Bez kategorii

Weselimy się!

By on Kwiecień 28

Cioteczka M. (tytułowana również przyszłą mateczką chrzestną) wyszła wczoraj za mąż!
Byliśmy, widzieliśmy, wesele sobie odpuściliśmy ;)

Ale poprawiny zaliczyliśmy. Trochę pojedliśmy, pospacerowaliśmy, zdjęć porobiliśmy.

Jak widać cioteczka uradowana, mateczka wymordowana, Tymek z miną – „kobiety litości! ;)”

***
W środę Tomek odwiózł mnie znów do rodziców. Ja wypoczęłam, dziadkowie nacieszyli się Tymkiem. W piątek dołączył do nas Tomek i już w ogóle było super.
Radę położnej odnośnie mleka modyfikowanego olaliśmy, kropelki kupiliśmy, ale przeczytałam ulotkę i zdecydowaliśmy się mu nie podawać. Kolki jeszcze się zdarzają, walczymy z nimi nosząc, masując brzuszek i czekamy aż miną. Na szczęście zdarzają się raczej wieczorami, noce nam się nieźle unormowały i  Tymek budzi się tylko ok. 2-3, zjada i śpi do 5. Niestety nasz syn uznał, że 5 rano to doskonały czas na pobudkę i kilkugodzinną aktywność.
Ja przezornie odstawiłam wszystko co może mu zaszkodzić i mam wrażenie, że jest lepiej.
Ciężko mi uwierzyć, że to już trzy tygodnie!

Continue Reading

położna środowiskowa

Zaniepokojona?

By on Kwiecień 23

Była dziś trzeci raz położna.
Tymek waży 3870 g, czyli dobrze przybiera. Żółtaczka dalej się utrzymuje, ponoć może nawet do 7-8 tygodnia na piersi.

Od kilku dni męczą nas kolki. Stałe zalecenie położnej – leżenie na brzuchu. Staram się go tak kłaść, ale na łóżku płacze po kilku chwilach. Jedyna opcja to na moim brzuchu. Leżymy tak 2-3 godziny dziennie, ale niewiele pomaga.
Położna zaleciła kupić mleko modyfikowane i dawać mu 30 ml nocą, żeby dojadł i spokojnie spał.
Jestem tą radą zaniepokojona. Obawiam się czy będzie chciał ssać pierś po butelce.
Na razie mam mu dawać do 7 maja, bo wtedy jest kolejna wizyta i będziemy myśleć co dalej.
Poleciła mleko Nan 1, nie znam się zupełnie, nie wiem czy to dobre mleko i czy mogę jej ufać…
Eh.

Powiedziała też, że mogę mu dawać kropelki na kolki, tylko one wszystkie są od 1 miesiąca, ale położna stwierdziła, żeby dawać mu mniej niż zalecana dawka i będzie ok.
Sama nie wiem co robić…

Continue Reading

Bez kategorii

Pracowity poniedziałek.

By on Kwiecień 22

Tymek dziś ślicznie usnął, więc matka skorzystała z okazji i zasiadła do maszyny.
Termin nagli, a pracy sporo, więc synek okazał zrozumienie i dał mi całe dwie godzinki. :)
Ruszyłam nieco z robotą i jakoś wprawiło mnie to w doskonały nastrój.

Tomek wrócił szybciej z pracy, skorzystaliśmy więc ze słonecznej pogody i ruszyliśmy na spacerek.
Udało nam się nawet zjeść obiad w greenie, bo rozłożyli się już z ogródkiem – synek wdychał wiosenne powietrze, a my pałaszowaliśmy pyszne dania!

Odebrałam dziś też z Empiku świadectwo pracy – moje pierwsze w życiu. :)
I radosna nowina – do 10 maja dostanę pieniążki za zaległy urlop wypoczynkowy. Super się cieszę, bo zupełnie się ich nie spodziewałam i już wiem na co zostaną spożytkowane – kupimy chustę!
Stanę się niezależną kobietą – hahaha! O ile poradzę sobie z motaniem… ;)

Tak mnie to wszystko pozytywnie nastawiło, że nawet wieczorkiem znalazłam czas na poprasowanie ubranek Tymka i ogarnięcie jego komody!

