robótki | świątecznie DIY

Świąteczne DIY – kartki z życzeniami

By on Listopad 12

Dopiero co publikowałam niedzielny wpis, a tu znów niedziela? Niewiarygodne! No ale skoro niedziela w kalendarzu jest faktem, czas na kolejny post z serii świąteczne DIY – dziś bierzemy na tapetę świąteczne kartki. My bardzo lubimy je robić z Tymkiem wspólnie, co roku jest to jedno z zadań z kalendarza adwentowego – w tym roku na potrzeby projektu kilka zrobiliśmy wcześniej.

Continue Reading

101 w 101 | ciąża | pieluchy | robótki

30.Praca wre.

By on Styczeń 30

Oczekiwania wobec fundacji okazały się nieco na wyrost. Pożyjemy zobaczymy co nam wyjdzie.

Pojechaliśmy zapisać się do lekarza na jutro. Już na schodach minęłam swoją „ulubioną” ciężarną (od września co miesiąc wizyty wypadają nam zawsze w tym samym terminie i na pamięć znam już wspaniałe historyjki związane z jej ciążą, poprzednimi porodami i ogólnie życiorysem… ;/ nie ważne jak daleko od niej siądziemy w poczekalni nie da się nie słyszeć…). Kiedy doszliśmy pod rejestrację okazało się, że ustanowiła nowe prawo pt. „mam wielki brzuch wchodzę bez kolejki” i zbulwersowała oczekujące towarzystwo :) tak w jej stylu.
Mam nadzieję, że jutro będziemy na inne godziny – położna rejestrując mnie powiedziała, że wysoka ciąża to po 13 mam przyjść (a zawsze zjawialiśmy się koło 11).

Zapomniałam z Olsztyna zabrać kartę ciąży – mam nadzieję, że położne nie zjedzą mnie za to żywcem… ;)
I będzie to chyba moja ostatnia wizyta u dr S. – zbyt uciążliwe okazuje się takie jeżdżenie do Ostródy na wizyty. 6 lutego mam wizytę u lekarza z Olsztyna. Liczę na to, że będzie równie sympatyczny co dr S. :)

A wieczorem pochłonęły nas robótki ręczne. Szyjemy pierwsze pieluchy! :)
Fajnie, fajnie, tylko mama każe mi wszystko fastrygować. W domu pewnie poszłabym na żywioł z maszyną. ;)

Wykroiłyśmy dziś 4 sztuki, 3 są prawie gotowe więc za kilka dni pewnie się pochwalę efektami :)

Kurcze jedno mnie martwi – wystarczy, że przejdę się 300-400 metrów i zaczyna mnie boleć brzuch. Twardy się strasznie robi, czasem skurcze łapią. Nie wiem czy to normalne.
Lekarz stwierdził, że czasem musi twardnieć, że macica się przygotowuje, ale z drugiej strony jak niepełnosprawna się czuję. Ciężko mi się gdzieś z domu wypuścić, bo boję się czy dam radę doleźć z powrotem. ;/

Za to Tymek tak szaleje w moich chwilach odpoczynku, że cały brzuch tańczy. :)

Continue Reading

101 w 101 | ciąża | robótki

Dwudziesty ósmy.

By on Styczeń 28

Tak czekałam na ten dzień (wiadomo wypłata), a tu niespodzianka firma zrobiła mi przelew już w miniony piątek. ;)

Ale dziś też byłam na warsztatach. Uściślając prowadziłam warsztaty :)
Dla młodszej młodzieży (6-10). Szalona czternastoosobowa grupa. Mam z dzieciakami niezły kontakt, dobrze mi się z nimi pracuje, ale już dłuższy czas nie miałam z maluchami kontaktu i mocno mnie wymęczyły hałasem i milionem pytań :)

ogólnie wesoło, twórczo i sympatycznie. :)
Zaskoczyło mnie kilku chłopców – bardzo kreatywnie i starannie podeszli do tematu.

Skończyłam Tymusiowy kocyk:

wyszedł mi na prawdę ślicznie (haha! skromna jestem ;)), w planach kolejne dwa.

A wieczorem jak to u nas ostatnio często bywa – spotkanie towarzyskie :)
Przez ostatnie dwa tygodnie tak mamy napięty grafik, że szok! W sensie odwiedzinki, herbatki, ploteczki. Bo zawodowo, że tak powiem posucha, lenistwo i stagnacja ;)

A ciążowo miałam dziś zabawny sen – śniła mi się moja cesarka. Od momentu rozcinania brzucha – czułam normalnie chłód narzędzi, widziałam jak lekarz nacina mój brzuch (zrobił to na dwa razy – najpierw skórę, potem mięsko), wyjął dziecko i zaszył. Dał w bet zawinięte i szłam już schodami na salę pooperacyjną. Pielęgniarka powiedziała, żeby wybrać salę ale mi zaczęło się kręcić w głowie więc wybierał Tomek. Jedna sala była dwuosobowa i leżała tam już kobietka z dzieckiem, a druga pięcioosobowa i dwa łóżka były zajęte (w tym jedno przez faceta z wąsami z memów). Wybrał oczywiście tą pięcioosobową, bo tam większa przestrzeń i  mniej duszno…
Położyłam dziecko na swoim łóżku i poszłam na korytarz żeby załatwić inną salę i tu się obudziłam.
Nieźle co?

Kończę, bo musimy jeszcze się przygotować do wyjazdu do rodziców.

Continue Reading