zupełnie sami – towarzyszą nam zupełnie inne doznania. Czas wolniej płynie, otwieramy się na nowe miejsce, chłoniemy całymi sobą klimat otoczenia. A przy tym poznajemy ludzi, którzy okazują się równie szaleni co my!

 

W zeszłym roku najpiękniej wspominam trzy wyjazdy, każdy z goła inny.

Grunwald. Zdobyty. Jesteśmy zakochani, odliczamy dni do powrotu na pola!  Ten wybuch miłości to chyba tęsknota za starymi harcerskimi czasami – prawdziwy biwak z gotowaniem na palniku, nocne pogawędki w świetle gwiazd, poranna rosa…

I nawet dwa dni deszczu nie zatrą w nas dobrych wspomnień! :)

 

Płock. Chociaż wiele spraw nie zapowiadało happy endu, to ostatecznie wyjazd rodzinny zdecydowanie na plus! Poranna wycieczka do ZOO, niesamowite wrażenie być pierwszym odwiedzającym! ;) Piękna starówka i sprzyjająca pogoda były świetnym pretekstem do spacerów!

A dziecko wymęczone atrakcjami całego dnia padało jak kawka i spało, rodzice mieli chwilę wytchnienia!

 

Warszawa. Z tą Warszawą to u nas różnie. Ale lipcowy wyjazd zaliczamy na plus. :)

Chociaż natrzaskaliśmy kilometrów więcej niż do samej Warszawy, to mięliśmy okazję poznać jej wiejskie oblicze. Wesele z Tymkiem należało do udanych, niedziela była dniem pracującym. Ale internetowy avatar stał się realną osobą, a to doznania najwyższej wagi – móc spotkać na żywo pokrewną internetowo duszę! I chociaż wtedy trema mnie zeżarła, to mam nadzieję, że następnym razem będę odważniejsza! :)

11118089_894250900638499_490681793_n

A to wszystko razem. Najcenniejsze, że razem, bo osobno to już nie byłoby to samo!

Prawda jest taka, że dzięki Tymkowi chce nam się chcieć. Że odrywamy się od komputerów, tabletów, telefonów i wspólnie ruszamy odkryć świat!

Continue Reading

życie prywatne

Helena

By on Kwiecień 13

Znalezione obrazy dla zapytania stara otwarta książka

17 sierpnia 1939

Już wiem, że w tym roku nie wrócę do szkoły. Zresztą i tak zostały mi dwie klasy gimanzjum, dam sobie radę.
Od jutra zaczynam pracę w fabryce. Grunt, że dzieciaki będzie jak nakarmić. Mamusia nie ma już siły, a z Wacka groszy ledwo wystarcza.

 

 

29 sierpnia 1939

 

Jestem wyczerpana. Pracuję na 2 zmiany, albo od 7 do 17, albo od 15 do 1 w nocy. Biorę więcej godzin, bo potrzebujemy pieniędzy. Mama coraz mocniej choruje.
Zocha i Józek też się starają pomóc, obowiązki domowe przejęli. Nie wiem jak to będzie jak wrócą do szkoły. Jakoś sobie będziemy musieli poradzić.
Dobrze, że chociaż sąsiad podwozi mnie do fabryki. Zawsze to 15 km na wozie.

5 września 1939

Wojna! Niemcy wszędzie. Wzięli Wacka. Józek na szczęście za młody. Mamusia załamała się całkowicie.

23 października 1940

Mnie i Antka zgarnęli jak wracaliśmy z fabryki. Antek powiedział, że jesteśmy rodzeństwem. Nie rozdzielili nas. Pracujemy na roli, Niemka jest dobra, karmi nas.
Praca ciężka, ale dobrze, że w ogóle żyjemy.
Nie wiem co w domu. Listów nie wolno pisać.

19 czerwca 1941

Myślałam, że umieram. Ciężko chorowałam dwa miesiące. Będę miała dziecko z Antkiem. Brzuch coraz większy, ledwo mogę to ukryć. Co zrobi pan kiedy się dowie? Pewnie mnie zabije. Co robić? Co robić?

22 października 1941

Urodził się Wojtek. Zdrowy i silny. Antek się nie przyznał, pan myśli, że to jakiś niemiecki robotnik mi go zrobił. Pani mówi, że załatwi nam lżejszą pracę.

13 marca 1943

Znów jestem w ciąży. Pan zmarł nagle. Pani sprzedaje majątek, załatwiła nam papiery, możemy wracać do Polski!

7 maja 1943

Nic nie ma. Ani rodzinnego domu, ani mamusi, ani Zosi i Józka. Nikt nie wie co się mogło z nimi stać. Miejsca w Kobyłce też dla nas nie ma.
Antek chce jechać na Warmię do kuzyna. Pojedziemy i tak nic tu nas nie trzyma.

