Olsztyn

„Pielęgnuj kontakty z przyjaciółmi”

By on Styczeń 31
Nikt mi nigdy o niczym nie mówi – rzekł Kłapouchy. 
Nikt mnie nigdy o niczym nie zawiadamia. 
Będzie już siedemnaście dni w przyszły piątek,
odkąd nie zamieniłem z nikim ani słowa.
– To twoja wina Kłapouchy. To tyś nigdy nie odwiedził nikogo z nas.
Sterczysz ciągle tutaj w tym odludnym kącie Lasu
i czekasz, żeby kto przyszedł do ciebie.
Czemu ty nie odwiedzisz kogoś z nas czasami?
Dąseczki Kłapouchego

Obudziłam się pewnego dnia z tą samą myślą co Kłapouszek. Dlaczego ja o niczym nie wiem?
Dlaczego dowiaduję się ostatnia albo po czasie?
Bo zwyczajnie zaszyłam się w mojej wieży licząc, że moja szklana kula, lustereczko albo jakaś gadająca głowa o wszystkim poinformują…
Zdecydowanie nie tędy droga!
Staram się nawiązywać nowe znajomości, pielęgnować stare, odnawiać zapomniane. Wydawało mi się, że moje stadko mi wystarczy, że zapewni komfort. Ale okazuje się, że Tomek, Tymek i Ozinek to za mało, żeby zaspokoić moje potrzeby towarzyskie.
Wczoraj spotkaliśmy się z blogerami. Na chwilę dosłownie wpadliśmy, szybką herbatę wypić. Okazało się, że zebrało się mocne, męskie grono… i ja. ;) I co zaskakujące – rozmowa kleiła się lepiej niż na niejednym babskim spotkaniu. ;)
Jutro przede mną kolejne wyzwanie – warsztaty szycia. Co prawda jestem już oswojona ze szkoleniem innych, ale zawsze mam obawy czy do wszystkich trafię. I jutrzejsze pod moim nazwiskiem, więc dodatkowy stres. W końcu ja nieśmiała jestem… 
Ale jeśli zamknę się w domu, to nikt mnie o niczym nie poinformuje. I pretensje będę mogła mieć tylko do siebie.
A jak jest u Was z wychodzeniem do ludzi?
Jesteście odważne i przebojowe? Czy raczej szare myszki jak ja? ;)

Continue Reading

rodzinnie | Tymko | wyjazdowo

U dziadków.

By on Styczeń 28

Od wczoraj stacjonujemy u Tymoszowych dziadków. Ma to na celu mobilizację do szycia. W sensie, że babcia się bawi z Tymkiem, a ja z maszyną.
Efekty różne. Trochę szyję, trochę się obijam. Tymek z babcią szaleją. :)

Pracuję też nad zdrowiem. Dziś oddałam krew do badań, w piątek wyniki. Zaniedbałam mocno swoje zdrowotne sprawy, więc mam nadzieję, że nie będą tragiczne. Jutro idę na usg, we wtorek i piątek wizyty u specjalistów. Zawsze mam głupie szczęście. Oby i tym razem.

Moja siostra rzuciła mi dziś wyzwanie, która z nas bardziej schudnie z niejaką Ewą Ch.
Ona sporo ćwiczy, biega, chodzi na karate. Ogólnie nie ma z czego chudnąć.
Ja. Hm. Cudnie chudłam po porodzie. Teraz paskudnie tyję. Nie umiem się oprzeć słodyczom.
Sport to naruszenie moich zasad. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Czas mamy do urodzin Tymka. Dwa miesiące i osiem dni.
Miałam zacząć od jutra, ale skoro jutro nie nadchodzi nigdy, to już dziś zaczęłam.
Najpierw na sucho obejrzałam te 6 minut, żartując sobie z mamą, że całkiem lajcik.
Hm. Puściłam drugi raz. Ćwiczyłyśmy razem. Ewka pytała czy jestem z nią. Byłam.
I konałam. Ale przećwiczyłam. Teraz czuję ból w łopatce. Pewnie się przećwiczyłam :D
Nic to, plan na jutro 12 (!) minut. Dam radę.
(Dodam, że loża szyderców to słabe wsparcie. Najpierw ćwiczyłam sama. W pierwszej minucie pojawiła się mama, chwilę po niej Polina, na koniec doszedł i tata. A film trwał tylko 6 minut!)

Trzymajcie kciuki. Słowem wsparcia i motywacji też nie pogardzę.
A w piątek zrobię sobie pamiątkową fotkę. (Pamiątkową, bo przecież schudnę nie? ;))
A jak schudnę to pokażę Wam obie, bo jak się chce to się da. O.

Żegnaj czekolado.

Continue Reading

życie prywatne

Cieszmy się z małych rzeczy!

