tulanki

Rozkoszniaczek!

By on Marzec 29

Pisałam posta o tym, że Tymowi się pozmieniało, że jęczy płacze, żyć nie daje.
A tu co? Dziś mu się znów odmieniło. :)
Tuliś mały, na rękach najfajniej, ale nabrał też odwagi i czarował dziś „ciocie” na akcji „Uszyj jasia” (o niej więcej na Tulankach będzie, jak do zdjęć się dorwiemy).

Za tydzień urodziny. Pierwsza rocznica narodzin.
Z maleńkiego okruszka stał się dzielnym chłopczykiem z własnym zdaniem.
Charakterek ma po mamusi. Szybko się wścieka, rzuca przedmiotami kiedy coś mu nie pasuje.
W zasadzie codziennie zaskakuje nas nowymi zachowaniami.

Mimo, że narzekam pod nosem, że broi, psoci, spać nie daje to kocham go nad życie.
Kiedy śpi na rękach jest taki pięny i kruchy…!
Kiedy broi ma chochliki w oczach…
Kiedy się uśmiecha to jakby wiosna przyszła…

Tymek mój!

To nic, że czasu na nic nie ma, bo liczy się On. Trudno, maile, facebookowe pogawędki, czy wędrówki po blogach poczekają. Bo czas tak szybko płynie, że każda minuta z moją PrzyTulanką jest na wagę złota. Albo i platyny. ;)

Continue Reading

współpraca

Test pieluszki wielorazowej Simed.

By on Marzec 25

Dzięki uprzejmości Mamafii otrzymałam do testów pieluszkę wielorazową – kieszonkę one sizie. Dodatkowo w zestawie były jeszcze dwa wkłady.

Pierwsze wrażenie po otworzeniu paczki? Jej! Jaka ona cieniutka! (Do tej pory używaliśmy kieszonek innej firmy, w których pul jest zdecydowanie grubszy.) Posiada regulację rzędami napek, dzięki czemu możemy dopasować rozmiar do naszego dziecka, podobnie jak w innych pieluszkach.

Pieluszka doskonale się u nas sprawdziła, dobrze chłonie (używamy jednego wkładu i jest ok!), mikropolarek świetnie odprowadza wilgoć, dobrze się dopierają. Jestem zdecydowanie na tak.
Dodatkowe wkłady to dla nas super ułatwienie, bo pul schnie rewelacyjnie szybko, więc już po 2 godzinach można go użyć. A wkłady z mikrofibry – wiadomo czasem i całą noc schną.
Zdecydowanie na plus wypada też cena – ok. 25 zł. Gdyby nie fakt, że mamy wystarczającą ilość pieluch, to właśnie te bym dokupiła.

http://www.simed.pl/

I świetna wiadomość dla Was. Na blogu Mamafii dziś po południu pojawi się konkurs.

Continue Reading

życie prywatne

Ociągam się?

By on Marzec 22

Czy macie wrażenie, że ociągam się z pisaniem tutaj?
Trochę się usprawiedliwię słońcem i czasem wykorzystywanym do maksimum. Wieczorami zamiast coś napisać wolę iść spać. Zawsze te 20 minut snu więcej… ;)

Definitywnie pożegnaliśmy się z jedną drzemką w ciągu dnia, tym sposobem zostały dwie, a w ekstremalnych sytuacjach jedna. Czasu dla siebie przez to jakby mniej.
Pogoda nas rozpieszcza. Jest już na tyle ciepło, że czas na spacerze to po prostu przyjemność.
O ile wcześniej spacer odbywał się tylko w czasie snu Tymoszka, tak teraz nawet jeśli jest zmęczony to o spaniu nie ma mowy. Za to odkrywamy pomału uroki placu zabaw.
Pierszy raz w piaskownicy zaliczony dezercją osadzonego, piasek poza przybytkiem był fajniejszy. Wiadomo, zawsze fajniej tam gdzie nas nie ma… ;)

Dziś poranny spacer z Ozkiem i znów kilka dobrych minut na placu zabaw. Tym razem huśtawka. Entuzjazmu szczególnego nie wzbudziła, zjeżdżalnia jeszcze mniejszy (ale mamie się podobało… ;)).
I tylko jedna rzecz mnie dziwiła – taka piękna pogoda. Ciepło, słonecznie – dlaczego nie ma żadnych dzieci na placu zabaw?!
Jak wróciliśmy do domu wszystko stało się jasne – była 8 rano… ;)

Matka postanowiła wziąć się za siebie – miało być na sportowo – niestety siadły mi znów zatoki więc żadne biegi nie były mi w głowie.
Zmiany nastąpiły za to na głowie. Pojechałam po bandzie. Pomyślałam, że może ściąć jakoś awangardowo.
Słowa czynem się stały. Przez tydzień rzekłabym, że awangarda wyprzedzała mnie. Wreszcie ją dogoniłam i czuję się dobrze. Zadbana. Dziś dobre dusze pozytywnie wyraziły się o mojej fryzurze, co dodało mi pewności siebie.