29 września 1943

Urodziłam drugiego chłopaka. Stasiek wątły, chorowity, ale co się dziwić, skoro sama wyglądam jak swój cień. Mieszkamy kątem u kuzyna Antka. Ślub bierzemy w święta. To dobry chłopak, tak się dla mnie poświęcił.
30 lipca 1946

Jest dobrze. Antoni remontuje dom, w którym zamieszkamy. Niemcy uciekając podpalili go, na szczęście nie spłonął cały. Urzędniczka mówiła, że możemy zamieszkać. Oni już tu nie wrócą. Tyle dobrego.

***Pamięci Heleny Retkiewicz

To prawdziwa historia. Słyszałam ją wielokrotnie. Pani Helena lubiła opowiadać, niestety niewielu chciało ją słuchać.
Siadałyśmy sobie w kuchni, ja obierałam ziemniaki na obiad, a ona wspominała młodość. Jako 17latka została wywieziona do Niemiec na roboty razem z sąsiadem. Trafiła tam z łapanki. Miała szczęście, że nie do obozu, a prywatnego gospodarstwa – była młoda, mogła pracować. Szczęście uśmiechnęło się do niej kolejny raz – mogła z dzieckiem i partnerem wrócić do Polski. Osiedlili się w wiosce pod Olsztynem. Nie udało jej się zdobyć żadnych informacji o matce i rodzeństwie. Ojciec zmarł jeszcze przed wojną. Po tym jak owdowiała syn zabrał ją do swojego domu do Olsztyna i tam się spotkałyśmy. Przy kuchennym stole.
Pani Helena zmarła mając 88 lat.

Continue Reading

Bez kategorii

Dwulatek.

By on Kwiecień 6

Dwa lata temu tuliłam maleńkie zawiniątko nie dowierzając, że jest moje…

https://www.youtube.com/watch?v=3NHn1V_Tfy8&feature=youtu.be

Dziś to kawał chłopaka – 12 kilo żywej wagi. 82 cm wzrostu.

W tym szczególnym dniu nachodzą mnie różne refleksje – czy wykorzystałam każdy moment najlepiej jak potrafiłam? Czy jest coś co mogłabym poprawić w naszej relacji?

 

Pewnie, że tak. Ale jestem tylko człowiekiem z różnymi słabościami.

Ale jestem też pewna, że jestem najlepszą mamą jaką mógł mieć Tymek.

 

 

 

 

Continue Reading

życie prywatne

Esperi czyli nadzieja.

By on Kwiecień 2

Dziś Światowy Dzień Świadomości Autyzmu.

Mam niewielką wiedzę na ten temat, znam natomiast kogoś kto jest niesamowitym specjalistą w tym temacie. Zachęcam do przeczytania wywiadu z Martą Cieślą – terapeutką i założycielką Centrum Wspierania Rozwoju ESPERI.

 

esperi

 

Na czym polega Twoja praca?

Jestem psychologiem – terapeutą prowadzącym. Moja praca polega na diagnozowaniu wyzwań rozwojowych, planowaniu i prowadzeniu terapii oraz ścisłą współpracę z rodzicami i szkołą/przedszkolem. Jestem osobą, która „spina” wszelkie działania medyczne, terapeutyczne i wychowawcze prowadzone na rzecz dziecka.

Jednym z takich wyzwań jest autyzm? Na czym polega to schorzenie?

To trudne pytanie. Do końca nie wiemy czym jest, jakie są jego przyczyny. Możemy o nim mówić w kontekście zbioru objawów. Najprościej mówiąc autyzm jest zaburzeniem w rozwoju. Myśląc autyzm powinniśmy mieć w głowie tzw. Autystyczną triadę zaburzeń –  zaburzenia w komunikacji, trudności w kontaktach społecznych i brak wyobraźni. Czyli brak mowy, mowa uboga, robotomowa, „język profesorów i encyklopedyczny”, monologi, echolalie (czyli powtarzanie zasłyszanych fraz). Trudności w kontaktach społecznych będą manifestowały się w nieprawidłowej ilości (za mało) lub jakości (inaczej niż rówieśnicy). Osoby z autyzmem często chcą mieć kontakty społeczne, przyjaciół ale manifestują to w dziwny i niezrozumiały sposób (np. wbiegają w tłum dzieci). Trudności z wyobraźnią będą przejawiały się : w niezrozumieniu przenośni, ironii, żartów językowych, brak zabaw tematycznych np. w dom, w lekarza, brak zabawy symbolicznej (klocek jako samochód). Do tych objawów dochodzą bardzo często trudności sensoryczne. Mówi się, że autyzm miesza zmysły – np. głaskanie może boleć a silny uścisk dawać przyjemność, deszcz za oknem może być lepiej słyszany niż to co mówi mama. Ważnym aspektem są stereotypie, czyli powtarzalne, wyłączające czynności: machanie rękami przed oczami, kręcenie przedmiotami, podskakiwanie w miejscu, wydawanie określonych dźwięków, rysowanie wciąż i wciąż helikopterów, zainteresowanie odkurzaczami. Niektóre osoby są ściśle przywiązane do rutyny – muszą chodzić tą samą drogą, albo umyją zęby dopiero po powiedzeniu określonych słów. Autyzm jest tak szerokim zagadnieniem, że mogłabym pisać o nim godzinami a i tak nie opisałabym wszystkich odmian. Ile dzieci tyle różnych auty zmów.

