życie prywatne

Aktywna na wiosnę!

By on Marzec 9

Dla mnie wiosna to nowy początek – taki symboliczny nowy rok. Na wiosnę łatwiej podejmować mi różne postanowienia.

Dziś o tym co planuję robić wiosną.

wiosna

1. Przede wszystkim dużo szycia – stety/niestety obowiązki zawodowe, bardzo duże zamówienie, do tego jarmarki, a jeszcze chcę tam gdzieś wcisnąć jakieś swoje domowe projekty. I w sumie na tym mogłabym zakończyć, bo jestem zawalona pracą, ale dzień coraz dłuższy, więc…

2. Będę śmigać na rowerze. Rodzinnie będziemy! Muszę tylko szybko pyknąć jedno zlecenie, żeby rower marzeń kupić i cała okolica nasza. Zresztą więcej przeczytacie tu.

3. Biegam. Na wiosnę, na lepsze samopoczucie, na schudnięcie… ;) Jest mi strasznie ciężko na razie, ale wszystkie początki są trudne prawda? ;)

4. Żeby mieć siłę na realizację pierwszych 3 punktów na wiosnę wprowadzam do swojej diety dużo warzyw i owoców. Pora roku sprzyja takim postanowieniom, więc będzie dobrze. :)

5. Po piąte wieczorny relaks. Książka, ciepła woda, wino niekoniecznie ale ciepłe kakao?

 

A Wy co będziecie robić tej wiosny?

 

 

 

Continue Reading

Tymko | życie prywatne

O kompromisach życiowych.

By on Marzec 4

Moje dziecko to mój największy motywator. To co się dzieje w moim życiu jest zdeterminowane potrzebami Tymka. Ale czasem potrzebuję chwili oddechu, tym oddechem są moje dziewczyny, nasze cotygodniowe spotkania. To taki babski czas na plotki, książki, frustracje i radości.

 

A jednak ostatnio moje wyjścia kończą się tym, że po godzinie przyjeżdża do nas Tomek z Tymim, bo maluch tęskni, stoi pod drzwiami i woła mnie. Nie pomagają wcześniejsze tłumaczenia w ciągu dnia, że wieczorem wychodzę. Mam wręcz wrażenie, że pogarsza to sytuację, bo już po południu Tymek robi się nerwową przylepką chodzącą za mną krok w krok.

Na początku złościłam się w duchu, bo to miał być mój czas, mój wentyl, ale na szczęście ochłonęłam – to pewnie taki etap, w którym bardziej potrzebuje mojej bliskości. Utrudnia to nam pracę, bo w najbliższym czasie kilka wydarzeń, w których nie będę mogła równocześnie opiekować się Tymkiem. Wierzę jednak, że jego tata stanie na wysokości zadania i ogarną się kilka godzin sami…

away-75170_640

A ja muszę regenerować zasoby spokoju w trakcie drzemki Tymka, imaginując sobie samotny spacer po nadmorskiej plaży.

Jeśli chcesz dołączyć do mnie to zamknij oczy i posłuchaj!

Continue Reading

Tymko | uszyłam | zabawki | życie prywatne

O dorastaniu.

By on Marzec 3

Duma mnie rozpiera kiedy mój syn osiąga nową umiejętność, jakiś trybik zaskakuje i pach! Nagle staje się coraz samodzielniejszy. Jak choćby z rozbieraniem. Odwracam się na chwilkę, a on już bez koszulki! Szalony! W drugą stronę też jest nieźle. Najciężej spodnie naciągnąć, ale mamy czas.

3

Ale to ubieranie to taka drobnostka. Jeszcze kilka tygodni temu pisałam, że Tymek nie wykazuje żadnych zainteresowań – teraz ma trzy pasje – szycie, wycinanie nożyczkami i… świnka Peppa.

I ta bajkowa świnka ostatnio staje się kartą przetargową mojego zbuntowanego prawie dwulatka!

Próba powrotu z placu zabaw kończy się tekstem: chodź sprawdzimy co robi w domu Peppa!

Awantura w sklepie: A może jak wrócimy do domu obejrzymy gazetkę z Peppą?

Totalną szajbę w domu ostatecznie pacyfikuję 5 minutami z Peppą na youtubie…

Oczywiście chrumkanie opanował do perfekcji, a nawet słówko Dżordż nie stanowi problemu.

