książki

Repetytorium blogera. (5/52)

By on Styczeń 31

Tomek Tomczyk – nazwisko znane prawie każdemu blogerowi (znam kilka makijażowo-parentingowych wyjątków!) Kominek – znane już nie tylko blogerom ale już szerszej internetowej publiczności.
Szczerze napiszę, że bloga Tomka nie czytam, (on mojego też więc jest remis ;)), regularnie czyta Tomek cytując mi co lepsze fragmenty i ciekawostki.

Dziś będzie o jego rozszerzonej wersji książki Bloger i social media (wyd. JasonHunt Books).
Piszę o rozszerzeniu, dlatego że z treścią samego Blogera zapoznaliśmy się oboje dwa lata wcześniej, teraz odświeżyłam stare rozdziały i zgłębiłam ten nowy o social mediach.

Jest to solidna dawka wiedzy ubrana w zgrabne słowa, autor ma dystans do siebie i tego co robi. Choć niewątpliwie zasłużyła na miano polskiego króla blogerów, to staje między nimi jak równy.

Źródło

Książka pokazała mi co robię źle, nie poczułam się jednak wytknięta palcem, to raczej taki opiekuńczy palec wskazujący kierunek ku lepszemu. A przy tym tak niesamowicie motywująca, że po skończonej lekturze nieśmiało rzuciłam Tomkowi hasło – a może wordpress? I poszła lawina.
Na nową twarz musicie jeszcze chwilę zaczekać, bo kiedy biorą się za to dwie osoby kompletnie nie ogarniające htmla to idzie wszystko wolno, opornie i z pomocą dobrych dusz.

Mam jedne drobny zarzut – czytanie strasznie utrudniła mi miękka okładka tak grubego tomu (530 stron). Wystarczyły dwie noce z Blogerem w łóżku i już okładka wygląda jak psu z gardła. Przez to, że książka jest klejona bałam się ją rozgiąć, żeby wygodnie czytać, więc szybko mi ręka drętwiała.

Zdecydowanie dla każdego blogera myślącego poważnie o swoim blogu. Nie każdą radę da się zastosować, ale z wielu można skorzystać.

Continue Reading

gadżety | konkurs | rękodzieło

Rainbow loom – najlepsza zabawka 2014 roku!

By on Styczeń 27

I ja nie oparłam się pokusie malutkich gumeczek! Takie „rękodzielnicze” nowinki przyciągają mnie jak magnes! Kilka razy przechodziłam obok sklepowej półki z zestawem gumek, ale karcący wzrok Tomka powstrzymywał mnie przed zakupem. Potem w mediach wybuchła afera o szkodliwości chińskich podróbek, a właśnie te widywałam w sklepach.
Kiedy kilka dni temu kurier przyniósł paczkę z orginalnymi gumakmi Rainbow Loom® razem z Tymkiem odtańczyliśmy taniec radości!

 Po otwarciu kartonika każde z nas od razu wciągnęło się w zabawę! Tymek przesypywał gumki, próbowaliśmy układać je kolorami, a ja w tym czasie dokładnie obejrzałam krosno i szydełko, instrukcję, a po chwili powstała już pierwsza bransoletka!

Dzięki przejrzystej instrukcji nie miałam najmniejszych problemów z plątaniem gumek, bardzo fajna zabawa, dla małych i dużych. Zaangażowałam Tymka w pomoc i trenując kolory prosiłam o podawanie odpowiednich gumek. :)

Oczywiście po ogarnięciu podstawy musiałam się sprawdzić – bo przecież z gumek da się wycisnąć wiele więcej niż tylko proste bransoletki – postawiłam na tęczowe etui.

Rezultat 2-3 godzin pracy, a satysfakcja ogromna. ;) Praca szła by mi pewnie jeszcze sprawniej gdyby nie zaangażowanie Tymka – wiecie, szybko się nudzi, więc chwilę po tym jak posegregowaliśmy gumki na kolory, synek wymieszał je z powrotem w kolorową masę.