W ogóle muszę popracować nad śmiałością… Miałam szansę ostatnio poznać kilka nowych twarzy, ale jakaś taka jestem dzika, że sama nie umiem podejść i zagadać…

Continue Reading

Olsztyn | życie prywatne

Namieszało nam się.

By on

 Wiosnę poczuliśmy, potrzeba zmian uderzyła ze zdwojoną siłą i namieszaliśmy.
Nie wiem, czy ktoś zaglądał tu w ostatnim czasie, ale rządni przygód włączyliśmy dynamiczny szablon.
Miało być fajnie, wyszedł nieczytelny misz-masz. Wracamy do starej wersji, bez udziwnień, czysta forma.

Przez jakiś czas zastanawialiśmy się co z tym blogiem począć. Wiadomo – Tulanki.pl to firmowy blog, tu wątpliwości nie ma. Migdałowa mama to nasze rodzinne przygody. Czy jest jeszcze coś o czym możemy pisać tu?
Coś nam w głowie kiełkuje, klaruje się pomysł, mamy nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. :)

Dziś o tym, że pierwsze wrażenie bywa złudne.

Stąd widać prawie cały Olsztyn…

Jakiś czas temu szukaliśmy mieszkania. Powodów było kilka – mieszkaliśmy w kawalerce, a jeden pokój to bałagan zawsze na wierzchu… ;) do tego było to trzecie piętro (trzecie piętro niby nic, ale żeby na nie wejść trzeba było wdrapać się pod najbardziej stromą górę w Olsztynie. Całości dopełnili uciążliwi sąsiedzi (mieszkali na parterze, ale często było im po drodze do nas – najczęściej pod wpływem, a to pożyczyć pieluchę, a to w poszukiwaniu psa… Gdy dodamy do tego muzykę disco-polo od rana do nocy i głośne awantury, to na prawdę odechciewa się tam mieszkać).
Dla pełnego obrazu – mieszkanie było przestronne, sam pokój miał z 25 m! Do tego wielkie okna, w kuchni okno w dachu… Pięknie! No ok, może nie najpiękniej nie było, bo mieszkanie wymagało remontu… Ale cóż. Decyzja zapadła – wyprowadzamy się i kropka.
Nie zdążyliśmy się dobrze rozejrzeć, a trafiliśmy na mieszkanie powiedzmy znajomego. Długo się nie namyślając pojechaliśmy obejrzeć. Na moje nieszczęście pierwsze co zobaczyłam to widok z okna.
I przepadłam. Nie istotna już była kuchnia, łazienka, metraż…
Tak się na to mieszkanie nakręciłam, ze Tomek wiedział, że już nie ma odwrotu…
Dwa dni później podpisaliśmy umowę i dostaliśmy klucze.

Na początku euforia nowości przysłaniała mi widok na ciasnotę. Niestety z każdym dniem coraz bardziej duszę się tu… Za mało miejsca. Tak, mamy dwa pokoje, ale w ogólnym rozrachunku 12 metrów mniej. Tą różnicę czuć od pierwszego kroku. Bo robiąc drugi już jesteśmy w pokoju, a przy trzecim w kuchni i można powiedzieć, że jesteśmy w najodleglejszym kącie mieszkania…
Nigdy nie byłam perfekcyjną panią domu. Zawsze jakiś mniejszy (czasem większy) nieład mi towarzyszy. Taka jestem. Ale ostatnio stwierdziłam, że zupełnie mi nie zależy. Nie umiem w tych 4 ścianach zapanować nad chaosem. Dla motywacji oglądałam panią Rozenek. Coś tam pod jej wpływem sprzątałam.
Tak, lubię mieć porządek, ale w związku z tym, że w tym domu nie czuję się jak u siebie bałagan mnie zwyczajnie pokonał.
Ale odbiegłam od tematu. Niestety (albo i stety) w tym mieszkaniu mam poczucie tymczasowości.
A wprowadzając się w głowie pojawiła się myśl – może to już nasze ostatnie…? Może następne będzie już własne?
Teraz już wiem, że nie. Ukradkiem przeglądam oferty mieszkań, może coś fajnego się w końcu trafi?
A robię to ukradkiem, bo Tomek na myśl o przeprowadzce pewnie dostaje zimnych dreszczy… Po co go więc dręczyć…?

