Bullet Journal | życie prywatne

Polecam te blogi – share week 2017

By on Marzec 19

Czuję, że przełamałam się na nowo do tymoszkowego kawałka internetu, częstotliwość postów wzrosła zaskakująco, może jeszcze będzie ze mnie rasowa blogerka…? ;) Nie wiem, czy wiecie, ale początki bloga sięgają 2009 roku! Tych postów już nie ma, bo zdjęcia w trakcie przenosin z blogera trafiły w internetowy niebyt, kolejne lata też muszę uporządkować.

Continue Reading

życie prywatne

Nieodkryty potencjał.

By on Marzec 18

Całkiem niedawno przeżywałam wewnętrzny kryzys. Rutyna, brak jasnego celu na najbliższe miesiące, kiepskie perspektywy rozwojowe. Takie myśli krążyły mi po głowie. Czułam, że stoję w miejscu, a może nawet cofam się. Ten stan wywoływał we mnie ogromną frustrację, często popłakiwałam w samotności, bo nawet nie potrafiłam bliskim wyjaśnić co się ze mną dzieje.

Continue Reading

książki

Musisz to przeczytać!

By on Luty 2

W styczniu przeczytałam 6 nowych książek. Znalazły się w śród nich czasowypełniacze, czytadła dla zwykłej rozrywki, jedna pozycja wybitnie męcząca i dwie książki, które bardzo Wam polecam!

Koniecznie sięgnijcie po „Jak pokochać centra handlowe” Natalii Fidorczuk-Cieślak.

Okładka nie zachęca, jednak treść szybko z głowy Wam nie wyjdzie. Obraz kobiety, która staje się matką i staje twarzą w twarz z własnymi lękami, oczekiwaniami innych, chorobą dziecka. Inteligentny humor wymieszany z dramatem codzienności daje niesamowity efekt. Czasem miałam wrażenie, że narrator siedzi w mojej głowie i wyciąga historie, do których nikomu nie chciałabym się przyznać. Polecam!

Druga książka, którą polecam każdemu, kogo spotkam to historia „O dziewczynce, która połknęła chmurę tak wielką jak wieża Eiffla” Romain Puértolasa.

Dziewczynka, która połknęła chmurę to Zahera. Kilkulatka chorująca na mukowiscydozę, sierota, która całe życie spędziła w marokańskim szpitalu. Młoda Francuzka poznała ją przypadkiem i postanowiła adoptować. Wybuch wulkanu Eyjafjallajoekull uniemożliwia Providence Dupuis lot po Zaherę, by podarować jej dom w Paryżu. Tu rozpoczyna się niesamowita historia, pełna groteski, niewiarygodnych splotów akcji i determinacji matki w dążeniu do celu. I obiecuję, że zakończenie Was bardzo zaskoczy, a może i wzruszy… :)

W styczniu przeczytałam również:

„Minimalizm po polsku czyli jak uczynić życie prostszym” Anny Mularczyk-Meyer – odświeżyłam sobie temat, ale jak pisałam na moim profilu na Instagramie – czułam mocną inspirację Magią sprzątania.

„Czy miałaś kiedyś rodzinę?” Bill Clegg – mam co do niej mieszane uczucia, z jednej strony podobało mi się, ale z drugiej czytałam i nie byłam pewna czy dam radę skończyć. Książka o stracie najbliższych, o układaniu świata na nowo.

„Jak stać się szczęśliwym człowiekiem” Ania Kęska – sympatyczna pozycja, napisana prostym językiem, szybko się ją czyta, autorka nie narzuca nam swojej metody na szczęście, podsuwa za to ciekawe pomysły i eksperymenty.

I książka, która obiecywała wiele, a odebrałam ją jako bardzo nijaką – „Milion cudownych listów” Jodi Ann Bickley. Autorka zachorowała a kleszczowe zapalenie mózgu i straciła chęć życia. Chciała popełnić samobójstwo, ale w ostatniej chwili zmieniła zdanie. Postanowiła pomóc innym ludziom na krawędzi wysyłając im listy pełne otuchy. I czytało się to do pewnego momentu sympatycznie, aż przesyciłam się i kilka dni zmuszałam się do skończenia… Nie polecam.

Znalezione obrazy dla zapytania Milion cudownych listów

Zapisz

Continue Reading

książki | książki dla dzieci

Lubimy czytać z Tymkiem.