Takie poniedziałki lubię. :)

Continue Reading

Ozi | rodzinnie

dwa tygodnie.

By on Kwiecień 21

Sama nie wiem czy minęły mi szybko czy wolno, nie pamiętam już zupełnie siebie z brzuchem nie mogącej się podnieść z łóżka, a z drugiej strony mam wrażenie jak bym rodziła ze 2-3 dni temu – dalej wiele mnie stresuje i nie ogarniam jeszcze wszystkiego jak bym chciała…

Tymek w ciągu tych dwóch tygodni skradł mi serce, ale muszę przyznać, że w bezsilności czasem go nie lubię. Wstydzę się takiej myśli później, ale kiedy nie śpi w nocy tylko płacze 3-4 godziny, to oprowadza mnie do rozpaczy. Ale on się za chwilę „anielsko uśmiechnie” i się po prostu rozpływam i wkurzam na siebie, bo przecież nie jest niczemu winny…

Fizycznie zmian wielkich nie widzę. Oczywiście coś się w nim zmienia – odpadł kikut, chyba rośnie, bo pierwsze pajace są za małe (a może były od razu za małe, tylko pierwszy raz je miał na sobie? nie wiem, w każdym razie kilka sztuk jest ciasnawych), nauczył się płakać na całe gardło – wcześniej tylko kwilił.
Z większym zainteresowaniem patrzy, najczęściej na coś nad moim ramieniem… ;)

Mama – ma się różnie, najbardziej doskwiera mi brak snu. Brak mi w naszej codzienności jakiejś regularności, nigdy nie umiem przewidzieć ile Tymek będzie spał, czy będzie to 15 min czy 3 godziny (bo i na taki luksus sobie czasem pozwala), nie wiem kiedy jest najedzony, bo na piersi potrafi wisieć godzinami i domagać się jeszcze.
Fizycznie jestem bardzo zadowolona – schudłam w te dwa tygodnie 14 kg (w ciąży przytyłam 10!), brzuch mam prawie płaski – chyba nawet mniejszy niż przed ciążą. Muszę się wybrać do fryzjera, leciutko buzię opalić i będzie na prawdę nieźle! ;) No mogłabym jeszcze się nieco wyspać, żeby oczy mi się zrobiły przytomniejsze… ;)

Tata – pomaga mi jak może, cieszy się synkiem, też już go dopada zmęczenie, niestety ja swoim zachowaniem psuję relację między nami, ciężko mi mówić o tym co czuję, bo się za mocno rozklejam, a on wtedy nie wie jak mi pomóc i zostają takie niedomówienia. Mam nadzieję, że to tylko kwestia dni i wszystko wyjdzie na prostą.

Ozi – zanim pojechałam do rodziców miałam wrażenie, że już się nieco oswoił i nie reagował zbyt mocno na Tymka, ale od wczoraj od powrotu nieco świruje – z jednej strony okazuje wielką radość na nasz widok, ale z drugiej jest zbyt podekscytowany jęczeniem Tymka, więc zrobiłam się znów podwójnie czujna.

I tak się ma nasza rodzina po szalonych dwóch tygodniach.
Czasu mam strasznie mało, zobowiązań zawodowych całkiem sporo, a wszystko leży i kwiczy.

Czytam Wasze blogi z komórki – ale stamtąd nie mogę komentować, więc jak uda mi się znaleźć chwilkę czasem dam radę coś napisać z komputera…

Continue Reading

próbki

Kupiona!