By on Styczeń 27

Spotyka mnie ostatnio wiele dobrego. Z różnych stron. Nie zawsze umiem się za to dobro odwdzięczyć, dlatego dziś puszczam promyczek dobra w Waszą stronę.

Na razie nie zdradzę co skrywa się za tymi trzema polami prezentowymi.
Prezenty będą trzy. Dla trzech osób. Dla każdego coś innego.

Sam zdecyduj co dostaniesz. A w zasadzie, wybierz, to co Cię najbardziej kusi i napisz dlaczego.
Jeśli masz bloga podziel się tą informacją u siebie. A Tulankom będzie miło, jeśli polubisz ich facebook.
I tyle. Chcecie coś dobrego?

Continue Reading

życie prywatne

Sprzedawcy marzeń.

By on Styczeń 25

Każdy z nas marzy. O podróżach, wielkiej karierze, ogólnie pojętym szczęściu.

My mamy wiele marzeń. Część z nich w minionym roku spełniła się.
Mamy cudownego syna, firmę, która była wieloletnim wspólnym marzeniem.
Niestety jest marzenie, na spełnienie którego będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

To własne miejsce na ziemi. Kiedy zamykam oczy widzę dokładnie jak ma wyglądać. Na szczęście kiedy Tomek zamyka oczy ma podobną wizję.

Nasz dom będzie miał niebieskie okiennice.

*

Wokół będą rosły malwy…

*

Nie zabraknie maleńkiej werandy, żeby przed snem wypić na niej kakao:

*

A w samym sercu domu będzie kominek…

*

Choć spełnienie tego marzenia na razie jest odleglejsze niż księżyc, to wierzymy, że się spełni…

I kiedyś korzystając z usług sprzedawcy marzeń powiemy „To nasze miejsce. Kupujemy.”

Continue Reading

życie prywatne

Spokój ducha

By on Styczeń 24

odzyskałam.
Odkryłam w sobie nowe pokłady cierpliwości, wyrozumiałości, nie wiem – może zrozumienia dla potrzeb Tymoszka.
Teraz spędzamy czas cudownie. Odpuściłam szarpaninę, walkę z czasem czy obowiązkami. Liczy się Tym.
Dużo czasu zajęło mi dojście do sedna. Irytowałam się, że mijają godziny, a ja nie jestem w stanie nic zrobić, bo Tym angażuje mnie we wszystko co robi. Nawet jak nic nie robi.

Bardzo bałam się powrotu Tomka do pełnoetatowej pracy, jak to będzie, co to będzie jak sobie tyle godzin sama poradzę.
I co? spłynęła na mnie jakaś łaska. Porozumienie stron.
Może to też kwestia większej interaktywności Tymosza. Sygnały jakie mi wysyła są czytelne.
Mam jestem głodny, zmęczony, chcę się wygłupiać, przytulić.
Rozumiem go. I on mnie rozumie.
Przychodzi kiedy go wołam, kiedy padam ze zmęczenia tuli się do mnie (wiadomo – ile można odpoczywać – potrafi też mi ostro dać popalić), śmieje się w głos kiedy mówię mu, że nie wolno szarpać Oziego, chichra się przy gilgotkach, daje buziaki z szeroko otwartymi ustami. :D
Lubię te nasze przedpołudnia we dwoje. Czasem z nudów obejrzymy odcinek Zbuntowanego Anioła, poczytamy o motylku, który robił w konia żabki, nastawimy razem pranie.
(Dziś rozwieszałam pranie. Tymek wspadził swe popiersie do pralki i wyciągął wkłady i mi podawał! ♥)
Tymek wywali nasze ubrania z szafek, ja je powkładam z powrotem, po to, żeby on je znów wywalił…
Zjemy na spółkę banana (tu karmi mama) czy jabłko (tu karmi Tymek).
Kupa śmiechu te ostatnie dni!

Jedna jedyna kwestia, w której nie możemy dojść do porozumienia to zmywanie naczyń. Tymko nie może znieść, że tak długo stoję w kuchni i się nim nie interesuję. (Szczerze to go rozumiem, też olałabym to zmywanie, ale przyzwoitośc mi każe… ;)). Od kilku dni ma pozwolenie na przebywanie w kuchni, kiedy ja tam jestem, ale to niestety mocno ryzykowne.
Wiesz się na drzwiach od piekarnika, które pod jego ciężarem otwierają się, a on spada do tyłu, otwiera zamrażalnik i wyrywa górną szufladę, co kończy się płaczem (bo robi się wielki hałas, jak ona spada na podłogę). Dziś próbował się wspinać na stołek barowy (oczywiście runął razem z nim…).
Może to po prostu znak, że olać to zmywanie? :D

Na fali naszego porozumienia ugotowałam Tymowi dziś pierwszą buraczkową. Zjadł. :D
Co prawda obiadek Karolibu smakował mu bardziej, ale jesteśmy na dobrej drodze. ;)

A! I dziś Tymo pierwszy raz upomniał się o zabawkę! Próbował Kacprowi zabrać ją z ręki! (Niestety Kacper większy, silniejszy i Tymo został z niczym, ale jest postęp! ;)).