Ale na zabawę tymi gumkami mogłam mu spokojnie pozwolić, ponieważ oryginalne Rainbow Loom posiadają wszelkie testy i certyfikaty bezpieczeństwa gwarantujące, że nie zawierają ołowiu i innych metali ciężkich, a barwniki użyte do ich produkcji są bezpieczne dla dzieci.
Zdecydowanie czuję niedosyt i muszę dokupić kolejne paczki gumek! 
A na stronie oficjalnego dystrybutora w Polsce (http://www.rainbowloompolska.com/) można dostać oczopląsu od ilości dostępnych kolorów! Nie brakuje tam również inspiracji co jeszcze można wypleść z gumek, instrukcji po polsku i różnych ciekawostek – jak choćby skąd te gumki w ogóle się wzięły! :)

 A Ty też chcesz spróbować? A może masz w domu małego fana gumek, który ucieszy się z poniższego zestawu?
Bo jeden taki zestaw jest dla Was! Wystarczy, że napiszecie z czym Wam się kojarzy tęcza. A jeśli posiadacie konto na facebooku udostępnicie post z konkursem i polubcie fanpage Tymoszka i Rainbow Loom 



Na Wasze odpowiedzi czekamy do przyszłego wtorku!

Continue Reading

Tymko

Jak wspomóc rozwój motoryki małej.

By on Styczeń 26

Czym w ogóle jest motoryka?

Motoryka to pojęcie określające stopień rozwoju ruchowego dziecka, dzieli się na dwa typy: motorykę dużą i małą.

Motoryka duża odpowiada za wszystkie obszerne ruchy całego ciała np. chodzenie, bieganie, skakanie, pełzanie.
Motoryka mała odpowiada za precyzyjne ruchy ręki i palców – chwytanie, pisanie, wycinanie nożyczkami, rysowanie itd.

Do najefektywniejszego rozwoju motoryki małej przyczynia się pełny rozwój motoryki dużej. Dzięki aktywności ruchowej dziecko rozwija koncentrację i coraz lepiej koordynuje swoje ciało, co pozwala mu na wykonywanie precyzyjnych zadań jak pisanie.

Warto jednak już od najmłodszych lat zadbać o rozwój rączek przez zabawę, po to aby w wieku wczesnoszkolnym uniknąć problemów z opóźnieniami motoryki małej.
My na takie zabawy najczęściej znajdujemy czas przed spaniem, to jest moment na skupienie, wyciszenie i dzięki temu Tymkowi łatwiej później usnąć.

Jak się bawimy?

Zupełnie prosto, przedmiotami, które mamy pod ręką.
Na pierwszy ogień idzie rysowanie, malowanie, „pisanie”. Od zwykłych kredek, przez farby i malowanie pędzelkiem ale i palcami, całą ręką. Tymek lubi pisać długopisem, wykorzystujemy to w trakcie wizyt w urzędach i bankach – zawsze znajdzie się jakaś ulotka i długopis na sprężynce jako czasoumilacz. ;) W ramach „prac plastycznych” Tymek trenuje wycinanie nożyczkami (pod naszą kontrolą), wydzieranki i zabawę naklejkami.
Najczęściej używamy białych kartek, bo są zawsze pod ręką, ale tym razem zrobiliśmy podejście do prostej kolorowanki.

 Kolejna zabawa to propozycja dla Kopciuszków. Cieciorka z jednej miseczki do drugiej. Po jednej, garściami, a jak się zniecierpliwi to i całość przesypuje z jednej do drugiej miski. Oczywiście zamiast cieciorki możemy użyć fasoli, grochu, płatków kukurydzianych, grubej kaszy, dla mniej wprawionych rączek żołędzi czy kasztanów.

A kiedy miseczki się znudzą to podsuwamy butelkę. Z pozoru podobne zadanie, ale o ile trudniej trafić w mały otwór? Ćwiczymy przy okazji koordynację ręka – oko.

I nasz hit ostatnich dni – nawlekanie korali. Wygrzebałam z zasobów korale z dużymi otworami i przygotowałam taki prowizoryczny nawlekacz. Użyłam do tego sztywniejszego drucika, bo sznurek na razie za trudny,Tymek sobie świetnie radzi i bije brawo po nałożeniu wszystkich korali. Wyszukałam korale z różnych materiałów i w różnych kształtach, co dodatkowo stymuluje zmysł dotyku (ciepłe, zimne, okrągłe, kanciaste).

W trakcie codziennych zajęć też angażuję małe rączki do pomocy. Coś nam się wysypie na podłogę – zbieramy wspólnie, samodzielne jedzenie posiłków (i ręką i widelcem), w czasie kiedy zmywam naczynia daję Tymkowi dwa kubki plastikowe z niewielką ilością wody – z radością ją przelewa, chlapie, zanurza ręce. W trakcie gotowania poznajemy różne faktury: ziemniak przed i po obraniu, gęstość śmietany czy wspólne robienie klopsików:

Ważne jest także lepienie – my trenujemy z masą solną, plasteliną (już wie, że nie służy do jedzenia), ciastoliną. Do tego typu zabaw bardzo polecany jest też piasek kinetyczny, który mam nadzieję, że i u nas wkrótce zagości.

