rodzinnie

Koncertowo.

By on Maj 31

Ostatnimi czasy zdarza nam się aktywnie uczestniczyć w życiu Olsztyna z czego bardzo się cieszymy.
Wczoraj wybraliśmy się na koncert Mocnych w wierze. Bardzo lubię ich koncerty, jakoś tak pozytywnie mnie nastrajają. Wczorajszy koncert był pod znakiem rodziny i  występowały też Mocne Dzieci.
Przyznam, że wcześniej, zanim pojawił się Tymek, uważałam takie występy za słodkie i tyle, a teraz tak mnie rozczulają, że szok! ;)
Zdjęcia „takie se”, bo z komóry co to nawet jak telefon nie działa ;)
Słabo widać, ale scena właśnie wypełniona maluchami:

zgromadzona publiczność – jestem pod wrażeniem ilości :)

no i my. Tymek przespał koncert kołysany w takt muzyki :)

i tak! ma na sobie różowe body podkreślające jego męskość :D

A wracając z koncertu wypatrzyłam dwoje chustorodziców, jeśli się nie mylę, to chustomamą była Ann :)

W Ostródzie odkryłyśmy z mamą, że z Tymka niezła foka i uwielbia kąpiele – jest warunek, musi leżeć na dnie, a nie być podtrzymywany przez nas. Czyli na dnie wanienki kładziemy mu ręcznik (zrolowany pod główką) i tak sobie leży, nawet chętnie zanurza głowę w wodzie. :) I kąpiel przestała być nerwowa i szybka, teraz Tymul lubi sobie kilka minut poleżeć i odprężać się.

***
Sprawy chrztu są w miarę ograne, niestety proboszcz parafii, w której będziemy chrzcić nie zgodził się na dwie matki (wiedzę zdobyliśmy, że jest to możliwe), chwilę byliśmy w patowej sytuacji, bo u nas deficyt mężczyzn… A jeśli już jest taki, który byłby „godny”, to niestety ma wielu chrześniaków i nie mamy sumienia prosić go o przyjęcie kolejnego…
Aż mnie w końcu olśniło, że pojawił się niedawno w naszym bliższym gronie, ktoś kto się bardzo sobrze nadaje! :) I na szczęście zgodził się. :) Więc zamiast Marty będzie jej mąż Michał. (Składając im ślubne życzenia Michał dostał w ręce Tymka z żartem, że to prezent dla nich, no cóż. Trochę się sprawdziło… ;)).
Natomiast problem mamy z obiadem po chrzcie. Eh. My z Tomkiem mamy wizję grilla, ale nie wiadomo czy wypali. Więc szukamy rozwiązań różnych. Przyznam, że nie znoszę takich nadętych obiadów… 
I dla mnie nieco przerostem jest impreza na 20 osób z tej okazji, ale lista gości i tak została okrojona o 10, a teraz na liście jest już zupełnie najbliższa rodzina…
Eh! A mogliśmy zaprosić chrzestnych do Olsztyna i nikomu nic nie mówiąc ochrzcić Tymka bez wielkiej gali i już. Ale wiem, że i rodzicom naszym wszystkim było by przykro i babciom to już w ogóle…
Więc pewnie zrezygnujemy z naszego pomysłu i zrobimy ten nieszczęsny obiad w restauracji jakiejś wydając przy tym becikowe…(O które nota bene jeszcze nie wnioskowaliśmy… ;))

Continue Reading

Bez kategorii

Już nawet brak pomysłu na tytuł…

By on Maj 29

Tomek miał stułczkę. Musimy władować kolejny tysiąc w samochód.
Już nawet nie mam siły się złościć i wściekać…

Mam nadzieję, że zła passa z końcem maja minie…!

A ja dziś troszkę poszalałam i kupiłam sukienkę na chrzest Tymka, koszulkę do karmienia, dwie pary butów… A i jeszcze kolejną paczkę pieluch tetrowych z Biedronki, bo są bardzo fajne.
Oczywiście szał zakupowy był przed południem, a stłuczka popołudniu…

Do tego Tymek trochę mi się rozregulował ostatnio z wieczornym zasypianiem.
Co wieczór serwujemy mu kąpiel, potem karmienie i zawsze usypiał przy piersi. Czekałam z pół godzinki trzymając go na rękach żeby głęboko usnął i odkładałam do łóżeczka, spał potem dłuższą chwilę, ale od kilku nocy tylko odłożony otwiera szeroko oczy i szuka kontaktu z ludźmi pojękując i wiercąc się…

A ja tak się cieszyłam, że chociaż tą godzinkę wieczorem udawało mi się urwać dla siebie…

Cóż jak nie urok to sraczka…

Continue Reading

rodzinnie

Pierwsza podróż pociągiem.

By on Maj 28

W związku z tym, że mam kilka pilnych spraw do załatwienia w Ostródzie zebraliśmy się i przyjechaliśmy pociągiem.

Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła to zniżka, która mi przysługiwała, bo jechałam z dzieckiem.