2

Dorosłość dwulatka związała się również z własnym prawie dorosłym łóżkiem. Nie powiem, że przesypia w nim całą noc, pewnie, że nie, ale jest to dla nas i tak wielki komfort – choćby film w łóżku w spokoju. :D

Łóżko to dzieło Pana Klepki, Tymkowego dziadka, wyszło dokładnie tak jak sobie je wymarzyliśmy. :) A ja uszyłam dziecięciu narzutkę, wracając do pachworkowych początków.

I szyło mi się ją fantastycznie. Nabrałam ochoty na więcej!

1

Efekt wyszedł nam całkiem zgrabny – niezły z nas duet tata i córka jak się zaweźmiemy. :)

 

Continue Reading

Tymko | zabawy

Wolna sobota?

By on Marzec 1

Rzadko nam się zdarza nie mieć planów na weekend. Dlatego wolna sobota nas zaskoczyła ilością wolnego czasu!

Rano wyszliśmy wszyscy razem na spacer, po dwóch godzinach ja i Tymek wymiękliśmy i wróciliśmy do domu na drzemkę. Tomek załatwiał swoje sprawy w mieście.

Zjedliśmy obiad i co? Okazało się, że na zegarku dopiero 14! Nie namyślając się długo siedliśmy w samochód i pojechaliśmy do osławionej Warmiolandii.

To była nasza pierwsza wizyta w tym miejscu. Na pewno nie ostatnia.

Mnogość atrakcji dla dzieci, uśmiech nie schodzący z buzi Tymka i nasza świetna zabawa to zdecydowanie najlepsza rekomendacja!

DSC02235

Na początku Tymko musiał się nieco oswoić z przestrzenią i hałasem panującym w hali, dlatego testował chyba wszystkie dostępne autka.

DSC02226

DSC02217

DSC02220

Kiedy nabrał odwali postanowiliśmy przetestować atrakcje dla najmłodszych dzieci. Basen z kulkami, prosty labirynt, w sam raz dla maluchów. Nas jednak szybko znudził i postanowiliśmy przetestować nasze możliwości w części dla starszych dzieci.

DSC02231

DSC02254

DSC02260

I tu się zaczęła zabawa! Ogromny labirynt, wspinanie się, przeciskanie, czołganie, zdecydowanie świetna rozrywka dla naszej trójki.

DSC02248

Czasem mieliśmy poważny problem nadążyć za Tymkiem, który wybierał najciaśniejsze szczeliny! ;)

DSC02249

Mi największą radochę sprawił dmuchany zamek. Ta prędkość! Niestety Tymek dał się namówić tylko na trzy zjazdy… ;)

DSC02227

DSC02274

Czas na łyżkę dziegciu, bo brzmi zbyt słodko co?

Po pierwsze urodzinki. W czasie kiedy my biliśmy na sali odbywały się trzy imprezy, co chwilę chaos, nawoływanie dzieciaków ze sceny na dmuchanie świeczek, dzieciaki biegające w kółko między swoim stołem a strefą zabawy.

I dziwne prawo stanowiące, że dzieci z „urodzinek” mają prawo pierwsze korzystać z atrakcji. Zupełnie dla nas nie zrozumiałe, bo przecież my też zapłaciliśmy za bilet, więc dlaczego mamy być gorsi?!

Druga sprawa to brudne stoliki w części barowej. Na teren hali nie można wnosić własnego jedzenia i napojów,  jest to dla mnie logiczne. Jeśli jednak muszę kupić wodę i chcę ją wypić przy stoliku to chciałabym to zrobić w higienicznych warunkach. Stoliki się kleiły od brudu. I nie zauważyłam, by ktoś dbał o porządek w tym miejscu.

Ostatnim minusem były rozszalałe dzieciaki i totalnie olewający ich rodzice.

Niestety trzeba mieć oczy wokół głowy, bo masa dzieci biega nie rozglądając się, Tymek jako mały człowiek kilka razy został prawie stratowany przez starsze dzieci, szczególnie uciążliwi byli dwaj chłopcy, którzy co chwilę utrudniali nam zabawę torując drogę lub wchodząc pod prąd na zjeżdżalnię.

Na szczęście to drobne szczegóły, których uda nam się pewnie uniknąć wybierając się do Warmiolandii na początku tygodnia. :)

 

Continue Reading