A Wy znajdujecie czas na tego typu zabawy? Może podsuniecie nam swoje ulubione?

Continue Reading

niedzielne inspiracje

Niedzielne inspiracje XI

By on Styczeń 25

Nadszedł w moim życiu moment, w którym odkrywam swoją kobiecą stronę. Postanowiłam zgłębić tajniki makijażu, pozbyć się kilku par bojówek na rzecz pięknych sukienek i… zaszaleć z paznokciami!

Zamówiłam potrzebne akcesoria, kilka kolorowych lakierów i w przyszłym tygodniu rozpoczynam szaleństwo! Ku inspiracji przeglądam od kilku dni pinteresta wynajdując coraz piękniejsze stylizacje. Tylko spójrzcie:

Ach mogłabym Wam tu wrzucić milion pięknych zdjęć! Zdaję sobie sprawę, że moje pierwsze razy na pewno nie będą tak udane, ale i tak niesamowicie się cieszę z nieźle zapowiadającej się zabawy. ;)
A Wy? Lubicie malować paznokcie? Potraficie to zrobić dobrze? A może jak ja do tej pory nawet nie próbowałyście się za to brać? :)

Continue Reading

książki

Wytwórnia wód gazowanych (4/52)

By on Styczeń 24

Ta książka to grube tomisko, czytałam ją z wielką przyjemnością, a im bliżej było końca tym bardziej żałowałam, że nie ma więcej stron.

Wytwórnia wód gazowanych rozpoczyna się śmiercią głównej bohaterki, po to by za chwilę cofnąć się dokładnie o 100 lat, które przeżyła. Jest to typowa saga rody Jareckich oparta na historycznych wydarzeniach. Bardzo łatwo przyszło mi wczucie się w przeżycia Eleonory Pstrońskiej, po mężu Jareckiej. Od początku życia nie miała lekko, wieczne konflikty z matką, ucieczka z domu i samodzielna młodość, wciąż musiała o siebie walczyć. Zakłada rodzinę, czasy wojny zmuszają ją do podejmowania najdziwniejszych zawodów, ma jednak życiowy plan. Wspólnie z Żydem, otwiera tytułową Wytwórnię Wód Gazowanych, która jest interesem nielegalnym. Jednak znajomości i szacunek, który sobie wypracowała gwarantują na jakiś czas bezpieczeństwo biznesu.
W związku z ogromnym zaangażowaniem w zapewnienie rodzinie dobrego bytu, zaniedbuje najbliższych, wychowaniem córki zajmuje się jej mąż Józef, malarz kościelny.
Postać Józefa ujęła mnie najbardziej. Pełen dobroci, oddany rodzinie, pod koniec życia alkoholik, starający się walczyć z nałogiem dla wnuczki. Kiedy odchodził płakałam jak za kimś bliskim.
Niestety starość również nie oszczędza Eleonory – staje się coraz bardziej uciążliwa dla rodziny, nie umie się pogodzić z utraconą urodą, czuje się uwięziona w obcym ciele starej kobiety.

Książka jest po prostu o życiu. Plastyczne obrazy, głębokie charaktery bohaterów, rodzinne tajemnice, romanse, śmierć, oszustwa i intrygi – to wszystko sprawia, że z niecierpliwością czekałam co się wydarzy na następnej stronie.

Polecam każdemu, kto jak ja przywiązuje się na dłużej do bohaterów, lubi ich poznawać od podszewki! :)

Continue Reading

życie prywatne

Moja siostra policjantka.

By on Styczeń 23

Myślę, że w życiu każdego człowieka nie brakuje trudnych momentów.
Są takie, które przewartościowują życie, takie, które trzeba zaakceptować i żyć dalej a są i takie, które szybko się zapomina. Są takie, o których chce się opowiedzieć innym, ale są i takie, o których nie chcemy aby dowiedział się ktokolwiek.

Continue Reading

Tymko | życie prywatne

Czym skorupka za młodu…

By on Styczeń 22

Nie pamiętam kiedy miałam pierwszą robótkę w ręce. Z każdych wakacji u babci wracałam z nową umiejętnością – a to robótki na drutach, hafty krzyżykowe a nawet richelieu! Próbowałam różnych technik rękodzielniczych – filcowania, decoupage, szydełkowanie, sutasz i koraliki. W każdej z tych dziedzin podstawy mam opanowane, ale zawsze mi czegoś brakowało. W liceum odkryłam szycie.
Pierwsza maszyna do szycia. Cała rodzina została obdarowana moimi cudakami.Czy odziedziczyłam to w spadku po mamie? Ciężko powiedzieć. Mama skończyła technikum odzieżowe, ale odkąd pamiętam zawsze mówiła, że nie lubi szyć. Mam wrażenie, że ostatnio się to zmieniło, bo częściej siada do maszyny. :)