Do pociągu pomógł mi wsiąść Tomek, z dworca mieli odebrać rodzice, więc o wózek się nie martwiłam. Tymek podróż generalnie przespał na moich rękach. Pociąg miło kołysał i szumiał, ale postoje i gwizd konduktora nie dały mu mocno usnąć. Przy wysiadaniu generalnie współpasażerowie rzucili się do pomocy, żeby ten wózek wytargać. :)
I tak oto mój 7 tygodniowy syn został podróżnikiem.

Za tydzień czeka nas kolejna wycieczka, ponieważ dziś dowiedziałam się, że wnioski o dotację na firmę, o którą się staram trzeba złożyć osobiście. A osobiście to osobiście, a nie przez ręce rodzica mojego na przykład… ;)
W ogóle proszę o trzymanie kciuków, żebym z moim pomysłem przeszła do drugiego etapu!
Ach! Tak mi się marzy, żeby się udało… :)

A kolejna sprawa, którą dziś będę załatwiać to organizacja chrzcin Tymka. Idę dziś omówić tą kwestię z księdzem. No i za jakimś miejscem muszę się rozejrzeć.
Doszliśmy z Tomkiem do wniosku, że zamiast nadętego obiadu dla rodziny, zrobimy grilla, piknik wesoły. Liczymy oczywiście na to, że w lipcu pogoda będzie już klarowna. ;)

A! No i poznałam wczoraj dwie chustomamy, których wizja macierzyństwa pokrywa się z moimi wyobrażeniami i postanowieniami z czasu ciąży. I pokazały mi, że faktycznie da się te wizje realizować, co bardzo mnie cieszy!
Zmotywowały mnie do wzięcia się w garść i realizacji postanowień.

I tak od czwartku przechodzimy na wielopieluchy. Stosik czeka już od dawna, ale wiele osób mnie zniechęcało do tego, niektórzy radzili zaczekać, aż się kupy Tymka unormują…
I w tym wszystkim jakoś zabrakło mi pewności siebie i pewności, że chcę tych pieluch używać.
A dzięki Liwce wiem, że dam radę. :)
Dziewczyny pokazały mi jak prawidłowo powinna być dociągnięta chusta i jaka jest wtedy wygoda. :) Więc zostaje mi ćwiczyć i ćwiczyć, żeby w tej kwestii dojść do perfekcji. :)
Namawiają mnie też na pójście z nimi na basen i to też super pomysł, tylko muszę dowiedzieć się od kiedy mogę chodzić z Tymkiem.

I przyznam, że poznanie na żywo młodych mam i wymienienie się poglądami podziałało na mnie bardzo motywująco! :)

Continue Reading

zabawki

Tulanka trafi do…?

By on Maj 26

W związku z tym, że mieliśmy/mamy ciężki dzień, nie przedłużam.
Tulanka dzięki losowaniu Randoma:

trafi do Gizanki!
I teraz Olu masz dwie opcje – albo mailem wyślij mi adres do wysyłki, albo Tulankę możesz odebrać osobiście na wspólnym spacerze na przykład. :)

Dzięki wszystkim za zabawę!
A jeśli bardzo przypadła Wam do gustu Tulanka i zapraszam do naszego sklepiku:



Continue Reading

Bez kategorii

Oj tam, oj tam.

By on Maj 25

Dziś będzie o  mojej maleńkiej wadzie. ;)

Mam tak, że staram się wiele zapamiętać i nie zapisuję uważając, że przecież pamiętam. ;)
Dziś znów tak było. Przeczytałam o Copernicus Run w Olsztynie, namówiłam Tomka, Tomek ściągnął jeszcze Marka i dziarsko ruszyliśmy na imprezę (od naszego domu ok. 1 km).
Trasa biegu miała przebiegać przez samo cenrum, którym sobie szliśmy na start, ale w mieście zupełnie nie było widać, żeby coś się miało zadziać. Tłumaczyłam to sobie, że w sumie centrum, to pewnie zamkną ulicę dopiero na sam bieg, powoli dochodzimy na miejsce, ogarniały mnie coraz większe wątpliwości czy to dobra godzina… Ale przypomniałam sobie plakat i było napisane 12.15. Na bank!
Więc zaczęłam wątpić w miejsce zbiórki… Już nawet na głos przyznałam się chłopakom, że nie sprawdziłam dokładnie tylko tak okiem rzuciłam na mapę w google. ;)
No ale idziemy dalej…
W końcu z pomocą google udało się dotrzeć do celu i co? Impreza jest jutro… :D

No nic, zaliczyliśmy spacer i było bardzo wesoło. ;)

A inny przykład – szukaliśmy kiedyś mieszkania do wynajęcia. Ulicę znaleźliśmy szybko, numer w sumie też, tylko pani, która nam otworzyła była mocno zdziwiona, bo ona wcale mieszkania nie wynajmowała…
Okazało się, że pomyliłam numery zamiast 32 pukaliśmy pod 23. ;)
Tą historię Tomek wypomina mi od kilku lat… ;)