Warto pamiętać, że mówimy tu o autyzmie, a myślimy tak naprawdę o zaburzeniach ze spektrum autyzmu – z jednej strony kontinuum będą osoby niskofunkcjonujące o poważnych trudnościach w funkcjonowaniu, z drugiej strony będą osoby (często z Zespołem Aspergera), które żyją normalnie w społeczeństwie i mają swoje specyficzne trudności.

Od kiedy dziecko może zostać zdiagnozowane?

Wcześnie, nawet bardzo. Najwyraźniejszy sygnał o trudnościach, które mogą rokować jako autystyczne pojawia się ok. 8-10 miesiąca. Gest wskazywania palcem. Małe dziecko „uruchamia” paluszek do komunikacji na dwa sposoby – po pierwsze – dzieli się z nami doświadczeniem. Wskazuje na psa, na wentylator, na lampę. To pierwszy dialog. Drugi sposób – okazuje swoją potrzebę wskazując na kubek, wafel ryżowy, zabawkę – prosi o podanie. Jeśli nie pojawia się żaden z tych sposobów, bądź tylko drugi warto udać się do specjalisty.

Co jeszcze powinno zaniepokoić rodziców?

Jeśli opisujemy niemowlę jako mało wymagające – „najlepiej go nie zaczepiać to wtedy się sobą zajmuje”, jeśli dziecko nie różnicuje rodziców od innych osób, gdy unika kontaktu wzrokowego, gdy nie naśladuje dorosłych. 8-10 miesięczne niemowle powinno być już doskonałym obserwatorem życia: łapać za szczotkę do zamiatania i próbować zamiatać, mieszać w garnkach.  Być współodpowiedzialne za utrzymanie uwagi w zabawie. Aktywnie domagać się uwagi i pieszczot, nawoływać rodzica, dzielić się doświadczeniem, brać i oddawać zabawki.

Sprawdź czy 8-10 miesięczne niemowlę:

  • Wykorzystuje w komunikacji gest wskazywania palcem,
  • Utrzymuje wspólne pole uwagi (podąża za wskazywaniem w książeczce, pokazuje co ma w ręku, itd.)
  • Wyciąga ręce do znanych osób,
  • Naśladuje czynności dorosłego (na dorosłych przedmiotach, nie imitacjach zabawkowych)
  • Gaworzy by zwrócić uwagę dorosłego,
  • Zaprzestaje płaczu na skutek zainteresowania nową zabawką, czynnością, dźwiękiem,
  • Reaguje na imię (ok. 10-11 m.ż)

Czy to jest zaburzenie uleczalne? Czy terapia pozwala na normalne funkcjonowanie w środowisku?

O uleczalności bądź nie spierają się specjaliści na całym świecie. Najważniejsze, że wcześnie podjęta, intensywna terapia pozwala na wycofanie się objawów oraz normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. W swojej pracy mam przykład chłopca, który został zdiagnozowany w wieku 18 miesięcy – natychmiast rozpoczęliśmy intensywną terapię (początkowo ok. 20 godzin tygodniowo). W tej chwili jest zupełnie normalnie funkcjonującym chłopcem, chodzącym do przedszkola, mającym kolegów. Klucz to nie bać się diagnozować i wcześnie działać.

 


 

Mam nadzieję, że ta rozmowa pomogła Wam odpowiedzieć na kilka pytań związanych z autyzmem.  Jeśli macie więcej pytań zachęcam do kontaku z Martą.

http://www.esperi.pl/

A jeśli jesteście z Warszawy i niepokoi Was coś w rozwoju dziecka, jeśli jesteście dopiero po diagnozie i zastanawiacie się co dalej, jeśli szukacie nowych dróg terapii – Esperi zaprasza na  konsultacje w kwietniu 2015.

Na hasło: dzień autyzmu bezpłatna konsultacja!

 

Continue Reading