Zrządzenie losu, upór i wiara w siebie sprawiły, że szycie jest moją pracą.
Jest więc równocześnie dużą częścią mojego życia, w związku z czym Tymek jest lepiej oswojony z maszyną do szycia niż z odkurzaczem! ;)

Codziennie oznajmia nam – SZYĆ! I nie ma, że nie chce mi się akurat pracować – musimy iść. ;)
Ja siadam przy swojej maszynie, a Tymek przy swojej, czasem coś tam mi wyprasuje (zimnym żelazkiem! ;)) i opanował już obsługę dwoma rączkami nożyc krawieckich (już dwie pary spodenek przypłaciły to życiem*. Kiedy kończymy pracę pilnuje czy na pewno wyłączyłam światełko w maszynie. :)

Czy Tymek pójdzie w moje ślady i zostanie krawcem? Nie wiem. Jeśli tylko będzie chciał, to będę go wspierać jak potrafię.
Bardzo bym chciała, żeby przejawiał jakieś talenty muzyczne i nauczył się gry na instrumencie. Jeśli jednak będzie zdecydowanie odmawiał to nie będziemy go do niczego zmuszać.
Jeśli okaże się typem sportowca to będziemy mu kibicować z trybun.
Grunt, żeby w odpowiednim momencie odkrył czego pragnie a my pomożemy mu rozwijać talent.

Continue Reading

życie prywatne

5 cech, które w sobie cenię.

By on Styczeń 21

Jestem wobec siebie dość krytyczna, z łatwością przychodzi mi wymienienie cech charakteru, które staram się wyeliminować lub takich, które muszę zaakceptować bo nic się nie da z nimi zrobić, chociaż utrudniają mi życie. Jednak wymienić cechy, które w sobie cenię? Miałam z tym poważny problem. Dwa dni dumałam, konsultowałam z Tomkiem, w końcu gruntownie się prześwietliłam i są! 5 cech, które w sobie cenię.

1. Jestem liderem. Lubię organizować, inicjować, kierować grupą.
Ta cecha pozwoliła mi kilka lat prowadzić drużynę harcerską, bardzo dobrze czułam się w tej roli.
Aktualnie bardzo lubię brać czynny udział w organizacji różnych przedsięwzięć, przykładem może być BlogiWeekend. Rozpisuję wszytko na czynniki pierwsze, ogarniam kalendarz, terminy i sprawia mi to wielką przyjemność. Nie wierzę w horoskopy, ale urodziłam się w znaku Lwa i to przywództwo doskonale się wpisuje w mój charakter.

2. Jestem oddana. Przyjaciołom, rodzinie. Każdemu, kto zbliżył się na tyle, że mogę mu zaufać.
Jeśli ktoś bliski potrzebuje mojego wsparcia, pomocy to staję na głowie i kombinuję co zrobić, żeby było dobrze.

3. Jestem kreatywna – lubię tworzyć, wymyślać, kreować nowe rzeczy. Po prostu.

4. Jestem odważna – nie chodzi o taką zwyczajną, żeby wrócić ciemną nocą sama do domu – tej odwagi brakuje mi bardzo. Odwaga życiowa – porzuciłam bezpieczny etat na rzecz własnej firmy, dojrzewałam do tej decyzji trzy lata i wiecie? Nie żałuję. Nie zawsze jest tak super jak bym chciała żeby było, ale jestem sobie szefową, mam nienormowany czas pracy, kocham to co robię i mogę poświęcić mojemu dziecku tyle czasu i uwagi ile potrzebuje. :)

5. Jestem wrażliwa – bardzo łatwo przychodzi mi współodczuwanie. Nie umiem przejść obojętnie obok krzywdy innych, każdy bezdomny, który poprosi o jedzenie otrzyma je. Choćbym miała w kieszeni 10 zł, jestem w stanie zrezygnować z jakiejś przyjemności na rzecz pomocy biednemu, jednak w związku z tym, że mocno to przeżywam zawsze Tomek musi mu wręczyć zakupy, bo ja mam łzy w oczach i żal, że mogę tylko tak pomóc. Można by to uznać za wadę, jednak moim zdaniem bycie otwartym na innych jest cenną cechą charakteru.

A jak jest z Wami? Łatwiej przyznać się do słabości czy docenienie siebie nie sprawia Wam problemu?

Continue Reading