Przykładów mogłabym przytaczać wiele, jak choćby z datą naszego ślubu, ale po co się kompromitować…? ;)

Też Wam się zdarza święcie wierzyć swojej zawodnej pamięci i do końca iść w zaparte? :)

Continue Reading

Bez kategorii

Miało być…

By on Maj 24

święto lasu, lukrowane pierniczki i serpentyny… A wyszło jak zawsze czyli wielka czarna dupa… :(
A o czym mowa? O pieniądzach z ZUSu…
Tadam! Przyszły! Za całe trzy miesiące! W tak porażającej kwocie, że dech mi zaparło z aktualnego bogactwa… ;/ Przyszło akurat tyle, żeby zapłacić za naprawę samochodu i zostaną nam jakieś drobniaki na puszkę karmy dla psa…
(Przemilczę fakt, że kasę listonosz przyniósł do moich rodziców w innym mieście – a do tej pory dostawałam na konto).

Dziś już z tej wściekłości odpuszczę wizytę w zusie, bo się tam jeszcze poryczę ze złości, ale w poniedziałek mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kompetentny i wyjaśni dlaczego tak mało i tak późno!

A wniosek zostaje jeden – dzieciaka na plecy i do pracy, bo inaczej jak żyć… :(

Continue Reading

Bez kategorii

Pękła nam guma!

By on Maj 22

Wczoraj przeżywaliśmy wózkowe perypetie…!
Najpierw Tomek zapomniał wyjąć mi wózek z samochodu i pojechał z nim do pracy, ja niczego nie świadoma przygotowałam Tymka do wyjścia, sama się ogarnęłam – schodzę na dół (z 3 piętra) i wózka nie ma! Najpierw się przestraszyłam, że go ukradli (mieszkamy w mocno średniej okolicy), ale dzwonię do Tomka, a ten mówi, że zapomniał…! Wsiadł w samochód i przywiózł wózek, odprowadził nas na plac, gdzie często spaceruję i wrócił do pracy.
Po chwili coś mi zaczęło szurać w kole, ale nie mogłam odkryć co… Patrzę – a tu w tylnym kole nie ma w ogóle powietrza! Za daleko od domu, żeby tak jechać, Tomek jeszcze 2 godziny w pracy… Masakra!

Siadłam na pobliskiej ławce i kołysałam Tymka a to w rękach, a to bujając wózek (bo jak kółka się nie kręcą to nie ma spania…), a ten łobuz krzyczał i krzyczał…
Na szczęście po 16 pojawił się Tomek i nas stamtąd zgarnął.
Ja już przeżywałam, że znów spacery na kilka dni zawieszone (mając wizję zamawiania koła przez internet), Tomek uspokajał, mówiąc, że coś się wykombinuje.
Uff! To tylko dętka. Pojechaliśmy po zestaw naprawczy i dumny tata załatał dziurę.

Swoją drogą ciekawe jak to się stało, że ta dętka poszła…?

Kupiliśmy też wczoraj termometr z myślą o dzisiejszym szczepieniu.

Tymko zaszczepiony. Spłakał się biedak, ja to wszystko słyszałam zza zamkniętych drzwi, bo do gabinetu wszedł Tomek. Ja za bardzo przeżywam „krzywdy” synka. Po dziś rozważam czy nie  przejść na szczepionki skojarzone. Ale musimy jeszcze poczytać o tym więcej i wspólnie zdecydować.

W ogóle nasz Klusek waży już 5300 g!  I wg pomiaru pani doktor całe 62 cm. Tu wydaje mi się, że nie do końca dobrze zmierzyła, bo mierzyliśmy go sami ze dwa tyg. temu i wyszło nam ok 58 cm.
Zresztą czy to możliwe, żeby przez 6 tygodni urósł całe 8 cm?

A teraz po szczepieniu śpi i popłakuje. Mam nadzieję, że nic więcej się nie będzie działo!

Continue Reading

Bez kategorii

Kulturalny Tym.

By on Maj 21

O tym, że udało nam się zaliczyć Noc Muzeów już pisałam. Następnego dnia Tymek znów miał okazję zażyć wyższej kultury. ;)
Wybraliśmy się na koncert organowy z baletem. Tymek jak to Tymek:

imprezę przespał… ;)  końcu panował mrok, grała miła muzyczka (m.in. Mozart i Bach), a o tego mama miło grzała – oczka same się zamknęły. ;)

Chodziłam tym baletem cały tydzień podjarana, powstały nawet króliki baletnice:

ale niestety troszkę się rozczarowałam. Mało widziałam (zapomniałam okularów;/), ludzie z pierwszych ławek zasłaniali, trochę dziwne były dla mnie niektóre tańce (takie mało baletowe) no i tancerki miały na rękach zamontowane światełka, które zapalały i gasiły – jak la mnie uzyskały efekt choinek bożonarodzeniowch…
Ale całość rekompensowała piękna muzyka. :)

A ja zaraz wyruszam w miasto sprawdzić co nam Olsztyn oferuje w przyszły weekend. :)

Continue Reading