Jedyna ma pociecha to ten widok z okien, główny winowajca… Ale piękny jest.

A za każdym światełkiem człowiek stoi…

Continue Reading

życie prywatne

Na dawne tory.

By on Marzec 16

Powoli czuję jak rozlazłość odchodzi w zapomnienie, a my wracamy z wielką mocą na dawne tory.
Wszystkie weekendy do końca kwietnia mamy zaplanowane, aktywnie, rodzinnie (bo inaczej czasu nie spędzamy) i mam nadzieję przyjemnie.
Cieszy mnie to, że kalendarz zapełniony. Cieszy podwójnie. Bo wiem, że żyję i że to co robię ma sens.
A po drugie dlatego, że złe proroctwa się nie spełniają i z dzieckiem można być aktywnym. Nie trzeba go na tydzień wysyłać do babci żeby się realizować i być szczęśliwym.
Wiadomo, teraz już nie jest tak spontanicznie, więcej wysiłku nas to kosztuje, ale z drugiej strony tak już po prostu będzie.
W głowie siedzi marzenie o większym autku, żeby było sprawniej, ale skoro na razie funduszy brak, to kombinujemy jak się da. ;)
Czujecie wiosnę między wierszami? Bo ja zdecydowanie! ;)

Wypiłam dziś koktajl truskawkowy. Pyszny był. Cały sezon nie jadłam truskawek, bo Tymisiek był mały, nie chciałam mu zaszkodzić. Mądre to było? Chyba nie. Ale słabo się jeszcze znaliśmy… ;)

Tymek chrupie w tle żebrowafelka. Znacie żebrowafelki? To takie wafelki, które dziecko wyłudza wzrokiem od pani sprzedawczyni… ;) Albo jak w tej sytuacji rodzice wyłudzają, żeby dziecko dało wypić koktail w spokoju. ;)
Oczywiście pytamy o cenę wafelka. Dziś pani powiedziała, że one nie mają ceny, więc będzie za darmo… ;)

Wyklarowała nam się też sytuacja z urodzinami Tymka, wiemy kto będzie, a kto nie, więc mogę zacząć coś planować. Bała też kolejna próba dmuchania świeczki.
Dziś tata Tymka ma urodziny, więc skorzystaliśmy z okazji. Ale poszło mu troszkę gorzej niż ostatnio. ;)

A w tym tygodniu biorę się za swoją formę. O.

Continue Reading

życie prywatne

Mamo bądź kobieca 1

By on Marzec 13

Zaczął się pierwszy tydzień wyzwania „Mamo bądź kobieca”.
Fakt, ostatnio było ze mną już słabo pod tym względem.
Bo wiadomo, na co dzień się nie maluję, do ludzi rzadko wychodzę, więc dres to mój najlepszy przyjaciel… ;)
Pierwszy tydzień wyzwania pod hasłem: mama odpuszcza zbędne obowiązki domowe.
Zaczęłam w sobotę – wybyłam na spotkanie blogerek (relacja będzie jak dostanę zdjęcia :)). W związku z tym, że spotkanie rozpoczęło się w południe rano spędziłam czas tylko na doprowadzeniu się do porządku, a po południu spędziliśmy czas na rodzinnych zabawach. Obiad był w mieście, więc nawet ten obowiązek mi odpadł.
Niedziela upłynęła pod znakiem kolejnej przyjemności – warsztaty. Tym razem 6 godzinne, szycia spódnic.
Fajnie, nie napracowałam się, bo też byłam uczestnikiem. ;)
A po kursie padłam spać! Pierwszy raz o tak wczesnej porze (21!!)
W poniedziałek była u nas jeszcze mama Tomka, odetchnęłam nieco, bo babcia ochoczo zbawiała wnuka. :)
We wtorek wróciłam już nieco do normalności, jakieś tam pranie wstawiłam, ale bez przesady, to żadna ciężka praca. ;) a i obiad chłopakom gotowałam. Wiadomo. Za to wieczorem wyskoczyłam relaksować się z dziewczynami. Babskie ploty na dobry początek tygodnia to jest to!
Środa umknęła mi gdzieś niepostrzeżenie, bo trochę spraw załatwialiśmy w mieście i wpadło pilne zamówienie, więc zanim się spostrzegłam już noc.
Dziś po południu miałam warsztaty, więc kolejny dzień minął szybciutko.
A jutro jadę do rodziców, a w sobotę na kolejne warsztaty. Jak szaleć to szaleć! ;)
Mieszkanie trochę nieogarnięte, ale bez dramatu.
Z obowiązków codziennych gotowałam, zmywałam (choć tu też Tomek się włączał), i to pranie zrobiłam. Więcej grzechów nie pamiętam. ;)