By on Styczeń 31

Jakiś czas temu zapisaliśmy się do miejskiej biblioteki z Tymkiem. Z prostej przyczyny – nas synek bardzo lubi kiedy mu czytamy. Nie tylko przed snem, ale i w ciągu dnia, kiedy potrzebuje chwili wyciszenia. Książki w domu znamy już w zasadzie wszystkie na pamięć, a Tymek ma swoje ulubione tytuły, które możemy czytać kilka razy pod rząd, a one i tak mu się nie nudzą (w przeciwieństwie do nas!). Nie czuję też potrzeby kupowania mu co raz to nowych pozycji, bo nie mamy na nie miejsca, a część przeczytamy tylko raz i trafiają w kąt. Biblioteka w tym przypadku to genialny wybór! Mamy taki układ, że wypożyczamy 4 pozycje tygodniowo – dwie wybiera Tymek – buszuje między półkami i losuje pozycje z najciekawszymi okładkami (ostatnio specjalizuje się w książeczkach z zagadkami – nawet nie wiedziałam, że jest aż taka szeroka oferta w tym temacie!). Natomiast ja wybieram dwie książki, które są dłuższymi opowieściami, tak, żeby zaprzyjaźnić się z bohaterem i przeżywać jego przygody kilka wieczorów.

Postanowiłam podzielić się z Wami naszym zdaniem wydawniczymi perełkami – dziś niedługie poczytajki na popołudniowy moment wytchnienia. :)

Pierwszą z nich jest Orkiestra Krowy Zosi Geoffroy de Pennart .

Bardzo sympatyczna Zosia szuka orkiestry z którą mogłaby wziąć udział w koncercie. Opowiadanie o tym, że nie trzeba być takim samym jak koledzy, żeby osiągnąć sukces, a różnice powinny łączyć zamiast dzielić. Książeczka opatrzona jest w zabawne ilustracje, teksty są krótkie, zachęcają do dyskusji z dzieckiem na temat różnic i podobieństw.

 Tadzik się nudzi Jerzego Hernsterna – to historia o każdym małym chłopcu i małej dziewczynce, zwyczajnie, o dziecku które dopada nuda! A z nudy powstają najwspanialsze przygody. Tak jest i tym razem, Tadzik z kawałkiem zapomnianego sznurka przeżywa niezapomniane historie, które doprowadzą go do kłębka.Książka jest bardzo ciekawie zilustrowana. Na kartkach dominują trzy kolory – czerwony, biały i czarny. Skupiamy się za to na tekście, który wesoło podskakuje, zawija się i chowa pod kłębkiem włóczki.

Świetny pomysł na nudę! :)

A Wy jakie książeczki czytacie? Korzystacie z biblioteki z dziećmi? :)

Continue Reading

Dziecko na Warsztat

Foliowe dziecko na warsztat.

By on Styczeń 30

Styczeń poświęciliśmy na zabawy z różnymi foliami zgodnie z wytycznymi projektu Dziecko na Warsztat.

Na pierwszy ogień poszła gruba, czarna folia malarska. Zaproponowałam Tymkowi, że namalujemy coś farbami. Myślałam, że do tematu podejdzie raczej niechętnie, bo ostatnimi czasy odmawiał bardzo skutecznie. A tu niespodzianka – sam wymyślił temat i jestem zaskoczona jak świetnie wyszedł mu dom, na dachu nawet siedzi kot. :)

Bardzo spodobało mu się również „ciapanie” pędzlem po folii – efekt nieba to praca zespołowa :)


Tata Tymka dostarczył nam ogromny kawał folii, więc kolejną pracę również przygotowaliśmy z jej użyciem, dodatkow foliowa reklamówka (z Biedronki!;)). Tym razem obrazek z za okna:

Pomysł na twarz i skrzydełka znów Tymka, bo to bałwanek biedronka, który przed wiosną odleci do zimnych krajów.

Następnie po długich mrozach zatęskniliśmy za wiosną, więc ją sobie zmalowaliśmy na folii aluminiowej za pomocą farb witrażowych. Bardzo przyjemna praca, na pewno ją powtórzymy. :)

Ja narysowałam kontury, a Tymek cierpliwie nadawał kwiatom kolory.

 

Kolejna zabawa dotyczyła mieszania barw. Do foliowego opakowania włożyłam kolka kolorów farby plakatowej, którą Tymek paluszkami mieszał i rozprowadzał:

A następnie folię rozcięliśmy i odbiliśmy na papierze. Okazało się, że odbitki z obu części folii różnią się, więc dodatkowo mieliśmy zabawę przy szukaniu różnic i nazywaniu powstałych odcieni:

Ostatnim foliowym projektem był foliowy kolaż. Najpierw odbiliśmy folię bąbelkową na papierze:

a potem dokleiliśmy przestrzenne rybki z folii NRC (koc ratunkowy), wodorosty z reklamówki foliowej i spienioną wodę z folii bąbelkowej.

Mamy też własny woreczek skarbów. Foliowy rękaw do pieczenia wypełniłam kilogramem ryżu, a dodatkowo wrzuciłam kila guzików oraz dzwoneczków i zaszyłam boki na maszynie. Zadaniem Tymka jest wyszukanie ukrytych skarbów. :)

 

Jeśli jesteście ciekawi co z folii stworzyły inne blogerki klikajcie w obrazek – traficie na fanpage projektu. :)

Zapisz

Zapisz

Continue Reading