By on Kwiecień 17

Udało mi się upolować rybkę Klaudynę! :)

radość ogromna! :D
I mamy już swoją ulubioną aptekę z miłym panem aptekarzem. :)
Za to w drugiej aptece pani się nie popisała – farmaceutka z działu kosmetyków nie odróżnia emolientów od zwykłych kosmetyków, chciała wyjść z twarzą i wcisnęła nam próbki emolientów ostatecznie… ;)

podjęliśmy decyzję, że jadę jutro do rodziców, wrócimy w sobotę.
Teraz co spojrzę na Tomka to popłakuję, bo żal mi go zostawić – głupia baba – jakbym na miesiąc co najmniej wyjeżdżała… ;)

Syn już spakowany. Ja przejrzałam dziś swoją szafę i z trwogą stwierdziłam, że nie mam w czym chodzić… Rozpinane koszule – 3 sztuki, sweterki do tego ze 4 może, ale spodni „nieciążowych” ani jednej sztuki… Nie wiem co się stało z nimi… Czy w szale ciążowym wyrzuciłam? Czy schowałam tak głęboko, że teraz znaleźć nie mogę? Nie wiem…
Plusem tego będą zakupy! Minusem jest to, że zupełnie nie mam na nie ochoty, a w czymś chodzić muszę…

Wyjaśniła nam się też dziś sprawa z chrztem Tymka. Będzie miał dwie mamy chrzestne, a sakramentu udzieli mój Przyjaciel. Wszystko się pięknie układa. Musimy tylko poczekać do lipca, aż M. dostanie urlop. :)

A! I nowina tygodnia! Odpadł kikut! :)
Jest radość!

Continue Reading

położna środowiskowa | rodzinnie

Miód na serce…

By on Kwiecień 16

dzięki dzisiejszej wizycie położnej.

Ostatnie dni mijały mi pod znakiem coraz mniejszej wiary w siebie jako dobrej mamy.
Tymek jęczący mocno jest – nawet przez sen, a my nie wiemy dlaczego, może się nie najada, może coś go boli…
Do tego jakieś dziwne krostki, moje lęki, zmęczenie – wszystko się na siebie nałożyło, na tyle, że już zupełnie sił na nic nie miałam…

Ale położna przyszła – zważyła Tymka – 3600 g, czyli przybrał 200 g w 5 dni, krostki to zwykłe potówki, kikut paskudny niedługo już odpadnie, lęki przegoniła, pochwaliła, że bardzo dobrze sobie radzę. Tego mi trzeba było.

Za dwie godzinki wróci Tomek i wybierzemy się na słoneczny spacer – coraz więcej pozytywów. :)

Mama zaproponowała mi, żebym przyjechała do niej na kilka dni – z jednej strony  już zaraz pojechałabym, dla jakiejś odmiany, urozmaicenia.
Ale z drugiej szkoda mi zostawić Tomka samego w domu, zabierać mu Tymka ;) no i Ozka mi żal, że znów całe dni sam…
Najfajniej byłoby gdybyśmy mogli jechać całą bandą, ale to na razie nie realne…

Continue Reading

rodzinnie

Dogrywamy się.

By on

Jest coraz fajniej. :)
Wczoraj byli z wizytą teściowie, uzupełnili zasoby lodówki o same pyszności, wybraliśmy się na rodzinny spacer, syn się wczoraj nieco rozregulował i cały dzień w sumie wisiał na cycku, ale noc zapisana jako przespana. Nad ranem to syn nawet podarował nam 4 godzinki! :)

A dziś spokojny dzień, tata odsypiał, my się tuliliśmy. Wybraliśmy się na pierwszy samodzielny spacerek – wyszło nam to wszystko całkiem zgrabnie. :) I lody nasze wróciły! Pierwsze smaki zaliczone.

Położna powiedziała, żeby się jakoś dietowo nie ograniczać, tylko jeść wszystko po troszku, ale mimo wszystko staram się być ostrożna, bo nie chcę Tymciowi zaszkodzić.

No i sama przyjemność spotykać na spacerze znajomych i z dumą syna prezentować! :)))

Brak mi niestety konsekwencji. Wszyscy wokoło mnie straszą, żeby nie dawać mu spać na rękach.
Ale kiedy się naje i zaśnie przy piersi nie mam sumienia go odkładać, bo często się wybudza…

Sama nie wiem – i mi sprawia przyjemność kiedy śpi we mnie wtulony i on jest spokojniejszy, ale z drugiej strony nie chcę go do siebie przywiązać na długie miesiące…

Co Wy o tym myślicie?

Continue Reading