A poważnie mówiąc, jestem typem, który w ogóle nie bierze pod uwagę zbędnych obowiązków domowych. Bo skoro są zbędne, to po co sobie nimi głowę zawracać? ;)
A nie. Jeden zbędny obowiązek w przyszłym tygodniu wykonam. Umyję okna. ;)

Continue Reading

Tymko

Migawki.

By on Marzec 8

Wczoraj był babski wtorek. Jak co wtorek. (Edit: zaczęłam pisać posta w środę – trochę mi się czas rozjechał… ;)
Ale tym razem inaczej. Tymko został w domu, a my w 100% babskim gronie nagadać się nie mogłyśmy.  Czułam się wczoraj fatalnie i odpuścić chciałam, a tu się okazało, że to spotkanie jak balsam dla duszy. Tym razem u M. która ma taką kolekcję herbatek (i krówek!) że głowa mała.

A do tego jak pięknie zapakowane!

Spacerujemy z Tymkiem i łapiemy pierwsze wiosenne promienie. Ciekawe czy urośnie nam słodki Piegusek jak tata? Ja mam tylko piegi latem, buziaki od słońca i noszę je dumnie do późnej jesieni.

Do tego Tymko odkrył zalety jazdy w wózku na siedząco – zaczepia ludzi, ogląda samochody. Wreszcie jest szansa na długie, kilkugodzinne spacery. A wszystko dzięki temu, że zdjęliśmy gruby zimowy kombinezon, w którym widocznie źle było mu siedzieć. A może to już czas na zamontowanie wózka przodem do świata?
Chociaż przyznam, że lubię wozić Tymka przodem do siebie – i pogawędkę możemy uciąć i widzę czy mu dobrze, czy słońce nie razi… ;)

Ostatnio dopadło mnie przesilenie wiosenne, nerwowa się zrobiłam, zmęczona. Na pocieszenie kakao z piankami. :)
A dziś, w dzień kobiet poszłam na spotkanie blogerek z Warmii i Mazur, bardzo sympatycznie spędziłam czas. Jak na dzikusa takiego jak ja, to super dużo osób poznałam! :) A jakie dary losu spłynęły…! Szał!

Jak tylko dostanę zdjęcia z imprezy, ogarnę co do czego służy i jak mi służy to na pewno napiszę więcej. :)
Bo wiecie – z kosmetykami to ja mam na bakier (żeby nie było – myć się myję ;) )Gorzej mi idzie kolorowanie twarzy. O.

Kolejny tydzień znów zapowiada się aktywnie – jutro warsztaty szycia, potem krótki wypad do rodziców, znów babski wtorek, w czwartek warsztaty szydełkowe, a w sobotę znów szyjemy – tym razem w Elblągu, w niedzielę urodziny Tomka i chcemy skoczyć na basen. Tyle szaleństw.
A Wam jak minął tydzień?

Continue Reading

życie prywatne

Idzie wiosna!

By on

Czyli idzie ku dobremu. Wiadomo, z wiosną przychodzi nowy początek. Wszystko budzi się do życia, mroczne wieczory i poranki odchodzą w niepamięć. Już za chwilę uwolnimy ciała spragnione słońca spod grubych kurtek i płaszczy, zrzucimy ciepłe buty. Co roku ciężko mi uwierzyć, że wiosna przychodzi na nowo!

*

Mi wiosna już na zawsze będzie się pięknie kojarzyć. W zeszłym roku obdarowała mnie najpiękniejszym dzieckiem jakie widziałam…

Łapiemy pierwsze wiosenne promyki.

I teraz wspólnie ruszymy odkrywać świat. Słuchać śpiewów słowika, obserwować dokąd tupta jeż, liczyć mrówki na leśnych ścieżkach, zatańczymy w ciepłym wiosennym deszczu, poznamy zapach ziemi po burzy…
Wreszcie czuję, że budzimy się z zimowego snu, a w ciele krąży nowa energia.
Uwielbiam zapach wiosny!

PS: Nie obiecuję, że wróciłam na stałe, bo zawsze jak to powiem, mam problem, żeby znów coś napisać. Trzymajcie kciuki! ;)

Continue Reading