Continue Reading

Tymko

Domowe przedszkole.

By on Styczeń 23

Wczoraj wieczorem padła luźna propozycja nalotu na Hubisiowo. 
I jaki to był genialny pomysł!

O, co tam masz?

Zapakowałam Tyma rano w wózek, objechaliśmy autobusem całe miasto i przybyliśmy.
Myślałam, że będę ostatnia (w końcu mam najdalej a do tego spóźniłam się na autobus i przyjechałam kolejnym), a tu niespodzianka. Dotarliśmy pierwsi. Dzięki temu Tymo miał chwilę na oswojenie się, chyba poznał Hubisiową kwaterę główną, bo w końcu niedawno tam był i z uśmiechem zajął się zabawkami.

Jacy zgodni. :)

Miałyśmy z Asią chwilkę na plotki, zaraz zjawiła się Karolina z Kacprem. I rozpoczęło się oglądanie nowych Hubisiowych książeczek (to był motor do spotkania;)).

Ale śmieszna ta książka!

 Karolina świetnie się wczuwała w role czytając nam na głos. :D

Jak robi kaczka? :D

I wypatrzyłam kilka pozycji, które chcę umieścić na Tymisiowej półeczce. :)

Chłopaki rozrabiali na dywanie, a my przy herbatce i ciastkach dalej plotkowałyśmy.
W końcu zjawiła się Ola z Alą i ochoczo dołączyły do harców!

cześć Ciocia!

Tylu chłopaków i Ala!

Super doświadczenie obserwować Tymka w grupie maluchów. Jest najmłodszy (o 3-5 miesięcy), ale nieźle sobie radzi. Wcześniej trzymał się mocno z boku, jakby inne dzieci nie istniały. Teraz jest lepiej, Trzyma się reszty, nie walczy jeszcze co prawda o zabawki (a może po prostu jest taki ugodowy? ;), ale rozpychał się już dziś nawet łokciami. ;)

Zaraz sprawdzę czy są tacy duzi! ;)

A dla mnie takie spotkania to balsam na duszę!
Wiadomo, ploty, plotami, ale pojawiały się też poważne tematy rozmów. Karolina to dla mnie duży autorytet w kwestii rodzicielstwa bliskości. I każde spotkanie z nią upewnia mnie, że to co podpowiada mi intuicja to faktycznie dobre rozwiązania. :)
I kit z tymi nieprzespanymi nocami. Na starość się wyśpię ;)

Domowe przedszkole.

A wszystkie zdjęcia są autorstwa Asi czyli Hubisiowej mamy. :)

Ale jak to musimy już wracać do domu?! 

Wymęczyliśmy Hubisia… ;)

Uff! Wreszcie sobie pójdą! ;)

Continue Reading

rodzinnie | Tymko

Dziś uściski!

By on Styczeń 22
Dziś sściskamy z całych sił Tymkowych dziadków! 
    

A dzień minął pod znakiem śmiechów i chichów. Tymek odkrył, że karmienie mamy to bardzo zabawna sprawa. W końcu nie każdemu mama je z ręki. ;)
A po powrocie taty z pracy Tym jakby się szaleju najadł (napił?;))!
Raczkował biegiem po całym pokoju w tą i z powrotem. Zrobił kilkanaście okrążeń pokoju i udał się wymęczony na drzemkę. A jak tylko się obudził znów rozpoczął trening! A my ze łzami w oczach (ze śmiechu) to wszystko obserwowaliśmy!

Continue Reading

kulinarne | rodzinnie | Tymko

Buziaki i mięsne rozważania.

By on Styczeń 21

Przede wszystkim buziaki od Tymka dla babć! :)

 Wszystkie babcie laurki od Tymka dostały, ale co tam, miłości nigdy za dużo! ;)

A teraz pytani do Was drogie mamy!
W związku z tym, że gotować nie umiem to Tymka żywimy słoikami (chociaż nie mieszkamy w Warszawie… ;))
Chcę jednak zacząć gotować mu sama.
O ile zupka warzywna nie stanowi dla mnie problemu to dania mięsne stają się już wyzwaniem.
Wiem, mogę użyć piersi z kurczaka. Ale jakiego innego mięsa?
Królik odpada, cielęciny w okolicznych sklepach nie ma, indykiem pluje dalej niż widzi.
Zostają mi wołowina i wieprzowina. Tylko jakie części mięsa będą najlepsze?
Pytam poważnie, bo zupełnie się nie znam.

Kupiliśmy jakiś czas temu książkę BLW (tą wersję z przepisami), ale przeglądam przepisy i mam wrażenie, że jeszcze za wcześnie na proponowane tam dania.
Może Wy mi coś poradzicie?

Continue Reading